sobota, 13 października 2012

#3. Liam cz. 1



- Włącz to! - wrzasnęłam na siostrę, która siedziała obok mnie w samolocie.

- Niee... - wytknęła mi język.
- Wyłącz, bo nie ręczę za siebie! - mówiłam 'spokojnym' i ‘opanowanym' głosem.
- Ej no nie kłóćcie się. Jedziemy na wakacje. - powiedziała moja przyjaciółka siedząca na przeciwko mnie. - Mamy odpoczywać.
- Przy tym ich jazgocie się NIE DA odpocząć!
- Odwołaj to! - tym razem i Justyna straciła panowanie.
- Bo co mi zrobisz? - uśmiechnęłam się ironicznie.
- Bo włączę na maksa... - patrzyła na mnie wzrokiem jakby chciała mnie zabić.
- Nie odważysz się.
- A chcesz się założyć?
- To chociaż załóż słuchawki.... Proszę? - dokończyłam widząc, że chce jeszcze coś powiedzieć.
- Przemyśle to.
Gdy to powiedziała nie wytrzymałam. Odwróciłam się od niej i włożyłam słuchawki do uszu. Po chwili popłynęły pierwsze takty piosenki. Wystartowaliśmy. Patrzyłam na białe obłoki, które przecinały skrzydła samolotu i myślałam  nad tym co się zdarzy w te wakacje. Miały być one najlepszymi jakie dotąd miałam. Moi rodzice zgodzili się bym pojechała bez nich, razem z moją przyjaciółką do Egiptu na całe 2 tygodnie! Jednak wszystko ma swoją cenę. Musiałam zabrać ze sobą to niewychowane, głupie, wredne, złośliwe i natrętne stworzenie (czyt. moją siostrę). Mimo, że miała 16 lat, więc była ode mnie młodsza o 2 lata, zachowywała się jakby miała zaledwie 6. Już dzieci w przedszkolu się lepiej zachowują. I na dodatek ja tu miałam odpocząć, a nie zamartwiać się żeby nie zginęła. Jeszcze do tego nie dość, że w domu musiałam słuchać piosenek Jej ulubionego zespoliku, to jeszcze na wakacjach. Mówię o One Direction. Nawet jak wypowiadam ich nazwę to przechodzi mnie dreszcz obrzydzenia. Dla mnie to zwykłe, rozpuszczone, bogate, zapatrzone w siebie dzieciaki, które myślą, że wszystko im wolno. Ale mimo, że ich NIENAWIDZĘ, znam ich wszystkie piosenki na pamięć, bo Justyna puszcza je na okrągło, a ja mam bardzo dobrą pamięć do tekstów (czasem to przeklinam).
- Ej, [T.I]. Budź się. Wylądowaliśmy. – spojrzałam się w bok. Justyna szarpała mnie za ramię cały czas krzycząc.
- No już, jeszcze mam dobry słuch. – powiedziałam i wstałam.
Chwyciłam moją torbę podręczną i wyciągnęłam bagaż z górnej półki. Wysiadłyśmy z samolotu i zaczęłyśmy szukać naszej taksówki, którą zamówiłyśmy jeszcze w Polsce. W końcu znalazłyśmy odpowiednią osobę i samochód. Wsadziłyśmy do bagażnika wszystkie nasze torby i wsiadłyśmy. Podróż nie trwała długo. Po 15 minutach byłyśmy już pod bramą hotelu. Wysiadłyśmy, wzięłyśmy walizki i poszłyśmy w stronę drzwi. Weszłyśmy do dużej Sali pełnej ludzi. Od razu podeszłam do recepcji, żeby się zakwaterować. Gdy po długim i męczącym czekaniu dostałam wreszcie klucze do 3 osobowego pokoju i  odetchnęłam z ulgą. Wzięłyśmy swoje pakunki i skierowałyśmy się w stronę windy. Wjechałyśmy na 4 piętro i zaczęłyśmy szukać pokoju numer 213. Szłyśmy długim korytarzem. Nagle zza rogu wybiegło jakiś 2 chłopaków. Najwyraźniej się gonili.
- Zabiję cię z to! – wrzasnął goniący.
Tamten tylko się zaśmiał. Byli tak zajęci sobą, że oczywiście nas nie zauważyli i z impetem na nas wpadli. Wszystkie nasze torby poupadały z głośnym hukiem. My, tak jak i sprawcy całego zamieszania, również leżałyśmy na ziemi. Chłopcy szybko się podnieśli, pomogli nam wstać i zaczęli przepraszać. Kiedy tak stali, zorientowałam się, że moja siostra stoi w bez ruchu lampiąc się na nich. Przyjrzałam się im dokładniej. Znałam tych chłopców. Co prawda z plakatów, filmików na YouTube i piosenek, ale znałam. Byli to członkowie słynnego One Direction. Teraz zrozumiałam zachowanie Justyny. Od razu poczułam ucisk żołądku i o mało dwukolorowy dywan, na którym staliśmy stałby się co najmniej trzy kolorowy. Gapiłam się na nich prawie nie rozumiejąc o czym do nas mówią. Z transu wybudziło mnie jedno zdanie, które wypowiedział chłopak w koszuli w kratkę: ‘’Naprawdę przepraszamy. Jeżeli damy Wam bilety na koncert z miejscami dla VIP-ów i wejściem za kulisy to nam wybaczycie?’’. 
- Że co? Co ty sobie wyobrażasz?! Myślisz, że jak jesteś sławny to jedno takie zdanie i masz odpuszczone grzechy? To się grubo mylisz, chłopczyku. Nie jesteście nikim więcej niż tylko rozpuszczonymi bachorami, które myślą, że wszystko im wolno! Przepraszam, ale muszę was rozczarować i powiedzieć, że tak nie jest. – wykrzyczałam do nich wszystko co o nich myślałam. – A teraz sorry, ale idę szukać swojego pokoju i mam wielką nadzieję, że będzie jak najdalej od waszego. – dokończyłam już spokojnym głosem.
Widziałam, że chłopcy stali w osłupieniu. Temu drugiemu nawet włosy, które miał postawione w górę opadły na czoło. Nic więcej nie mówiąc oddaliłam się. Słyszałam jeszcze moją siostrę, która ich przepraszała i wyjaśniła całą sytuację. Mówiła, że jestem po prostu zmęczona i głodna, a do tego chłopak mnie zdradził więc jestem pod denerwowana. Głupia! Mogła zwyczajnie powiedzieć, że ich nie lubię, chociaż z tym chłopakiem to była prawda… ale nie wracajmy do tematu. Szłam długim korytarzem rozglądając się na boki. 208, 209, 210, 211, 212 i… 213 - mówiłam po cichu. ‘’W końcu’’ – pomyślałam kiedy już rzuciłam się na łóżko w pokoju, który sobie wybrałam. Nasze ‘’mieszkanko” (bo nie można tego było nazwać pokojem) miało 3 osobne małe sypialnie (każda z łazienką), 1 duży pokój z TV i kuchnię, w której skłam wchodziła kuchenka z piekarnikiem, lodówka, mikrofalówka, blat, kilka szafek i zlew. Jak na to, że miałyśmy tu być 2 tygodnie to było nieźle. Usiadłam i sprawdziłam telewizor. Było trochę fajnych kanałów. Siedząc na kanapie usłyszałam, że ktoś wchodzi a potem staje nade mną i zaczyna się drzeć.
- Jesteś z siebie zadowolona?! – usłyszałam głos Jus.
- A żebyś wiedziała! Nigdy nie byłam z siebie tak dumna jak teraz. – odpowiedziałam.
- Przesadziłaś. Rozumiem, że ich nie lubisz, ale to nie powód żeby ich tak traktować.
- A ja uważam, że nie ma lepszego. – powiedziałam nadal patrząc się w ekran. Ona tylko prychnęła i poszła się rozpakować.
Chcąc uciec od dalszych sprzeczek, wzięłam telefon i słuchawki.
- Wychodzę! – krzyknęłam i wyszłam przez drzwi. Obróciłam się i wpadłam na kogoś. Już miałam przeprosić, ale zobaczyłam KOGO potrąciłam. Ujrzałam chłopca w czerwono-białej koszuli. Oczy prawie wyszły mi na wierzch, a usta wykrzywiły się w grymasie.
- I znowu na siebie wpadamy. – uśmiechnął się.
- Chyba nie podchodzę do tego również optymistycznie. – mówiąc to chciałam już odejść, ale zatrzymało mnie pytanie… on to był chyba Liam.
- Mieszkasz tu? – wskazał ręką drzwi do mojego pokoju.
- Tak. – chciałam jak najszybciej skończyć tę rozmowę.
- No bo wieesz… Ja, to znaczy my mieszkamy tutaj. – jego palec wskazujący pokazał mi drzwi numer 217. Prowadziły one do pokoju, który znajdował się naprzeciwko naszego.
- Żartujesz.
- Niestety, ale nie. – zrobił smutną minkę. – To skoro jesteśmy tak blisko to może w rekompensacie za tamten wypadek przyjdziecie dzisiaj wieczorem do nas i poga…
-Nie! – przerwałam świadoma co chciał powiedzieć. – Znaczy na pewno ja nie. Bo co do mojej siostry to nie mam wątpliwości, że się zgodzi. Najlepiej wejdź i się ich zapytaj.
Nie dając mu wypowiedzieć już ani jednego słowa skierowałam się do windy. Zjechałam do holu i wyszłam przez drzwi na zewnątrz. Było ciepło, ale co się dziwić to przecież Afryka. Zaczęłam przechadzać się po piasku. Czego jak czego, ale jego tu nie brakowało. Chodziłam bez celu z słuchawkami w uszach dobre 30 minut. W moich uszach brzmiała piosenka Z.B.U.K.A – "Witam Cię W Polsce". Rap… tego mi było trzeba. Poczułam wibracje w kieszeni. Wyjęłam telefon i spojrzałam na wyświetlacz dzwoniła Paulina (imię przyjaciółki). Odebrałam.
P : Gdzie jesteś.
[T.I.] : Na zewnątrz.
P : Idziesz z nami do chłopaków?
[T.I.] : Myślę, że znasz odpowiedz na to pytanie.
P : Jak chcesz. Na stole masz zostawione kanapki. Cześć.
[T.I.] : Ok., dzięki. Pa.
Rozłączyłam się. Wróciłam do hotelu i znowu ta sama droga. Hol, winda, pokój. Weszłam do niego i pierwsze co zrobiłam to wzięłam kanapki, usiadłam z nimi na kanapie i włączyłam TV.
„Nudy, nudy, nudy” – mówiłam do siebie skacząc po kanałach. Ktoś zapukał. Nie chętnie wstałam i otworzyłam drzwi…
________________________________
Hej. Zaczynam imagin o Liam'ie. Szczerze to nie wiem ile bd miał części xD Chyba nie muszę mówić o komentarzach :D ~Nati