niedziela, 23 grudnia 2012

#10. Niall. Cz.1.

Niby wszystko jest okej. Masz kochającą się rodzinę, młodszego brata, rodziców pracujących w branży fotograficznej i co najważniejsze wspaniałego chłopaka. Jednak czułaś od pewnego czasu jak oddalacie się od siebie. On prawie nigdy nie ma czasu, ponieważ gra w drużynie w kosza i dużo trenuje. Irytowało cię to, jednak nie chciałaś podcinać mu skrzydeł. Po pewnym czasie zdałaś sobie sprawę, że ten związek nie przetrwa. Odważyłaś się mu to powiedzieć. Nie odbyło się bez łez, jednak wiedziałaś, że tak będzie lepiej.
                                         ***
Pewnej nocy nie mogłaś usnąć, chociaż nigdy nie miałaś z tym problemu. Wiedziałaś, że coś się wydarzy, miałaś bowiem świetną intuicję.
                                         ***
Rano szybko  wyrobiłaś się z przygotowaniami do szkoły (chodzisz do 3 liceum). Wyszłaś więc z domu dość wcześnie, postanowiłaś posłuchać piosenek na mp3 i nie spieszyć się. Jednak pewna osoba miała inne plany. Jakiś blondynek dość mocno cię potrącił.
- Uważaj jak chodzisz! - powiedziałaś z podniesionym głosem.
- Dobra, dobra... Przepraszam. - Powiedział zmieszany chłopak. I wtedy spojrzałaś się w jego błękitne, hipnotyzujące oczy. Można by w zatonąć, piękne i takie prawdziwe. Niestety chwilę rozmyślań przerwał jego głos :
- Może w ramach przeprosin spotkamy się dzisiaj przed Centrum Handlowym?
- Nie dzięki. - odpowiedziałaś chamsko, jednak po chwili zauważyłaś znikający piękny uśmiech z jego twarzy. Z resztą przydałoby ci się jakieś spotkanie z kimś, kto nie zna twoich zawodów sercowych i nie będzie tylko prawił morałów, że mogłaś nie przekreślać swojego byłego i takie tam. - Dobra, czyli przed Centrum Handlowym o 16? - zapytałaś ze skruszonym głosem.
- Taaak. - Odpowiedział nieznajomy.
-[T.I.] tak w ogóle.
- Ano tak, masz rację nie przedstawiłem się. Niall.
- Dobra ja idę do szkoły. - Powiedziałaś.
- Gdzie chodzisz? - zapytał.
- Na Wall'a Street.
- Naprawdę? Ja też - Powiedział uśmiechnięty.
- Nigdy cię nie widziałam.
- To będzie mój pierwszy dzień w szkole. Przeprowadziliśmy się tu 2 tygodnie temu. - I tak gadaliście całą drogę do szkoły. Okazało się, że Niall jest straszną gadułą, i cały czas coś opowiadał albo się dopytywał czegoś. Czułaś się przy nim dobrze, chociaż znaliście się od 15 minut, byłaś uśmiechnięta, ten chłopak dobrze na Ciebie wpływał. Gdy doszliście do szkoły Niall poprosił cię abyś zaprowadziła go do dyrektora placówki, aby odebrać plan lekcji i kluczyk do szafki. Dowiedziałaś się, że Niall będzie chodził z Tobą do klasy, na co się bardzo ucieszyłaś.
                                   ***
16:32 przed Centrum Handlowym   * Niall*
 Kurde czeka już pół godziny. Pewnie zażartowała sobie ze mnie i tyle, a ja głupi pomyślałem, że może. a z resztą.... Szkoda spodobała mi się....
* tralalala tralala *
- Tak? - odebrałem telefon.
- Niall przepraszam, ale nie mogę się dzisiaj z Tobą spotkać.- Powiedziała zapłakana.

__________________________________
Tralalalala. I jest cz. 1 imagina o Niall'u. Wiem krótki. Mam już nawet prawie napisaną 2 część.
3 komentarze - następna część.  ~Kala.

sobota, 22 grudnia 2012

#9. Louis

#muzyka  ( jak się skończy włącz 2 raz )

Ciemna brunetka siedziała na ławce w parku, ściskając kawałek papieru, który nieodwracalnie zmienił Jej życie. Łzy spływały po Jej policzkach. Nie wiedziała co ma robić. Uparcie wpatrywała się w kartkę, mając nadzieję, że wyniki badań się zmienią. Ludzie przechodzili, spoglądali na Nią, ale nic nie robili. W pewnym momencie podbiegł do Niej chłopak. Ukląkł przed Nią.
- [T.I.], kochanie co się stało ? - dziewczyna nic nie odpowiedziała i wybuchła jeszcze większym płaczem. Chłopak usiadł obok i Ją przytulił. - Powiedz mi.
Ona tylko podała Mu wyniki. Widziała jak Jego palce zaciskają się na białym papierze, a do oczu napływają łzy. Po chwili wstał z ławki i zaczął krzyczeć.
- Nie ! Nie, nie, nie ! [T.I.], ja ci nie pozwolę odejść !
- Louis. - rzekła spokojnie. - Już nic nie zmienisz.
- Skąd wiesz ? Przejdziemy przez to. To tylko próba przetestowania naszej miłości. Swoją drogą, - spojrzał w niebo. - mało śmieszne, wiesz ? A ty. - wskazał na dziewczynę. - O nic się nie martw. Będziesz żyć... Musisz żyć.
Ona patrzyła na ukochanego ze zeszklonymi oczami. Zachowywał się trochę jak histeryk. Próbował Ją pocieszać, ale Ona wiedziała, że to koniec. Został Jej tylko rok życia, i chciała go spędzić właśnie z Nim. Z kimś kogo kocha nad życie. Mieli tyle wspólnych planów. Tyle marzeń. Jednak przez Jej chorobę one nigdy się nie spełnią. Domyślacie się o czym mówię ? Mam na myśli Raka, który prawdopodobnie już za około 12  miesięcy sprawi, że dziewczyna wyzionie ducha. Spojrzała na chłopaka, który nadal nie potrafił, a może nie chciał, przyjąć do wiadomości, że Ona umiera. Krążył wokół ławki kręcąc głową.
- Nie pozwolę ci. - powiedział po chwili ciszy. - Nie pozwolę ci odejść. Za bardzo cię kocham.
- Lou... Ja ciebie też, ale ja to czuję. Ja wiem, że umrę. Posłuchaj mnie. - chwyciła Jego twarz w swoje dłonie. - Został mi rok. Chcę go spędzić z tobą. - pocałowała Go. - Kocham cię. - dodała szeptem.
- Ja ciebie też.

* 11 miesięcy późnij *

Leżała na szpitalnym. Sama. Blada, wory pod oczami. Z zewnątrz wyglądał na słabą, ale w środku była szczęśliwa. Ma za sobą prawie cały rok spędzony ze swoim Louis'em. Walczyła. Walczyła dla Niego i Ich miłości, ale niestety przegrała. Wiedziała, że śmierć może nadejść lada dzień, lada chwila. Wtedy w drzwiach stanął Tomlinson. Nie był już taki jak kiedyś. Uśmiech, który niegdyś był codziennym gościem na Jego twarzy, znikł. Wyglądał tak, jakby wraz z Nią umierała część Niego. Podszedł do Niej i pocałował ją w usta. Mimo, iż widział, że jest słaba, nie tracił nadziei. Nadal myślał, że Ona wyzdrowieje, że będą szczęśliwie żyć razem. Włożył przyniesione przez siebie kwiaty do wazonu stojącego na szafce nocnej, a stare ( jeśli starymi można było nazwać te z poprzedniego dnia ) wyrzucił. Usiadł na krześle i wpatrywał się w miłość swojego życia. Nie mógł znieść myśli, że Ona umiera, a On nie może nic zrobić.
- Lou. - usłuszał Jej zachrypnięty głos.
- Tak, skarbie ?
- Musisz mi coś obiecać. - zakaszlała, a On momentalnie pobladł.
- Co tylko chcesz.
- Tak więc, obiecaj mi, że gdy ja... - nie przerywaj mi ! - dodała szybko widząc, że chłopak otworzył usta. - Obiecaj, że gdy ja umrę będziesz żyć dalej. Że będziesz szczęśliwy.
- Bez ciebie nie będę. - wyszeptał.
- Nie mów tak bo tego nie wiesz. Znajdź sobie kogoś. Zakochaj się, spełnij marzenia... Krótko mówiąc : Żyj pełnią życia, bo nigdy nie wiesz co przygotował dla ciebie los. I wiedz, że zawszę będę cię kochać i będę nad tobą czuwać i czekać na ciebie tam u góry.
Po tych słowach uśmiechnęła się lekko i opadła na materac. Jej oczy zamknęły się, a On usłyszał przeraźliwy, ciągły dźwięk wydobywający się z maszyny, do której była podłączona. Zerwał się na równe nogi i zaczął wzywać pomoc. Lekarze szybko zareagowali i zaczęli reanimację, jednak to nie pomogło. Widział jak kręcą głowami i ze smutnymi wyrazami twarzy odłączają Ją. Umarła. Natomiast Ona przyglądała się temu już z trochę innej perspektywy. Była tam, ale jako duch. Patrzyła na próby ratowania Jej, ale wiedziała, że jest za późno. Patrzyła na chłopaka, który z twarzą schowaną w rękach płakał. Chciała Go przytulić, ale wiedział, że i tak b y nic nie poczuł, więc opuściła szpital.

***

Po pięciu miesiącach  On ciągle o Niej pamiętał. Mimo, że odniósł sukces i znalazł swoją drugą miłość, nadal chodził nad Jej grób. Pogodził się z faktem, że Ona odeszła. Rozmawiał z Nią. Znaczy... Zwykle to tylko On mówił, ale dziewczyna Go słuchała. Strzegła Go, pilnowała, żeby nic Mu się nie stało. Cieszyła się, ze sobie kogoś znalazł. Mimo, że wolałaby być z Nim na ziemi i pomagać Mu w realizowani kariery, była szczęśliwa. Wiedziała, że Jej Louis nadal Ją kocha i to Jej wystarczyło. Cały czas czeka na dzień, w którym znowu będą razem.

_______________________________________________
Kuźwa, spieprzyłam koniec -,- Przepraszam za wyrażenia, ale inaczej tego nie mogę określić. Wiecie ile czasu zajęło mi znalezienie odpowiedniej piosenki do tego ? Długo... Wiem, że ten utwór nie jest może za fajny, ale wpada u ucho ( przynajmniej mi ) i uważam, że ma piękny tekst ♥ Skomentujesz ? Chociaż anonimowo... To dla Nas wiele znaczy ;3 ~Nati

czwartek, 13 grudnia 2012


#8. Zayn.

- no okej, pójdę z tobą.
- na prawde ? Dziękuję. Nie mogę się doczekać występu zespołu w klubie. Na pewno będzie mega dużo osób.

~ Przed klubem. Dzień występu ~

- Proszę.- wręczyłam ochroniarzowi dwie przepustki do klubu, gdzie zaraz miał się odbyć występ One Direction.
- Dziękuje. Udanej zabawy. - odpowiedział.
Weszłyśmy do klubu, było tam dużo osób, szybko poszłyśmy po soki a następnie udałyśmy się do stolika nieopodal sceny. Występ miał się odbyć za 40 minut, a ludzie się schodzili.Po 40 minutach zespół wszedł, na sali dziewczyny zaczęły krzyczeć, piszczeć i jeszcze nie wiem jak nazwać, to co one robiły. W klubie było bardzo, bardzo dużo osób. One Direction zaczął swój występ od piosenki ' c'mon, c'mon '. Przyjaciółka poszła pod scenę i wrzeszczała z innymi dziewczynami. Ja tylko się nudziłam i próbowałam słuchać tej badziewnej piosenki.Cały czas patrzył sie  na mnie Zayn, znam jego imię, ponieważ koleżanka za nim szleje. Dosyć dziwnie się czułam , jednak nic sobie z tego nie robiłam. Gdy odśpiewali jakąś jeszcze jedną beznadziejną piosenkę, Zayn zaczął śpiewać pierwszą zwrotkę' Little Things ' uporczywie się na mnie patrzył i wykonywał do mnie jakieś dziwne ruchy brwiami, zaśpiewali jeszcze parę. Gdy zeszli ze sceny głowa mi pękała i postanowiłam wrócić do domu z przyjaciółką.  Gdy przechodziliśmy przez ulicę naprzeciwko klubu jakieś wypasione auto się zatrzymało przy nas. Poznałam, że to One Direction. Nagle jakiś chłopak w loczkach odezwał się :
- Może was podwieźć ? - Ja jednak nie dałam dojść koleżance do słowa, bo jak znam życie by się zgodziła.
- Nie, dojdziemy same - wypaplałam z obojętnością. - przyjaciółka mnie szturchnęła dość mocno, po czym powiedziała :
- Z chęcią. - i uśmiechnęła się jak kretynka. Nie chciało mi się wracać samej, więc postanowiłam z nimi jechać. Gdy już byliśmy w aucie ten w loczkach i jakiś chłopak w bluzce w paski pochłonęli się rozmową z koleżanką. Ja ylko patrzyłam się na domy i   modliłam żebyśmy już dojechali. Nagle usłyszłam głos Zayna :
- Cześć, Zayn jestem - powiedział, a ja z kultury osobistej postanowiłam odpowiedzieć.
- wiem - uśmiechnęłam się szyderczo, choć nie wiem czy mi to wyszło - [T.I].
 -Ładnie. - powiedział, a mi zrobiło się jakoś dziwnie, że tak chamsko odpowiedziałam.
- dzięki.
Rozmawialiśmy jeszcze pare minut, lecz auto przystanęło pod powiedzianym wcześniej adresie, a jaśniej pod domem koleżanki, u któtej miałam spać. Zayn okazał się bardzo miły, umówiliście się na jutro żeby dokończyć rozmowę.
W dzień spotkania bawiłam się świetnie. Po paru miesiącach przyjaźni postanowiliście zostać parą. Na razie jest wam dobrze ze sobą i każdą wolną chwilę spędziacie ze sobą.

___________________________________________
Siema, tu Kala, przepraszam, że nic nie dodaje, ale postaram się coś napisać z Niall'em ;)

PODOBA SIĘ - KOMENTUJ ;>

piątek, 7 grudnia 2012

#7. Liam cz. 3


Obudziły mnie, jak zwykle, promienie słońca, które bezczelnie wdzierały się przez okno do mojego pokoju. Tak to jest jak się zapomni zasłonić żaluzji. Myślałam o wczorajszym wieczorze spędzonym z Liam'em. Świetnie mi się z nim rozmawiało. Chyba źle zrobiłam tak od razu go skreślając. Dziś mamy iść razem do hotelowego Aqua Parku. Razem w sensie ja, moja siostra, przyjaciółka i One Direction. Rozmyślałabym dalej gdyby ktoś nie wszedł do pokoju.

- I jak było ? - zapytała moja siostra.
Oczywiście musiała wiedzieć...
- Fajnie.
- Tylko tyle ? Nie powiesz mi nic więcej ?
- To nie twoja sprawa.
- Ehh. No niech ci będzie. Ale nie są tak źli jak myślałaś, nie? Idziesz z nami na basen?
- Nie nie są i tak idę. - odpowiedziałam.
Justyna wyszła, a ja pomyślałam, że może warto by się ubrać. Podeszłam do szafy i wyciągnęłam z niej pomarańczową bluzkę na ramiączkach i niebieskie spodenki. Na szyję założyłam kolorowy naszyjnik, a na buty wsunęłam zwyczajne sandałki. Poszłam do kuchni. Zjadłam płatki i poszłam zobaczyć co leci dzisiaj w TV. Może zrobimy wieczór filmowy. Moje przemyślenia przerwał dzwonek do drzwi. Jej, dopiero teraz się zorientowałam, że jestem sama. Poszłam otworzyć, a moim oczom ukazał się... Harry... taaak, chyba tak się nazywał.
- Hej. - powiedział.
- No cześć.
- Idziesz z nami na ten basen ? - zapytał nie pewnie.
- Idę, idę. - odpowiedziałam.
- Tooo.... Jesteś już naszykowana tak ?
- Yyy. tak, jasne. Tylko założę pod to strój. Wiesz, nikt mi nie powiedział, że idziemy tak z rana. A ja jestem strasznym śpiochem.  -uśmiechnęłam się.
- Rano ? Jest 11:00. - zaśmiał się.
- No mówię przecież, że wcześnie.
- Heh. Ja też lubię spać i mnie też te ułomy nie obudziły.
- Witaj w klubie. - przybiliśmy sobie "żółwika". - Okej, to poczekasz na mnie ? Pójdę się przebrać.
- Jasne. - powiedział i usiadł na kanapie.
Szybko pobiegłam do siebie i zaczęłam szukać stroju. Wybrałam dwu -częściowy kostium w kratkę. Zarzuciłam na niego wcześniejsze ciuchy i poszłam do chłopaka.
- Możemy iść ? - zapytałam wchodząc do "salonu".
- Tak.
Zamknęłam pokój i skierowaliśmy się w stronę windy. Wysiedliśmy w głównym holu  wyszliśmy na plac, nw którym znajdował się Aqua Park. Wzrokiem szukałam Jus i Pauliny (dla tych co nie pamiętają jest to imię przyjaciółki ;]). W końcu dostrzegłam je. Leżały na dwóch leżakach, a obok nich chłopcy.
- Chodź. Widzę ich. - mruknęłam do Hazzy i pociągnęłam go w kierunku przyjaciół.
Podeszliśmy bliżej i wzrok wszystkich padł na nas. Czułam się trochę nie zręcznie. Najbardziej czułam na sobie wzrok Liam'a.
- Hejka... - zaczęłam spoglądając na wszystkich. - Okej, o co wam chodzi ? - powiedziałam trochę bardziej podniesionym tonem.
- O nic. - odpowiedział Liam patrząc na Harry'ego.
Wzruszyłam ramionami i rozebrałam się do kostiumu. Loczek zrobił to samo. Położyłam się na jednym z leżaków, ale nie dane mi było zostać na nim dłużej niż 10 minut, bo poczułam jak ktoś unosi mnie w powietrze.
- Puszczaj mnie! - krzyczałam.
- Nieee... - po głosie poznałam, że to Harry.
- Debilu ja chcę się poopalać. - mówiłam waląc go w plecy.
Tak. Szanowny pan Styles przewiesił mnie sobie na ramieniu i jak mnie mam pędził w stronę wody.
- W wodzie się opala szybciej.
- Chyba na raka.
- No chyba nie. - zdjął mnie i zamierzał wrzucić do wody, ale ja byłam szybsza i uwiesiłam się mu na szyi, a nogi skrzyżowałam na jego talii.
- Ej ! Nie ma tak. - oburzył się.
- Jeest. - wytknęłam mu język.
- No to nie pozostawiasz mi wyboru. - poruszył śmiesznie brwiami i wskoczył do basenu, a ja oczywiście razem z nim.
- Zabiję cię ! - krzyknęłam do niego gdy wynurzyłam się z wody.
- Najpierw mnie złap. - powiedział i odpłynął.
Zaczęłam go gonić. Jak już go złapałam to on gonił mnie i tak w kółko. Ogólnie mogę powiedzieć, że świetnie się bawiłam. Cały czas się śmialiśmy, chlapaliśmy, podtapialiśmy i różne takie. Potem dołączyli do nas chłopcy, ale bez Liam'a. Dziwne... Przyszedł nawet Zayn, który jak się dowiedziałam boi się wody, a on nie? Zrobiło mi się trochę smutno, ale już po sekundzie ta banda idiotów sprawiła, że uśmiech powrócił mi na twarz.

*Liam*

Cholera. To boli. Wiem, że nie powinno, ale tak jest. Kiedy widzę jak świetnie się z nim bawi, jak się razem śmieją... To ja powinienem być na jego miejscu. Wiem, że robi to po to żeby zrobić mi na złość. Czemu nie poszedłem do basenu ? Bo nie mógłbym patrzeć jak ta dwójka bez przerwy wlepia w siebie wzrok. Myślałem, że [T.I.] nie da się Styles'owi, ale jak widać on potrafi omamić każdego. Położyłam się n jednym z leżaków, wsunąłem słuchawki do uszu i próbowałem zapomnieć o wszystkim.

*ja*
- Było super. Cudownie się bawiłam. - uśmiechnęłam się do chłopców.
- Ja też. Mam nadzieję, że tak spędzimy resztę pobytu tutaj. - odezwał się Hazza.
- Ja też. - odpowiedziałam.
Weszliśmy do hotelu. Moje współlokatorki już wróciły, a Liam ? Właściwie to nie wiem gdzie on jest.
- To do jutra. - powiedziałam i weszłam do pokoju.
Poszłam się wykąpać. Wychodząc w łazienki spojrzałam na telefon. Nowa wiadomość od Liama?
" Hej. Przepraszam, że dzisiaj się z wami nie bawiłem, ale nie czułem się najlepiej. Mam nadzieję, że mi wybaczysz. Spotkamy się o 18 przed wejściem ? Odpowiedz, proszę. Liam xx"
I co teraz? Może po prostu miał gorszy dzień. Mi to się zdarza prawie cały czas, więc go rozumiałam. Odpisałam szybko "ok" i poszłam się przebrać. Złożyłam szary T-shirt z różowym nadrukiem białe spodenki i tego samego koloru Nike. Na rękę wsunęłam żółty zegarek i kilka bransoletek, w uszy włożyłam kolczyki - serca, a na nos czarne okulary. Wyszłam za pięć szósta. Punktualnie o 18 stawiłam się pod wejściem. Li już na mnie czekał. Uśmiechnął się do mnie. Odwzajemniłam to.
- Cześć.
- Hej. - odpowiedziałam.
- Przejdziemy się ? - zaproponował.
- Możemy.
Szliśmy w ciszy kilkanaście minut. W końcu Liam przystanął.
- [T.I.] - przeciągnął moje imię.
- Hmm ?
- Muszę ci coś powiedzieć, ale nie bardzo wiem jak.
- Najlepiej prosta z mostu. - uśmiechnęłam się.
- Bo widzisz wiem, że znamy się zaledwie dwa dni, ale gdy tylko cię widzę to czuję takie... takie ciepło wewnątrz mnie. Może to głupie, ale chyba się w tobie zakochałem. Wtedy na basenach, ja nie poszedłem pływać bo nie mogłem patrzeć jak się świetnie bawisz z Harry'm. - spuścił głowę.
W tym momencie zaniemówiłam. Owszem, czułam coś do Payn'a, ale czy to była miłość ?
- Liam.. - zaczęłam. - Ja też coś do ciebie czuję. Hazza to tylko przyjaciel. To gdy ciebie widzę mam motylki w brzuchu, uśmiecham się i .. - Przerwał mi pocałunkiem. Staliśmy z pięć minut nie odrywając się od siebie. Przestaliśmy kiedy skończyło nam się powietrze.
- Wracajmy. - szepnął i wróciliśmy do hotelu trzymając się za ręce.
Rozstaliśmy się dopiero przed pokojami.
- Będę tęsknił.
- Ja bardziej.
- Nie bo ja.
- Niebo to jest tam na górze. - wytknęłam mu język.
Pocałowaliśmy się a ja cała w skowronkach weszłam do pokoju i nie zważając na pytania Jus i Pauli skierowałam się w stronę mojego pokoju.
         Te 2 tygodnie minęły szybciej niż się spodziewałam. Przez ten czas zakochałam się w Liamie. Payne wyjaśnił wszystko z Harry'm, który chciał go po prostu sprowokować, żeby mi powiedział o swoich uczuciach. Wszyscy ucieszyli się na wieść o naszym związku. Oczywiście mam na myśli naszą paczkę, bo światu tego nie ogłaszaliśmy. Tylko moja siostra siedział i smutno patrzyła się na nas. Nie wiedziałam o co jej chodzi, a ona nie chciała powiedzieć, więc dałam spokój. Niestety nadszedł czas pożegnania. Ja wracałam do Polski, a Li do Londynu. Podczas pakowania walizek chłopak siedział przy mnie podśpiewując "Summer love". Wiedział, że lubię tą piosenkę. Dopinałam już ostatnią walizkę gdy weszła Justyna.
- Hej, [T.I.] możemy pogadać ? - uśmiechnęła się nieśmiało.
- Jasne. - spojrzałam na Liam'a, który zrozumiał o co mi chodzi i wyszedł z pokoju. - To o czym chcesz pogadać ? - zapytałam siadając na łóżku.
- O was. O tobie i Liamie. Bo widzisz, ja wiem, wiem, że powinnam ci to była powiedzieć wcześniej, ale byłaś taka szczęśliwa i nie chciałam tego psuć. Poza tym to myślałam, że Li jest na tyle odpowiedzialny, że ci to powie w najbliższych dniach, ale on tego nie zrobił, a ja nie chcę, żebyś wyjechała w nie wiedzy i dowiedziała się tego wszystkiego później. - złapała oddech.
- O czym ty mówisz Jus ?
- Liam cię okłamał. - powiedziała cicho.
- A mogłabyś do cholery jaśniej ?
- On... on.. on ma dziewczynę. - wyjąkała.
I właśnie w Tym momencie całe moje życie legło w gruzach.
- I ty to wiedziałaś przez cały czas ?! - wykrzyknęłam. - I pozwoliłaś, żeby ten dupek mnie okłamywał ? Jak mogłaś ?!
- Ja nie chciałam ci robić przykrości, ja...
- Dość ! Wiedziałam od początku, że oni są egoistycznymi dzieciakami, ale się do nich przekonałam. Ty mnie do tego przekonałaś. A tymczasem oni, ON mnie kłamał w żywe oczy, a ty mu na to pozwoliłaś ? Wielkie dzięki. - wzięłam walizkę i poszłam do salonu, żeby jak najszybciej opuścić go, ten hotel, kraj, kontynent. Mimo, że samolot miałyśmy za 5 godzin, wolałam poczekać na lotnisku niż tu. Te ostatnie chwile miałam spędzić, tek mi się zdawało, z miłością mojego życia, ale przecież ono lubi płatać figle.
- To co, kochanie. Idziemy się przejść czy idziemy do kawiarni w hotelu. - zapytał niczego nie świadomy Liam.
- Mówisz do mnie czy rozmawiasz ze swoją DZIEWCZYNĄ przez telefon. - mina mu zrzedła.
- Ale skąd...
- Myślałeś, że się nie dowiem ?! Myślałeś, że jak wyjedziemy to wszystko będzie jak dawniej. Że o sobie zapomnimy  o tych wszystkich chwilach spędzonych razem ? Otóż muszę cię zasmucić, ale nie. - mówiłam zakładając buty. Otworzyłam drzwi. - Przekaż swoim kolegom wszystkiego co najgorsze ode mnie. - wyszłam trzaskając drzwiami. Wybiegłam z hotelu powstrzymując łzy. Może na zewnątrz byłam twarda, ale w środku byłam rozdarta na miliony kawałeczków. Taksówką pojechałam na lotnisko. Kupiłam wcześniejszy lot do Polski zostawiając wszystkich bez słowa. Nie mogłam uwierzyć, że Liam to zrobił. Że też ja głupia nic o nim nie poczytałam w Internecie. Wróciłam i zapomniałam. No może nie do końca, ale jednak. Żyłam tak jakbym nigdy nie spotkała sławnego One Direction.
         Minęło 6 lat. Jestem szczęśliwą 24-letnią mężatką i matką półtora rocznej Maji. Nadal pamiętam te nieszczęsne wakacje, ale żyję swoim życiem. O naszym romansie z Liam'em wiedzą Justyna, Paulina i reszta zespołu, który już zresztą zakończył swoją karierę. Louis wjechał ze swoją dziewczyną, Eleanor Calder do Francji,  Zayn związał się z wokalistką Little Mix, Perrie Edwards, Niall romansuje podobnież z Demi Lovato, Harry widywany był z piosenkarką Taylor Swift, a Liam... cóż, jest już 2 lata po ślubie z tancerką Danielle Peazer. Skąd to wszystko wiem ? Bo cała Polska żyła tym, że słynny bays-band zakończył drogę do sławy. Mimo tego życzę im najlepszego, ale mojej córce przed snem zawsze powtarzam :
"Pamiętaj. Nigdy nie zakochaj się w gwieździe. Nigdy !"

____________________________________________
Hej tu Nati :) Długo, długo bardzo długo nie było nowego, ale to przez ciągłe testy... Imagin miał  mieć szczęśliwy koniec, ale że mam doła ma taki xd Do następnego ;]