- Włącz to! - wrzasnęłam na siostrę, która siedziała obok mnie w samolocie.
- Niee... - wytknęła mi język.
- Wyłącz, bo nie ręczę za siebie! - mówiłam
'spokojnym' i ‘opanowanym' głosem.
- Ej no nie kłóćcie się. Jedziemy na wakacje. -
powiedziała moja przyjaciółka siedząca na przeciwko mnie. - Mamy odpoczywać.
- Przy tym ich jazgocie się NIE DA odpocząć!
- Odwołaj to! - tym razem i Justyna straciła
panowanie.
- Bo co mi zrobisz? - uśmiechnęłam się ironicznie.
- Bo włączę na maksa... - patrzyła na mnie
wzrokiem jakby chciała mnie zabić.
- Nie odważysz się.
- A chcesz się założyć?
- To chociaż załóż słuchawki.... Proszę? -
dokończyłam widząc, że chce jeszcze coś powiedzieć.
- Przemyśle to.
Gdy to powiedziała nie wytrzymałam. Odwróciłam się
od niej i włożyłam słuchawki do uszu. Po chwili popłynęły pierwsze takty
piosenki. Wystartowaliśmy. Patrzyłam na białe obłoki, które przecinały skrzydła
samolotu i myślałam nad tym co się
zdarzy w te wakacje. Miały być one najlepszymi jakie dotąd miałam. Moi rodzice
zgodzili się bym pojechała bez nich, razem z moją przyjaciółką do Egiptu na
całe 2 tygodnie! Jednak wszystko ma swoją cenę. Musiałam zabrać ze sobą to
niewychowane, głupie, wredne, złośliwe i natrętne stworzenie (czyt. moją
siostrę). Mimo, że miała 16 lat, więc była ode mnie młodsza o 2 lata,
zachowywała się jakby miała zaledwie 6. Już dzieci w przedszkolu się lepiej
zachowują. I na dodatek ja tu miałam odpocząć, a nie zamartwiać się żeby nie
zginęła. Jeszcze do tego nie dość, że w domu musiałam słuchać piosenek Jej
ulubionego zespoliku, to jeszcze na wakacjach. Mówię o One Direction. Nawet jak
wypowiadam ich nazwę to przechodzi mnie dreszcz obrzydzenia. Dla mnie to zwykłe,
rozpuszczone, bogate, zapatrzone w siebie dzieciaki, które myślą, że wszystko
im wolno. Ale mimo, że ich NIENAWIDZĘ, znam ich wszystkie piosenki na pamięć,
bo Justyna puszcza je na okrągło, a ja mam bardzo dobrą pamięć
do tekstów (czasem to przeklinam).
- Ej, [T.I]. Budź się. Wylądowaliśmy. – spojrzałam
się w bok. Justyna szarpała mnie za ramię cały czas krzycząc.
- No już, jeszcze mam dobry słuch. – powiedziałam
i wstałam.
Chwyciłam moją torbę podręczną i wyciągnęłam bagaż
z górnej półki. Wysiadłyśmy z samolotu i zaczęłyśmy szukać naszej taksówki,
którą zamówiłyśmy jeszcze w Polsce. W końcu znalazłyśmy odpowiednią osobę i
samochód. Wsadziłyśmy do bagażnika wszystkie nasze torby i wsiadłyśmy. Podróż
nie trwała długo. Po 15 minutach byłyśmy już pod bramą hotelu. Wysiadłyśmy,
wzięłyśmy walizki i poszłyśmy w stronę drzwi. Weszłyśmy do dużej Sali pełnej
ludzi. Od razu podeszłam do recepcji, żeby się zakwaterować. Gdy po długim i
męczącym czekaniu dostałam wreszcie klucze do 3 osobowego pokoju i odetchnęłam z ulgą. Wzięłyśmy swoje pakunki i
skierowałyśmy się w stronę windy. Wjechałyśmy na 4 piętro i zaczęłyśmy szukać
pokoju numer 213. Szłyśmy długim korytarzem. Nagle zza rogu wybiegło jakiś 2
chłopaków. Najwyraźniej się gonili.
- Zabiję cię z to! – wrzasnął goniący.
Tamten tylko się zaśmiał. Byli tak zajęci sobą, że
oczywiście nas nie zauważyli i z impetem na nas wpadli. Wszystkie nasze torby
poupadały z głośnym hukiem. My, tak jak i sprawcy całego zamieszania, również
leżałyśmy na ziemi. Chłopcy szybko się podnieśli, pomogli nam wstać i zaczęli
przepraszać. Kiedy tak stali, zorientowałam się, że moja siostra stoi w bez
ruchu lampiąc się na nich. Przyjrzałam się im dokładniej. Znałam tych chłopców.
Co prawda z plakatów, filmików na YouTube i piosenek, ale znałam. Byli to
członkowie słynnego One Direction. Teraz zrozumiałam zachowanie Justyny. Od
razu poczułam ucisk żołądku i o mało dwukolorowy dywan, na którym staliśmy
stałby się co najmniej trzy kolorowy. Gapiłam się na nich prawie nie rozumiejąc
o czym do nas mówią. Z transu wybudziło mnie jedno zdanie, które wypowiedział
chłopak w koszuli w kratkę: ‘’Naprawdę przepraszamy. Jeżeli damy Wam bilety na
koncert z miejscami dla VIP-ów i wejściem za kulisy to nam wybaczycie?’’.
- Że co? Co ty sobie wyobrażasz?! Myślisz, że jak
jesteś sławny to jedno takie zdanie i masz odpuszczone grzechy? To się grubo
mylisz, chłopczyku. Nie jesteście nikim więcej niż tylko rozpuszczonymi
bachorami, które myślą, że wszystko im wolno! Przepraszam, ale muszę was rozczarować
i powiedzieć, że tak nie jest. – wykrzyczałam do nich wszystko co o nich
myślałam. – A teraz sorry, ale idę szukać swojego pokoju i mam wielką nadzieję,
że będzie jak najdalej od waszego. – dokończyłam już spokojnym głosem.
Widziałam, że chłopcy stali w osłupieniu. Temu
drugiemu nawet włosy, które miał postawione w górę opadły na czoło. Nic więcej
nie mówiąc oddaliłam się. Słyszałam jeszcze moją siostrę, która ich
przepraszała i wyjaśniła całą sytuację. Mówiła, że jestem po prostu zmęczona i
głodna, a do tego chłopak mnie zdradził więc jestem pod denerwowana. Głupia!
Mogła zwyczajnie powiedzieć, że ich nie lubię, chociaż z tym chłopakiem to była
prawda… ale nie wracajmy do tematu. Szłam długim korytarzem rozglądając się na
boki. 208, 209, 210, 211, 212 i… 213 - mówiłam po cichu. ‘’W końcu’’ –
pomyślałam kiedy już rzuciłam się na łóżko w pokoju, który sobie wybrałam.
Nasze ‘’mieszkanko” (bo nie można tego było nazwać pokojem) miało 3 osobne małe
sypialnie (każda z łazienką), 1 duży pokój z TV i kuchnię, w której skłam wchodziła kuchenka
z piekarnikiem, lodówka, mikrofalówka, blat, kilka szafek i zlew. Jak na
to, że miałyśmy tu być 2 tygodnie to było nieźle. Usiadłam i sprawdziłam
telewizor. Było trochę fajnych kanałów. Siedząc na kanapie usłyszałam, że ktoś
wchodzi a potem staje nade mną i zaczyna się drzeć.
- Jesteś z siebie zadowolona?! – usłyszałam głos
Jus.
- A żebyś wiedziała! Nigdy nie byłam z siebie tak
dumna jak teraz. – odpowiedziałam.
- Przesadziłaś. Rozumiem, że ich nie lubisz, ale
to nie powód żeby ich tak traktować.
- A ja uważam, że nie ma lepszego. – powiedziałam
nadal patrząc się w ekran. Ona tylko prychnęła i poszła się rozpakować.
Chcąc uciec od dalszych sprzeczek, wzięłam telefon
i słuchawki.
- Wychodzę! – krzyknęłam i wyszłam przez drzwi.
Obróciłam się i wpadłam na kogoś. Już miałam przeprosić, ale zobaczyłam KOGO
potrąciłam. Ujrzałam chłopca w czerwono-białej koszuli. Oczy prawie wyszły mi
na wierzch, a usta wykrzywiły się w grymasie.
- I znowu na siebie wpadamy. – uśmiechnął się.
- Chyba nie podchodzę do tego również
optymistycznie. – mówiąc to chciałam już odejść, ale zatrzymało mnie pytanie…
on to był chyba Liam.
- Mieszkasz tu? – wskazał ręką drzwi do mojego
pokoju.
- Tak. – chciałam jak najszybciej skończyć tę
rozmowę.
- No bo wieesz… Ja, to znaczy my mieszkamy tutaj.
– jego palec wskazujący pokazał mi drzwi numer 217. Prowadziły one do pokoju,
który znajdował się naprzeciwko naszego.
- Żartujesz.
- Niestety, ale nie. – zrobił smutną minkę. – To
skoro jesteśmy tak blisko to może w rekompensacie za tamten wypadek
przyjdziecie dzisiaj wieczorem do nas i poga…
-Nie! – przerwałam świadoma co chciał powiedzieć.
– Znaczy na pewno ja nie. Bo co do mojej siostry to nie mam wątpliwości, że się
zgodzi. Najlepiej wejdź i się ich zapytaj.
Nie dając mu wypowiedzieć już ani jednego słowa
skierowałam się do windy. Zjechałam do holu i wyszłam przez drzwi na zewnątrz.
Było ciepło, ale co się dziwić to przecież Afryka. Zaczęłam przechadzać się po
piasku. Czego jak czego, ale jego tu nie brakowało. Chodziłam bez celu z
słuchawkami w uszach dobre 30 minut. W moich uszach brzmiała piosenka Z.B.U.K.A
– "Witam Cię W Polsce". Rap… tego mi było trzeba. Poczułam wibracje w kieszeni.
Wyjęłam telefon i spojrzałam na wyświetlacz dzwoniła Paulina (imię
przyjaciółki). Odebrałam.
P : Gdzie jesteś.
[T.I.] : Na zewnątrz.
P : Idziesz z nami do chłopaków?
[T.I.] : Myślę, że znasz odpowiedz na to pytanie.
P : Jak chcesz. Na stole masz zostawione kanapki.
Cześć.
[T.I.] : Ok., dzięki. Pa.
Rozłączyłam się. Wróciłam do hotelu i znowu ta
sama droga. Hol, winda, pokój. Weszłam do niego i pierwsze co zrobiłam to
wzięłam kanapki, usiadłam z nimi na kanapie i włączyłam TV.
„Nudy, nudy, nudy” – mówiłam do siebie skacząc po
kanałach. Ktoś zapukał. Nie chętnie wstałam i otworzyłam drzwi…
________________________________
Hej. Zaczynam imagin o Liam'ie. Szczerze to nie wiem ile bd miał części xD Chyba nie muszę mówić o komentarzach :D ~Nati