niedziela, 23 grudnia 2012

#10. Niall. Cz.1.

Niby wszystko jest okej. Masz kochającą się rodzinę, młodszego brata, rodziców pracujących w branży fotograficznej i co najważniejsze wspaniałego chłopaka. Jednak czułaś od pewnego czasu jak oddalacie się od siebie. On prawie nigdy nie ma czasu, ponieważ gra w drużynie w kosza i dużo trenuje. Irytowało cię to, jednak nie chciałaś podcinać mu skrzydeł. Po pewnym czasie zdałaś sobie sprawę, że ten związek nie przetrwa. Odważyłaś się mu to powiedzieć. Nie odbyło się bez łez, jednak wiedziałaś, że tak będzie lepiej.
                                         ***
Pewnej nocy nie mogłaś usnąć, chociaż nigdy nie miałaś z tym problemu. Wiedziałaś, że coś się wydarzy, miałaś bowiem świetną intuicję.
                                         ***
Rano szybko  wyrobiłaś się z przygotowaniami do szkoły (chodzisz do 3 liceum). Wyszłaś więc z domu dość wcześnie, postanowiłaś posłuchać piosenek na mp3 i nie spieszyć się. Jednak pewna osoba miała inne plany. Jakiś blondynek dość mocno cię potrącił.
- Uważaj jak chodzisz! - powiedziałaś z podniesionym głosem.
- Dobra, dobra... Przepraszam. - Powiedział zmieszany chłopak. I wtedy spojrzałaś się w jego błękitne, hipnotyzujące oczy. Można by w zatonąć, piękne i takie prawdziwe. Niestety chwilę rozmyślań przerwał jego głos :
- Może w ramach przeprosin spotkamy się dzisiaj przed Centrum Handlowym?
- Nie dzięki. - odpowiedziałaś chamsko, jednak po chwili zauważyłaś znikający piękny uśmiech z jego twarzy. Z resztą przydałoby ci się jakieś spotkanie z kimś, kto nie zna twoich zawodów sercowych i nie będzie tylko prawił morałów, że mogłaś nie przekreślać swojego byłego i takie tam. - Dobra, czyli przed Centrum Handlowym o 16? - zapytałaś ze skruszonym głosem.
- Taaak. - Odpowiedział nieznajomy.
-[T.I.] tak w ogóle.
- Ano tak, masz rację nie przedstawiłem się. Niall.
- Dobra ja idę do szkoły. - Powiedziałaś.
- Gdzie chodzisz? - zapytał.
- Na Wall'a Street.
- Naprawdę? Ja też - Powiedział uśmiechnięty.
- Nigdy cię nie widziałam.
- To będzie mój pierwszy dzień w szkole. Przeprowadziliśmy się tu 2 tygodnie temu. - I tak gadaliście całą drogę do szkoły. Okazało się, że Niall jest straszną gadułą, i cały czas coś opowiadał albo się dopytywał czegoś. Czułaś się przy nim dobrze, chociaż znaliście się od 15 minut, byłaś uśmiechnięta, ten chłopak dobrze na Ciebie wpływał. Gdy doszliście do szkoły Niall poprosił cię abyś zaprowadziła go do dyrektora placówki, aby odebrać plan lekcji i kluczyk do szafki. Dowiedziałaś się, że Niall będzie chodził z Tobą do klasy, na co się bardzo ucieszyłaś.
                                   ***
16:32 przed Centrum Handlowym   * Niall*
 Kurde czeka już pół godziny. Pewnie zażartowała sobie ze mnie i tyle, a ja głupi pomyślałem, że może. a z resztą.... Szkoda spodobała mi się....
* tralalala tralala *
- Tak? - odebrałem telefon.
- Niall przepraszam, ale nie mogę się dzisiaj z Tobą spotkać.- Powiedziała zapłakana.

__________________________________
Tralalalala. I jest cz. 1 imagina o Niall'u. Wiem krótki. Mam już nawet prawie napisaną 2 część.
3 komentarze - następna część.  ~Kala.

sobota, 22 grudnia 2012

#9. Louis

#muzyka  ( jak się skończy włącz 2 raz )

Ciemna brunetka siedziała na ławce w parku, ściskając kawałek papieru, który nieodwracalnie zmienił Jej życie. Łzy spływały po Jej policzkach. Nie wiedziała co ma robić. Uparcie wpatrywała się w kartkę, mając nadzieję, że wyniki badań się zmienią. Ludzie przechodzili, spoglądali na Nią, ale nic nie robili. W pewnym momencie podbiegł do Niej chłopak. Ukląkł przed Nią.
- [T.I.], kochanie co się stało ? - dziewczyna nic nie odpowiedziała i wybuchła jeszcze większym płaczem. Chłopak usiadł obok i Ją przytulił. - Powiedz mi.
Ona tylko podała Mu wyniki. Widziała jak Jego palce zaciskają się na białym papierze, a do oczu napływają łzy. Po chwili wstał z ławki i zaczął krzyczeć.
- Nie ! Nie, nie, nie ! [T.I.], ja ci nie pozwolę odejść !
- Louis. - rzekła spokojnie. - Już nic nie zmienisz.
- Skąd wiesz ? Przejdziemy przez to. To tylko próba przetestowania naszej miłości. Swoją drogą, - spojrzał w niebo. - mało śmieszne, wiesz ? A ty. - wskazał na dziewczynę. - O nic się nie martw. Będziesz żyć... Musisz żyć.
Ona patrzyła na ukochanego ze zeszklonymi oczami. Zachowywał się trochę jak histeryk. Próbował Ją pocieszać, ale Ona wiedziała, że to koniec. Został Jej tylko rok życia, i chciała go spędzić właśnie z Nim. Z kimś kogo kocha nad życie. Mieli tyle wspólnych planów. Tyle marzeń. Jednak przez Jej chorobę one nigdy się nie spełnią. Domyślacie się o czym mówię ? Mam na myśli Raka, który prawdopodobnie już za około 12  miesięcy sprawi, że dziewczyna wyzionie ducha. Spojrzała na chłopaka, który nadal nie potrafił, a może nie chciał, przyjąć do wiadomości, że Ona umiera. Krążył wokół ławki kręcąc głową.
- Nie pozwolę ci. - powiedział po chwili ciszy. - Nie pozwolę ci odejść. Za bardzo cię kocham.
- Lou... Ja ciebie też, ale ja to czuję. Ja wiem, że umrę. Posłuchaj mnie. - chwyciła Jego twarz w swoje dłonie. - Został mi rok. Chcę go spędzić z tobą. - pocałowała Go. - Kocham cię. - dodała szeptem.
- Ja ciebie też.

* 11 miesięcy późnij *

Leżała na szpitalnym. Sama. Blada, wory pod oczami. Z zewnątrz wyglądał na słabą, ale w środku była szczęśliwa. Ma za sobą prawie cały rok spędzony ze swoim Louis'em. Walczyła. Walczyła dla Niego i Ich miłości, ale niestety przegrała. Wiedziała, że śmierć może nadejść lada dzień, lada chwila. Wtedy w drzwiach stanął Tomlinson. Nie był już taki jak kiedyś. Uśmiech, który niegdyś był codziennym gościem na Jego twarzy, znikł. Wyglądał tak, jakby wraz z Nią umierała część Niego. Podszedł do Niej i pocałował ją w usta. Mimo, iż widział, że jest słaba, nie tracił nadziei. Nadal myślał, że Ona wyzdrowieje, że będą szczęśliwie żyć razem. Włożył przyniesione przez siebie kwiaty do wazonu stojącego na szafce nocnej, a stare ( jeśli starymi można było nazwać te z poprzedniego dnia ) wyrzucił. Usiadł na krześle i wpatrywał się w miłość swojego życia. Nie mógł znieść myśli, że Ona umiera, a On nie może nic zrobić.
- Lou. - usłuszał Jej zachrypnięty głos.
- Tak, skarbie ?
- Musisz mi coś obiecać. - zakaszlała, a On momentalnie pobladł.
- Co tylko chcesz.
- Tak więc, obiecaj mi, że gdy ja... - nie przerywaj mi ! - dodała szybko widząc, że chłopak otworzył usta. - Obiecaj, że gdy ja umrę będziesz żyć dalej. Że będziesz szczęśliwy.
- Bez ciebie nie będę. - wyszeptał.
- Nie mów tak bo tego nie wiesz. Znajdź sobie kogoś. Zakochaj się, spełnij marzenia... Krótko mówiąc : Żyj pełnią życia, bo nigdy nie wiesz co przygotował dla ciebie los. I wiedz, że zawszę będę cię kochać i będę nad tobą czuwać i czekać na ciebie tam u góry.
Po tych słowach uśmiechnęła się lekko i opadła na materac. Jej oczy zamknęły się, a On usłyszał przeraźliwy, ciągły dźwięk wydobywający się z maszyny, do której była podłączona. Zerwał się na równe nogi i zaczął wzywać pomoc. Lekarze szybko zareagowali i zaczęli reanimację, jednak to nie pomogło. Widział jak kręcą głowami i ze smutnymi wyrazami twarzy odłączają Ją. Umarła. Natomiast Ona przyglądała się temu już z trochę innej perspektywy. Była tam, ale jako duch. Patrzyła na próby ratowania Jej, ale wiedziała, że jest za późno. Patrzyła na chłopaka, który z twarzą schowaną w rękach płakał. Chciała Go przytulić, ale wiedział, że i tak b y nic nie poczuł, więc opuściła szpital.

***

Po pięciu miesiącach  On ciągle o Niej pamiętał. Mimo, że odniósł sukces i znalazł swoją drugą miłość, nadal chodził nad Jej grób. Pogodził się z faktem, że Ona odeszła. Rozmawiał z Nią. Znaczy... Zwykle to tylko On mówił, ale dziewczyna Go słuchała. Strzegła Go, pilnowała, żeby nic Mu się nie stało. Cieszyła się, ze sobie kogoś znalazł. Mimo, że wolałaby być z Nim na ziemi i pomagać Mu w realizowani kariery, była szczęśliwa. Wiedziała, że Jej Louis nadal Ją kocha i to Jej wystarczyło. Cały czas czeka na dzień, w którym znowu będą razem.

_______________________________________________
Kuźwa, spieprzyłam koniec -,- Przepraszam za wyrażenia, ale inaczej tego nie mogę określić. Wiecie ile czasu zajęło mi znalezienie odpowiedniej piosenki do tego ? Długo... Wiem, że ten utwór nie jest może za fajny, ale wpada u ucho ( przynajmniej mi ) i uważam, że ma piękny tekst ♥ Skomentujesz ? Chociaż anonimowo... To dla Nas wiele znaczy ;3 ~Nati

czwartek, 13 grudnia 2012


#8. Zayn.

- no okej, pójdę z tobą.
- na prawde ? Dziękuję. Nie mogę się doczekać występu zespołu w klubie. Na pewno będzie mega dużo osób.

~ Przed klubem. Dzień występu ~

- Proszę.- wręczyłam ochroniarzowi dwie przepustki do klubu, gdzie zaraz miał się odbyć występ One Direction.
- Dziękuje. Udanej zabawy. - odpowiedział.
Weszłyśmy do klubu, było tam dużo osób, szybko poszłyśmy po soki a następnie udałyśmy się do stolika nieopodal sceny. Występ miał się odbyć za 40 minut, a ludzie się schodzili.Po 40 minutach zespół wszedł, na sali dziewczyny zaczęły krzyczeć, piszczeć i jeszcze nie wiem jak nazwać, to co one robiły. W klubie było bardzo, bardzo dużo osób. One Direction zaczął swój występ od piosenki ' c'mon, c'mon '. Przyjaciółka poszła pod scenę i wrzeszczała z innymi dziewczynami. Ja tylko się nudziłam i próbowałam słuchać tej badziewnej piosenki.Cały czas patrzył sie  na mnie Zayn, znam jego imię, ponieważ koleżanka za nim szleje. Dosyć dziwnie się czułam , jednak nic sobie z tego nie robiłam. Gdy odśpiewali jakąś jeszcze jedną beznadziejną piosenkę, Zayn zaczął śpiewać pierwszą zwrotkę' Little Things ' uporczywie się na mnie patrzył i wykonywał do mnie jakieś dziwne ruchy brwiami, zaśpiewali jeszcze parę. Gdy zeszli ze sceny głowa mi pękała i postanowiłam wrócić do domu z przyjaciółką.  Gdy przechodziliśmy przez ulicę naprzeciwko klubu jakieś wypasione auto się zatrzymało przy nas. Poznałam, że to One Direction. Nagle jakiś chłopak w loczkach odezwał się :
- Może was podwieźć ? - Ja jednak nie dałam dojść koleżance do słowa, bo jak znam życie by się zgodziła.
- Nie, dojdziemy same - wypaplałam z obojętnością. - przyjaciółka mnie szturchnęła dość mocno, po czym powiedziała :
- Z chęcią. - i uśmiechnęła się jak kretynka. Nie chciało mi się wracać samej, więc postanowiłam z nimi jechać. Gdy już byliśmy w aucie ten w loczkach i jakiś chłopak w bluzce w paski pochłonęli się rozmową z koleżanką. Ja ylko patrzyłam się na domy i   modliłam żebyśmy już dojechali. Nagle usłyszłam głos Zayna :
- Cześć, Zayn jestem - powiedział, a ja z kultury osobistej postanowiłam odpowiedzieć.
- wiem - uśmiechnęłam się szyderczo, choć nie wiem czy mi to wyszło - [T.I].
 -Ładnie. - powiedział, a mi zrobiło się jakoś dziwnie, że tak chamsko odpowiedziałam.
- dzięki.
Rozmawialiśmy jeszcze pare minut, lecz auto przystanęło pod powiedzianym wcześniej adresie, a jaśniej pod domem koleżanki, u któtej miałam spać. Zayn okazał się bardzo miły, umówiliście się na jutro żeby dokończyć rozmowę.
W dzień spotkania bawiłam się świetnie. Po paru miesiącach przyjaźni postanowiliście zostać parą. Na razie jest wam dobrze ze sobą i każdą wolną chwilę spędziacie ze sobą.

___________________________________________
Siema, tu Kala, przepraszam, że nic nie dodaje, ale postaram się coś napisać z Niall'em ;)

PODOBA SIĘ - KOMENTUJ ;>

piątek, 7 grudnia 2012

#7. Liam cz. 3


Obudziły mnie, jak zwykle, promienie słońca, które bezczelnie wdzierały się przez okno do mojego pokoju. Tak to jest jak się zapomni zasłonić żaluzji. Myślałam o wczorajszym wieczorze spędzonym z Liam'em. Świetnie mi się z nim rozmawiało. Chyba źle zrobiłam tak od razu go skreślając. Dziś mamy iść razem do hotelowego Aqua Parku. Razem w sensie ja, moja siostra, przyjaciółka i One Direction. Rozmyślałabym dalej gdyby ktoś nie wszedł do pokoju.

- I jak było ? - zapytała moja siostra.
Oczywiście musiała wiedzieć...
- Fajnie.
- Tylko tyle ? Nie powiesz mi nic więcej ?
- To nie twoja sprawa.
- Ehh. No niech ci będzie. Ale nie są tak źli jak myślałaś, nie? Idziesz z nami na basen?
- Nie nie są i tak idę. - odpowiedziałam.
Justyna wyszła, a ja pomyślałam, że może warto by się ubrać. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej pomarańczową bluzkę na ramiączkach i niebieskie spodenki. Na szyję założyłam kolorowy naszyjnik, a na buty wsunęłam zwyczajne sandałki. Poszłam do kuchni. Zjadłam płatki i poszłam zobaczyć co leci dzisiaj w TV. Może zrobimy wieczór filmowy. Moje przemyślenia przerwał dzwonek do drzwi. Jej, dopiero teraz się zorientowałam, że jestem sama. Poszłam otworzyć, a moim oczom ukazał się... Harry... taaak, chyba tak się nazywał.
- Hej. - powiedział.
- No cześć.
- Idziesz z nami na ten basen ? - zapytał nie pewnie.
- Idę, idę. - odpowiedziałam.
- Tooo.... Jesteś już naszykowana tak ?
- Yyy. tak, jasne. Tylko założę pod to strój. Wiesz, nikt mi nie powiedział, że idziemy tak z rana. A ja jestem strasznym śpiochem.  -uśmiechnęłam się.
- Rano ? Jest 11:00. - zaśmiał się.
- No mówię przecież, że wcześnie.
- Heh. Ja też lubię spać i mnie też te ułomy nie obudziły.
- Witaj w klubie. - przybiliśmy sobie "żółwika". - Okej, to poczekasz na mnie ? Pójdę się przebrać.
- Jasne. - powiedział i usiadł na kanapie.
Szybko pobiegłam do siebie i zaczęłam szukać stroju. Wybrałam dwu -częściowy kostium w kratkę. Zarzuciłam na niego wcześniejsze ciuchy i poszłam do chłopaka.
- Możemy iść ? - zapytałam wchodząc do "salonu".
- Tak.
Zamknęłam pokój i skierowaliśmy się w stronę windy. Wysiedliśmy w głównym holu  wyszliśmy na plac, nw którym znajdował się Aqua Park. Wzrokiem szukałam Jus i Pauliny (dla tych co nie pamiętają jest to imię przyjaciółki ;]). W końcu dostrzegłam je. Leżały na dwóch leżakach, a obok nich chłopcy.
- Chodź. Widzę ich. - mruknęłam do Hazzy i pociągnęłam go w kierunku przyjaciół.
Podeszliśmy bliżej i wzrok wszystkich padł na nas. Czułam się trochę nie zręcznie. Najbardziej czułam na sobie wzrok Liam'a.
- Hejka... - zaczęłam spoglądając na wszystkich. - Okej, o co wam chodzi ? - powiedziałam trochę bardziej podniesionym tonem.
- O nic. - odpowiedział Liam patrząc na Harry'ego.
Wzruszyłam ramionami i rozebrałam się do kostiumu. Loczek zrobił to samo. Położyłam się na jednym z leżaków, ale nie dane mi było zostać na nim dłużej niż 10 minut, bo poczułam jak ktoś unosi mnie w powietrze.
- Puszczaj mnie! - krzyczałam.
- Nieee... - po głosie poznałam, że to Harry.
- Debilu ja chcę się poopalać. - mówiłam waląc go w plecy.
Tak. Szanowny pan Styles przewiesił mnie sobie na ramieniu i jak mnie mam pędził w stronę wody.
- W wodzie się opala szybciej.
- Chyba na raka.
- No chyba nie. - zdjął mnie i zamierzał wrzucić do wody, ale ja byłam szybsza i uwiesiłam się mu na szyi, a nogi skrzyżowałam na jego talii.
- Ej ! Nie ma tak. - oburzył się.
- Jeest. - wytknęłam mu język.
- No to nie pozostawiasz mi wyboru. - poruszył śmiesznie brwiami i wskoczył do basenu, a ja oczywiście razem z nim.
- Zabiję cię ! - krzyknęłam do niego gdy wynurzyłam się z wody.
- Najpierw mnie złap. - powiedział i odpłynął.
Zaczęłam go gonić. Jak już go złapałam to on gonił mnie i tak w kółko. Ogólnie mogę powiedzieć, że świetnie się bawiłam. Cały czas się śmialiśmy, chlapaliśmy, podtapialiśmy i różne takie. Potem dołączyli do nas chłopcy, ale bez Liam'a. Dziwne... Przyszedł nawet Zayn, który jak się dowiedziałam boi się wody, a on nie? Zrobiło mi się trochę smutno, ale już po sekundzie ta banda idiotów sprawiła, że uśmiech powrócił mi na twarz.

*Liam*

Cholera. To boli. Wiem, że nie powinno, ale tak jest. Kiedy widzę jak świetnie się z nim bawi, jak się razem śmieją... To ja powinienem być na jego miejscu. Wiem, że robi to po to żeby zrobić mi na złość. Czemu nie poszedłem do basenu ? Bo nie mógłbym patrzeć jak ta dwójka bez przerwy wlepia w siebie wzrok. Myślałem, że [T.I.] nie da się Styles'owi, ale jak widać on potrafi omamić każdego. Położyłam się n jednym z leżaków, wsunąłem słuchawki do uszu i próbowałem zapomnieć o wszystkim.

*ja*
- Było super. Cudownie się bawiłam. - uśmiechnęłam się do chłopców.
- Ja też. Mam nadzieję, że tak spędzimy resztę pobytu tutaj. - odezwał się Hazza.
- Ja też. - odpowiedziałam.
Weszliśmy do hotelu. Moje współlokatorki już wróciły, a Liam ? Właściwie to nie wiem gdzie on jest.
- To do jutra. - powiedziałam i weszłam do pokoju.
Poszłam się wykąpać. Wychodząc w łazienki spojrzałam na telefon. Nowa wiadomość od Liama?
" Hej. Przepraszam, że dzisiaj się z wami nie bawiłem, ale nie czułem się najlepiej. Mam nadzieję, że mi wybaczysz. Spotkamy się o 18 przed wejściem ? Odpowiedz, proszę. Liam xx"
I co teraz? Może po prostu miał gorszy dzień. Mi to się zdarza prawie cały czas, więc go rozumiałam. Odpisałam szybko "ok" i poszłam się przebrać. Złożyłam szary T-shirt z różowym nadrukiem białe spodenki i tego samego koloru Nike. Na rękę wsunęłam żółty zegarek i kilka bransoletek, w uszy włożyłam kolczyki - serca, a na nos czarne okulary. Wyszłam za pięć szósta. Punktualnie o 18 stawiłam się pod wejściem. Li już na mnie czekał. Uśmiechnął się do mnie. Odwzajemniłam to.
- Cześć.
- Hej. - odpowiedziałam.
- Przejdziemy się ? - zaproponował.
- Możemy.
Szliśmy w ciszy kilkanaście minut. W końcu Liam przystanął.
- [T.I.] - przeciągnął moje imię.
- Hmm ?
- Muszę ci coś powiedzieć, ale nie bardzo wiem jak.
- Najlepiej prosta z mostu. - uśmiechnęłam się.
- Bo widzisz wiem, że znamy się zaledwie dwa dni, ale gdy tylko cię widzę to czuję takie... takie ciepło wewnątrz mnie. Może to głupie, ale chyba się w tobie zakochałem. Wtedy na basenach, ja nie poszedłem pływać bo nie mogłem patrzeć jak się świetnie bawisz z Harry'm. - spuścił głowę.
W tym momencie zaniemówiłam. Owszem, czułam coś do Payn'a, ale czy to była miłość ?
- Liam.. - zaczęłam. - Ja też coś do ciebie czuję. Hazza to tylko przyjaciel. To gdy ciebie widzę mam motylki w brzuchu, uśmiecham się i .. - Przerwał mi pocałunkiem. Staliśmy z pięć minut nie odrywając się od siebie. Przestaliśmy kiedy skończyło nam się powietrze.
- Wracajmy. - szepnął i wróciliśmy do hotelu trzymając się za ręce.
Rozstaliśmy się dopiero przed pokojami.
- Będę tęsknił.
- Ja bardziej.
- Nie bo ja.
- Niebo to jest tam na górze. - wytknęłam mu język.
Pocałowaliśmy się a ja cała w skowronkach weszłam do pokoju i nie zważając na pytania Jus i Pauli skierowałam się w stronę mojego pokoju.
         Te 2 tygodnie minęły szybciej niż się spodziewałam. Przez ten czas zakochałam się w Liamie. Payne wyjaśnił wszystko z Harry'm, który chciał go po prostu sprowokować, żeby mi powiedział o swoich uczuciach. Wszyscy ucieszyli się na wieść o naszym związku. Oczywiście mam na myśli naszą paczkę, bo światu tego nie ogłaszaliśmy. Tylko moja siostra siedział i smutno patrzyła się na nas. Nie wiedziałam o co jej chodzi, a ona nie chciała powiedzieć, więc dałam spokój. Niestety nadszedł czas pożegnania. Ja wracałam do Polski, a Li do Londynu. Podczas pakowania walizek chłopak siedział przy mnie podśpiewując "Summer love". Wiedział, że lubię tą piosenkę. Dopinałam już ostatnią walizkę gdy weszła Justyna.
- Hej, [T.I.] możemy pogadać ? - uśmiechnęła się nieśmiało.
- Jasne. - spojrzałam na Liam'a, który zrozumiał o co mi chodzi i wyszedł z pokoju. - To o czym chcesz pogadać ? - zapytałam siadając na łóżku.
- O was. O tobie i Liamie. Bo widzisz, ja wiem, wiem, że powinnam ci to była powiedzieć wcześniej, ale byłaś taka szczęśliwa i nie chciałam tego psuć. Poza tym to myślałam, że Li jest na tyle odpowiedzialny, że ci to powie w najbliższych dniach, ale on tego nie zrobił, a ja nie chcę, żebyś wyjechała w nie wiedzy i dowiedziała się tego wszystkiego później. - złapała oddech.
- O czym ty mówisz Jus ?
- Liam cię okłamał. - powiedziała cicho.
- A mogłabyś do cholery jaśniej ?
- On... on.. on ma dziewczynę. - wyjąkała.
I właśnie w Tym momencie całe moje życie legło w gruzach.
- I ty to wiedziałaś przez cały czas ?! - wykrzyknęłam. - I pozwoliłaś, żeby ten dupek mnie okłamywał ? Jak mogłaś ?!
- Ja nie chciałam ci robić przykrości, ja...
- Dość ! Wiedziałam od początku, że oni są egoistycznymi dzieciakami, ale się do nich przekonałam. Ty mnie do tego przekonałaś. A tymczasem oni, ON mnie kłamał w żywe oczy, a ty mu na to pozwoliłaś ? Wielkie dzięki. - wzięłam walizkę i poszłam do salonu, żeby jak najszybciej opuścić go, ten hotel, kraj, kontynent. Mimo, że samolot miałyśmy za 5 godzin, wolałam poczekać na lotnisku niż tu. Te ostatnie chwile miałam spędzić, tek mi się zdawało, z miłością mojego życia, ale przecież ono lubi płatać figle.
- To co, kochanie. Idziemy się przejść czy idziemy do kawiarni w hotelu. - zapytał niczego nie świadomy Liam.
- Mówisz do mnie czy rozmawiasz ze swoją DZIEWCZYNĄ przez telefon. - mina mu zrzedła.
- Ale skąd...
- Myślałeś, że się nie dowiem ?! Myślałeś, że jak wyjedziemy to wszystko będzie jak dawniej. Że o sobie zapomnimy  o tych wszystkich chwilach spędzonych razem ? Otóż muszę cię zasmucić, ale nie. - mówiłam zakładając buty. Otworzyłam drzwi. - Przekaż swoim kolegom wszystkiego co najgorsze ode mnie. - wyszłam trzaskając drzwiami. Wybiegłam z hotelu powstrzymując łzy. Może na zewnątrz byłam twarda, ale w środku byłam rozdarta na miliony kawałeczków. Taksówką pojechałam na lotnisko. Kupiłam wcześniejszy lot do Polski zostawiając wszystkich bez słowa. Nie mogłam uwierzyć, że Liam to zrobił. Że też ja głupia nic o nim nie poczytałam w Internecie. Wróciłam i zapomniałam. No może nie do końca, ale jednak. Żyłam tak jakbym nigdy nie spotkała sławnego One Direction.
         Minęło 6 lat. Jestem szczęśliwą 24-letnią mężatką i matką półtora rocznej Maji. Nadal pamiętam te nieszczęsne wakacje, ale żyję swoim życiem. O naszym romansie z Liam'em wiedzą Justyna, Paulina i reszta zespołu, który już zresztą zakończył swoją karierę. Louis wjechał ze swoją dziewczyną, Eleanor Calder do Francji,  Zayn związał się z wokalistką Little Mix, Perrie Edwards, Niall romansuje podobnież z Demi Lovato, Harry widywany był z piosenkarką Taylor Swift, a Liam... cóż, jest już 2 lata po ślubie z tancerką Danielle Peazer. Skąd to wszystko wiem ? Bo cała Polska żyła tym, że słynny bays-band zakończył drogę do sławy. Mimo tego życzę im najlepszego, ale mojej córce przed snem zawsze powtarzam :
"Pamiętaj. Nigdy nie zakochaj się w gwieździe. Nigdy !"

____________________________________________
Hej tu Nati :) Długo, długo bardzo długo nie było nowego, ale to przez ciągłe testy... Imagin miał  mieć szczęśliwy koniec, ale że mam doła ma taki xd Do następnego ;]

niedziela, 25 listopada 2012

#7. Harry





Troje 16-ltków bawiło się w ganianego po placu zabaw. Niektórzy myślą, że poprzewracało im się w głowach. Inni, że są zbyt dziecinni, a jeszcze inni, że oni po prosu umieją cieszyć się życiem.

~*~

- Mam Cię! - usłyszałam za swoimi plecami i równocześnie poczułam, że ktoś przewraca mnie na trawę.
- No masz, masz. - zaśmiałam się widząc burzę brązowych loków, które tak dobrze znałam.
- To teraz jakaś nagroda mi się chyba należy, nie? - poklepał swój policzek.
Z uśmiechem pocałowałam Go w wyznaczone miejsce.
- Ej! A o mnie to już zapomnieliście? - krzyknęła nasza przyjaciółka i opadła obok nas na ziemię.
- O Tobie nie da się zapomnieć. - powiedziałam z uśmiechem.
Wszyscy troje położyliśmy się na miękkiej trawie i patrząc w niebo mówiliśmy kształty chmur. Ja, Stella i Harry przyjaźniliśmy się od piaskownicy i wydawało się, że nic nas nie rozdzieli.

~*~

- Idź do X-Factor'a! - krzyczałam, a Stell mnie poparła.
Chłopak skończył śpiewać.
- Nieee...
- Ale Ty jesteś niesamowity! - mówiła Stella.
- Bez przesady. Są lepsi. - odpowiedział bez przekonania.
-Jeżeli nie pójdziesz to się nie dowiesz. - przekonywałam Go. - Chociaż spróbuj. Dla nas.
- No okeeej.
- Tak! - krzyknęłam równocześnie z przyjaciółką i przybiłyśmy sobie piątki.

~*~

- Nie, ja nie dam rady. - marudził tuż przed występem.
Typowy Styles. Jak już jest czegoś blisko to On rezygnuje. Ale nie tym razem. Teraz nie pozwolimy Mu zaprzepaścić takiej szansy.
- Dasz, dasz. - uśmiechnęłam się.
-"Harry Styles proszony o przygotowanie. Zaraz pan wchodzi." - rozległ się głos w głośnikach.
- Idź. - pchnęła Go lekko Stella.
Hazza wszedł na scenę. Widać było, że jest przerażony, ale zaśpiewał cudownie i... Przeszedł dalej! Piszczałyśmy ze szczęścia. Harry zbiegł ze sceny i mocno nas przytulił.
- Dziękuję. - wyszeptał.

~*~

Podczas całej "drogi" w X-Factorz'e nasz przyjaciel i 4 innych chłopców połączono w zespół. Na szczęście wszyscy się polubili, a ich głosy brzmiały razem wspaniale. One Direction, bo taką nazwy sobie wymyślili, zajął co prawda 3 miejsce, ale zyskał miliony fanek na całym świecie. Razem ze Stellą cieszyłyśmy się z sukcesu Hazzy, ale czułyśmy, że Go tracimy.

~*~

- Nie zadzwonił. - mówiłam sama do siebie zwinięta w kłębek na łóżku. - Nie zadzwonił, z przecież obiecał.
Harry po tym jak 1D podpisało kontrakt z wytwórnią Simon'a Cowel'a wyjechał i zamieszkał wraz z chłopakami w jednym domu w Londynie. Nie dawno nagrali pierwszy singiel : "What Makes You Beautiful". Wszystkie dziewczyny oszalały na Ich punkcie. Wcale się nie dziwię. Piosenka świetna, Oni przystojni. To nie tak, że ja nie chcę żeby Harry odniósł sukces. Ale to tak cholernie boli, że o nas zapomniał. W dniu wyjazdu do stolicy Anglii obiecał Nam, że będzie dzwonił, że jak tylko będzie miał wolny czas to przyjedzie, żebyśmy się nie martwiły i że będziemy gadać przez Skypa. I co? I gówno z tego wyszło.
Mijały dni, miesiące. Razem ze Stellą próbowałyśmy do Niego dzwonić, pisać, ale bez skutku. Później jak się okazało zmienił numer. Widocznie nie chciał się już z Nami zadawać. Ładny mi "przyjaciel". Dziś są moje urodziny i mija około rok od sukcesu Harry'ego.
Dostałam wiele SMS-ów z życzeniami, jednak od Niego nic. Co chwila przychodziła ktoś dawał prezent, życzył "Sto lat", był góra godzinkę i wychodził. Od Stelli dostałam śliczny naszyjnik. Była to połowa serca z napisem "best" i "for". Ona miała drugą połówkę z "friends" i "ever". Mocno ją przytuliłam dziękując z całego serca, jednak prawdziwa niespodzianka dopiero mnie czekała.

~*~

- Tak strasznie Wam dziękuję! - rzuciłam na rodziców przytulając Ich.
- Nie ma za co kochanie. - odpowiedziała mama.
- Jest, jest.
Byłam MEGA szczęśliwa. Rodzice kupili mi dom w Londynie, gdzie miałam kontynuować naukę. Jednak najlepsze było to, że miałam tam mieszkać ze Stell, która oczywiście o wszystkim wiedziała, a jej rodzice dołożyli się do kupna posiadłości. Przeprowadzamy się już na 3 dni.

~*~

To już dzisiaj! Jestem tak podekscytowana. Już za ok. 2 h będziemy w stolicy. Jednak wraz z tym miastem przypomniał mi się Harry. Chciałam, a jednocześnie nie chciałam Go spotkać. Bardzo chciałam wygarnąć Mu wszystko co o nim myślę, a z drugiej strony wtuliłaś się w Niego i nigdy nie puścić. Znacie to uczucie? Kochać, a jednocześnie nienawidzić? Ja tak. O uczuciach jakimi darzyłam Styles'a nie wiedział nikt. Nawet Stella. Byliśmy przyjaciółmi, a ja nie chciałam tego zepsuć.

~*~
Szłam ulicami Londynu mając słuchawki w uszach. W tej chwili byłam w stanie.. jak to się mówi? No tak, kiedy mam wszystko w dupie! Co się stało, że targa mną taka złość? Cóż oprócz tego, że moja mama właśnie zginęła w wypadku to wszystko gra. Chodziłam w te i we wte rozmyślając nad pewnymi sprawami i wtedy zobaczyłam Jego. Uciekał razem z 2 innymi chłopakami przed tłumem szalonych dziewczyn. Wszędzie bym Go poznała. Brązowe loczki, zielone oczy i te Jego dołeczki. Nagle wszystkie uczucia odżyły we mnie. Niestety nie tylko te dobre, ale i te złe. Poczułam jak w moich oczach zbierają się łzy. I wtedy On mnie zobaczył. Stanął jak wryty. Nie interesowały Go już nawet fanki. Zaczął biec ku mojej osobie, ale ja szybko się odwróciłam i truchtając (nigdy nie lubiłam biegać) zaczęłam uciekać. Nie wiedziałam dokąd, bo łzy utrudniały mi widoczność. Starałam się kierować w stronę mojego domu, ale tuż przed nim On dogonił mnie, złapał za rękę i obrócił ku sobie.
- Puść mnie! – krzyknęłam.
- [T.I.] proszę… - zaczął.
- Nie! Nie chcę Cię znać! – mówiłam. – Obiecałeś, że zadzwonisz. Że się odezwiesz i co? I kurwa gówno zrobiłeś. Jeżeli nie chciałeś się już z nami kumplować to trzeba było nam to szczerze powiedzieć, a nie się ukrywać.
- To nie tak, [T.I.] wysłuchaj mnie.
- To Ty mnie posłuchaj Styles. Masz się z tond wynosić. I to już! Nie chcę Cię już nigdy widzieć w moim życiu. Jeżeli dla Ciebie, Harry tak wygląda przyjaźń to tylko tracisz czas.
Odszedł. Bez słowa spuścił głowę i odszedł. Pozostawiając mnie samą i roztrzęsioną na ulicy. Myślałam, że bardziej się postara. Ba! Miałam nadzieję, że mnie przytuli tak jak kiedyś kiedy się denerwowałam i wymachiwałam rękami. Ale nie. On odszedł. Zniknął z mojego życia tak jak chciałam. Ale czy naprawdę to miałam na myśli?

KOOOOONIEC ! :D Mam nadzieję, że się podoba ;] Wiem, że jest dużo o Harry'm, ale do tego imagina akurat On mi najbardziej pasował ~Nati

piątek, 9 listopada 2012

#6. Liam cz. 2



... "Nudy, nudy, nudy" - mówiłam do siebie skacząc po kanałach. Ktoś zapukał.  Nie chętnie wstałam i otworzyłam drzwi. Nie wierzyłam własnym oczom. Stał w nich Liam.
- Cześć. - pierwszy zaczął naszą konferencje.
- Czego chcesz? - odburknęłam.
- Twoja siostra zepsuła mi tablet. Rzecz jasna przez przypadek, ale zepsuła. - zrobił smutną minkę.
- Cholera wiedziałam, że nie powinnam jej była nigdzie puszczać. To ile to mnie będzie kosztować?
- Jeżeli pójdziesz ze mną na spacer to możemy zostawić tą sprawę. - zaproponował uśmiechając się.
Zamrugałam kilkakrotnie.
- Powtórzę. Ile to będzie?
- 1. 140 funtów.
- ...
- ...
- Pójdę się przebrać. - palnęłam i pobiegłam na górę.
Usłyszałam tylko cichy śmiech. Założyłam szare rurki i białą bluzkę z jakimś nadrukiem i czerwone vans'y. Zeszłam na dół.
- Możemy iść? - zapytał.
- Tak.
Wyszliśmy na zewnątrz. Szliśmy w ciszy przez dobre 15 minut.
- Wiesz... Niby się znamy, a ja nawet nie wiem jak masz na imię. - zaczął.
- [T.I.].
- Ładnie.
- Takie teksty to nie na mnie.
- Takie, czyli jakie? - zapytał.
- Takie typu : "tandetny podryw".
- Kto powiedział, że chcę Cię poderwać?
- A czy nie próbujesz tego robić ?
Widział, że się zmieszał.
- Długo jeszcze się będziemy włóczyć? - zapytałam, przerywając ciszę.
- My cały czas idziemy do określonego celu. - odpowiedział spokojnie.
- W takim razie daleko jeszcze do tego czegoś?
- Nie.
I znowu cisza. Szliśmy ok. 10 minut, aż zobaczyłam, coś na piasku. Gdy podeszliśmy bliżej okazało się, że jest to dość duży kocyk, a na nim leżą jakieś przekąski i sok. Spojrzałam na mojego towarzysza, który tylko się uśmiechnął. Ruchem ręki wskazał, żebym usiadła.
- Co tu jest grane?
- Bo widzisz... Ja chciałem Ci się jakoś zrekompensować za ten wypadek. Jest mi na prawdę przykro.
Spuściłam głowę. Przecież to było tylko zderzenie na korytarzu. W szkole takie coś to codzienność, a On się tak stara. Popatrzyłam na Niego.
- To jak? - zapytał z nadzieją.
- No niech Ci będzie. - uśmiechnęłam się.
Liam wyraźnie się ucieszył. Zaczęliśmy jeść kanapki i owoce, które przygotował, co chwila popijając je sokiem bananowym. Potem położyliśmy się i patrząc w gwiazdy zaczęliśmy rozmawiać. Okazało się, że Li jest całkiem porządnym gościem. Mieliśmy wiele wspólnych tematów, np. muzyka. Co chwilę mi coś śpiewał. Miał na prawdę ładny głos. Dlaczego wcześniej Go nie doceniłam. Chyba to właśnie tu mamy prawdziwy dowód na to, żeby nie oceniać książki po okładce.

~tymczasem w hotelu~

- Coś długo nie przychodzi. - powiedział Harry.
- Lepiej sprawdźmy czy Go nie zabiła. - odezwał się Lou, a reszta się zaśmiała.
Wyszli na korytarz, rozglądając się uważnie. Justyna weszła do Ich wspólnego mieszkania.
- Nie ma jej. - powiedziała.
- Czyli poszli razem! - krzyknął Zayn.
- Nie mogę sobie wyobrazić, że On uwierzyła w tą bajeczkę o tablecie. - zaśmiała się Paulina.
- Noooo... - odpowiedzieli chórem.

~ja~

- Było świetnie. - powiedziałam gdy już staliśmy pod naszymi pokojami.
- To się cieszę. - uśmiechnął się. To mogę liczyć, że jutro już wszystkie trzy spędzicie z nami dzień?
- Przemyślę to, ale raczej będę za. - pocałowałam chłopaka w policzek i weszłam do pokoju.

~Liam~

- Przemyślę to, ale raczej będę za. - powiedział i pocałowała mnie w polik.
Weszła do swojego pokoju, a ja się na chwilę zawiesiłem i również przekroczyłem próg mojego. Od razy rzucili się na mnie chłopcy.
- I jak było? - krzyknął Niall.
- Wybaczyła Ci? - darł się Harry.
- Przekonała się do nas? - Wrzasnął Louis
- Całowaliście się? - przekrzykiwał wszystkich Zayn.
- Świetnie. Tak. Raczej tak i.. Zayn!
- No co? - spytał.
- Żeby się takie coś pytać.
- Czyli tak ,bo nie chcesz powiedzieć. - wytknął język Hazza.
- Nie nie całowaliśmy się. Szczęśliwi?
- Nie. - odpowiedzieli chórem.
- No przecież Wam powiedziałem.
- Ale się NIE całowaliście. - posmutniał Lou.
- Człowieku ja ją znam niecałe 2 dni. Właściwie to dopiero dziś się dowiedziałem jak ma imię, a Ty już o całowaniu. Zresztą ja mam przecież dzięwczynę. Zapomnieliście już głąby?
- Ale są wakacje. - powiedział Niall.
- I co z tego? - burknąłem.
- No to, że taki wakacyjny flirt nie zaszkodzi. - powiedział Harry.
- Serio? I potem tak będę się tłumaczył Dan ze zdjęć w gazetach? "Liam Payne zdradza dziewczynę na wakacjach". I co jej wtedy powiem? Może coś w stylu : "Spokojnie kochanie to był przecież tylko wakacyjny flirt"?! - byłem już wkurzony tą rozmową.
- Skoro tak to ja ją sobie wezmę. - powiedział Loczek bez większych emocji.
- Nie!
- A to dlaczego?
- Bo dziewczyny nie są do zabawy Styles! - krzyknąłem. - Dopiero co "naprawiłem" nas w jej oczach, a Ty już chcesz to spieprzyć?
- Ciekawa teoria.
Nie wytrzymałem. Przycisnąłem Go do ściany.
- Spróbuj Ją tylko tknąć, a pożałujesz. - warknąłem i pobiegłem do swojego pokoju.
"Nienawidzę tego  szczeniackiego zachowania Harry'ego wobec dziewczyn. [T.I.] jest przecież tylko koleżanką. Jednak gdy byłem z Nią i patrzyliśmy w gwiazdy czułem się fantastycznie. Przy Niej nie muszę nikogo udawać. Mam tylko nadzieję, że Harry wziął sobie moją uwagę do serca i nie będzie uwodził [T.I.]. Zresztą Ona pewnie i tak na Niego nie poleci, bo jeszcze 7 godzin temu zbierało jej się na wymioty na samą myśl o Nas. Zobaczymy jutro."
Odłożyłem pamiętnik. Tak ja Liam Payne piszę pamiętnik. Wziąłem szybki prysznic  i poszedłem spać.

________________________________________________
Hej. Chcę Was powiadomić, że zrobiłam profil Anonimowy w komentarzach co być może ułatwi Wam komentowanie :) Przepraszam z błędy, jeżeli się pojawiły (w co nie wątpię) Do następnego ! <3 ~Nati

poniedziałek, 5 listopada 2012

#5. Harry



Są wakacje. Twoja ciocia mieszka sama w Wielkiej Brytanii, serdecznie cie zaprasza, jednak ty masz wątpliwości. Zwierzasz się swojej najlepszej przyjaciółce, która twierdzi, że taki wjazd DOBRZE CI ZROBI. Postanawiasz jechać z nią do cioci na miesiąc. Na lotnisku dowiadujecie się, że wasz samolot ma opóźnienie. Czekacie. Zrobiłaś się głodna, postanawiasz iść do sklepiku na lotnisku. Bierzesz portfel, zostawiasz przyjaciółkę i idziesz. W sklepie nikogo nie ma oprócz jednego chłopaka w okularach przeciwsłonecznych i kapturze. Zauważyłaś ostatnią paczkę orzeszków solonych. Idziesz po nie, w tym  samym czasie chłopak po nie sięga. Patrzy na ciebie. Jest przystojny, ma loki i zielone oczy. Jesteś zdenerwowana, obracasz się, w tym samym czasie słyszysz głos :

- Ty też po orzeszki? - zapytał nieznajomy

- No teraz już nie. - odpowiedziałam chamsko

- Jeżeli chcesz mogę ci je oddać

Nagle odwracasz się z bananem na twarzy i pytasz :

- Na prawdę ?

- Tak - chłopak wyraźnie jest uśmiechnięty

Podaje ci orzeszki. Wasze palce na ułamek sekundy się łączą. Poczułaś dziwny dreszcz . Postanowiłaś iść po picie i paluszki, zapłacić  i iść do przyjaciółki. Jednak twoje plany szlag trafił. Piękny nieznajomy rozpoczyna rozmowę przedstawieniem się. Nazywa się Harry.Ty sparaliżowana, nie wiadomo czym jąkasz się , lecz po paru próbach nie udanych udaje ci się w pełni wypowiedzieć imię. Harry zaczyna coś gadać , lecz ty się śpieszysz i nie możesz rozmawiać. Dziękujesz za odstąpienie orzeszków i idziesz zapłacić za produkty.
Po wyjściu ze sklepu szybko zmierzasz w stronę koleżanki. Gdy już dotarłaś opowiadasz o spotkaniu Harrego w sklepie. Niestety twoje opowiadanie przerywa komunikat, że za 30 min wylatujecie. Po wszystkich sprawach organizacyjnych wsiadacie do samolotu i mówisz ciąg dalszy spotkania. Gdy każdy z samolotu został wylukany, koleżanka postanawia się przespać, a ty szukasz mp3 i zapodajesz GrubSona - wakacje. Cały czas ktoś z tylnej części samolotu ci przeszkadza swoim śmiechem i dziwnymi odgłosami, tych śmiesznych głosów było więcej niż 2. Postanawiasz się odwrócić, w 5 jakiś przystojnych chłopaków zauważasz Harrego.

Po ponad godzinnej męczarni w samolocie lądujecie. Na lotnisku zauważasz ciocię. Podchodzicie do niej, przytulasz się do niej i przedstawiasz koleżankę. Po paru chwilach stan euforii przerywa jakiś blondyn z batonem w ręce, i w buzi, witajać się z TWOJĄ ciocią. Stoisz jak wryta.
Po chwili przychodzą kolei chłopcy, było ich czwórka i robią to samo co blondas. Ciocia gada z nimi, lecz za chwilę odwraca się do was i przedstawia wam ich. Harry uśmiechnął się do ciebie, a ty stoisz jak idiotka i nawet nie odwzajemniłaś uśmiechu. Chrzestna tłumaczy ci, że dostała pracę jako ich menadżer, a oni są zespołem One Direction. Powiadomiła was, że tymczasem będziecie mieszkać z nimi, ponieważ jej mieszkanie jest w remoncie. Zgodziłyście się, choć niechętnie.

Z lotniska do waszego tymczasowego domu jechaliście 40 minut, nie chciałyście słuchać o czym rozmawiają więc postanowiłyście posłuchać muzyki na mp3. Czas podróży zleciał dość szybko. Samochód zatrzymał się przed wielkim domem, prawie jak willa, a następnie weszliście do niego. Harry pokazał wam wasze pokoje i oprowadził po domu. Chłopaki gdzieś pojechali, a wy postanowiłyście wejść na twittera i fejsa obczaić ludzi i ten ca ły zespół One Direction. Czytałyście z niedowierzaniem na i komentarze pod profilami chłopaków. Weszłyście także na ich 'biografię'  i poczytałyście trochę, bo przecież miałyście z nimi mieszkać więc musiałyście o nich cos wiedzieć.

Następnego dnia obudziłaś się dość wcześnie, bardzo chciało ci się pić, więc poszłaś do kuchni. Tam spotkałaś Harrego. Rozmawialiście dość długo, czułaś jakbyś znała go całe życie. Uświadomiłaś sobie, że wasze usta co chwile się przybliżają, aż zatonęły w niepewnym ale namiętnym pocałunku. Resztę dnia spędziłaś z Harrym na mieście. Gdy wróciliście do domu od razu poszłaś do pokoju przyjaciółki, bez pukania weszłaś, a tam zobaczyłaś koleżankę tulącą Zayna. Szybko wycofałaś się z pokoju i poszłaś do swojego.

***

Minął miesiąc jesteś z Harrym, mieliście parę drobnych sprzeczek, ale i tak zbyt mocno się kochaliście żeby odejść. Twoja przyjaciółka jest z Zaynem, są naprawdę szczęśliwi.

***

Nastał dzień waszego wyjazdu do Polski. Na lotnisku nie obyło się bez łez i przytulania. Chłopaki obiecali wam, że załatwią koncert w Polsce, również, że będą do was przylatywać. Oby dwie  byłyście smutne i przygnębione, lecz w sercu czułyście radość, że mogłyście takich ludzi spotkać.

______________________________________________
Imagin napisany przez Kalę. Ja go wstawiam, bo Ona nie ma dostępu do neta ;]