piątek, 28 września 2012

#2. Zayn



Odessałaś się od szyi dobrze zbudowanego mężczyzny. Na oko wyglądał na jakieś 25 lat. Spojrzałaś mu w oczy. Iskierki podniecenia zgasły. Teraz widać było w nich tylko pustkę. Wisiał Ci na rękach, więc gdy je zabrałaś upadł bezwładnie na zimny chodnik. Popatrzyłaś na niego z politowaniem. Kolejny naiwny człowiek, którego uwiodłaś, żeby później wykorzystać go jako kolację. Oblizałaś wargi, na których zostało jeszcze trochę krwi.
Zostawiłaś go w ciemnym zaułku, by następnego dnia przeczytać, jak zresztą co dzień, o jego śmierci w gazecie. W mediach huczało o niezliczonych mordach, które zaczęły się od twojego przyjazdu do Londynu. Spokojna stolica Anglii w jeden dzień zamieniła się w siejące strach miasto. Ludzie bali się wychodzić po zmroku, bojąc się o życie. A Ty? Ty tylko z uśmiechem na ustach czytałaś i słuchałaś tych strasznych informacji. Miałaś długie kasztanowe włosy i bardzo ciemne oczy, które prawdę mówiąc były czarne. Byłaś szczupła, ale miałaś kobiece kształty, więc bez problemu uwodziłaś kolejnych ludzi. Z pozoru wyglądałaś na słodką, niewinną i bezbronną 18-latkę, ale w głębi duszy byłaś krwiożerczym, żądnym mordu i zemsty, ok. 120-letnim wampirem. Nie zostałaś nim ze swojej woli. Urządził Cię tak twój były chłopak, Jessie, który słono za to zapłacił. Nie chciałaś zabijać, nie chciałaś pić krwi, ale nie było wyjścia. Na początku wystarczała Ci krew zwierząt, jednak głód był coraz silniejszy. Zabijać, zaczęłaś gdy Twój drugi chłopak, Josh, Cię zdradził. On był twoją pierwszą ofiarą. Postanowiłaś, że będziesz zabijać tylko mężczyzn, żeby już więcej żaden z nich nie skrzywdził żadnej kobiety. Dlatego, żeby to sobie ułatwić zaczęłaś chodzić do różnych Klubów. Tam upijałaś chłopaków, którzy flirtowali z innymi, a ty widziałaś, że nie przyszli sami lub mieli obrączki, by następnie zaprowadzić ich na zaplecze lub do jakieś ciemnej uliczki, żeby tam ponieśli karę. I z takim oto zamiarem poszłaś do jednego z Londyńskich Klubów tamtej nocy.
Weszłaś do środka. Mocno czuć było alkoholem i papierosami. Byłaś już do tego przyzwyczajona. Zaczęłaś szukać celu. Zobaczyłaś młodego chłopaka. Dobrze zbudowany o ciemnej karnacji, ciemnych oczach, ale nie tak jak twoje, z ciemnymi włosami postawionymi ku górze, flirtował z jakimś blond plastikiem. Znałaś tego człowieka. Był to sławny Zayn Malik z zespołu One Direction, którym szczerze gardziłaś. 'Ale zaraz, zaraz.' - pomyślałaś. - 'Czy on przypadkiem nie jest w związku z Perrie Edwards? Wokalistką Little Mix, który bardzo lubiłaś? Taak, a teraz jest tu i robi to co kilkadziesiąt innych na sali. Zdradza.' Podeszłaś do niego, bo
Plastik-fantastik sobie poszedł do innego.
-Hej.-zagadnęłaś
-Cześć.-uśmiechnął się do Ciebie.
-Jesteś sam? - zapytałaś.
-Tak.-odpowiedział.
-Nie no co Ty? Taki przystojniak nie ma dziewczyny?! - sprytnie Go podpytałaś, udając zdziwienie.
-No tak. A taka ładna dziewczyna, bez tony tapety, bo wiesz, tutaj to rzadkość, nie ma chłopaka? - powiedział.
-A skąd niby wiesz, że nie mam chłopaka? - zapytałaś.
-A gdybyś miała to podeszła byś do Mnie?
'Kurde, dobry jest'-pomyślałaś.
-Okej, masz mnie.-uśmiechnęłaś się słodko.-Idziemy tańczyć?
-Ja tam bym wolał coś innego.-rzekł ruszając brwiami.-Chyba wiesz co mam na myśli?
'TAK! Udało się!' - pomyślałaś i chytry uśmiech zagościł na twojej twarzy.
-Uznam to za "tak".- mówiąc to Zayn złapał Cię za rękę i wyprowadził z Klubu.
-Tak w ogóle to jestem Zayn. - odezwał się gdy byliście już przy jego samochodzie.
-Ja [T.I], ale Zayn, możesz prowadzić? - zapytałaś, bo dobrze wiedziałaś, że Tobie i tak się nic nie stanie.
-Dziś jeszcze nie piłem. - uśmiechnął się i usiadł przy kierownicy. Ty zajęłaś miejsce obok Niego.
-Dokąd jedziemy? - zapytałaś.
-Niespodzianka.-powiedział tajemniczo.
Jechaliście koło 15 minut. Dojechaliście. Wysiadłaś z auta i twoim oczom ukazał się Park Rozrywki. Miałaś mieszane myśli. 'Po co tu przyjechaliśmy?' 'Co on chce tu robić?'- te myśli zaprzątały twój umysł.
-Eee, Zayn? Po co my tu przyszliśmy?
-To Wesołe Miasteczko było tu od bardzo dawna.-mówił ciągną Cię za rękę do głównego wejścia.-Jednak od czasu tych wszystkich tragedii, (jego mina posmutniała) nikt tu nie przychodzi. To co tu widzisz należy... Należało do mojego Wuja.
-Czemu, należało? - zapytałaś zaciekawiona.
-Zginął wczoraj.-wyszeptał, a po policzku spłynęła mu łza, ale szybko ją otarł.-Mam klucz do wszystkich atrakcji i pomyślałem, że może się pobawimy? Co Ty na to? -zapytał z nadzieją w głosie.
Chwilę nad tym myślałaś. Myślałaś też nad tym, że to właśnie przez Ciebie jego Wujek nie żyje.
-Chętnie.-powiedziałaś. Ściemniało się, więc pomyślałaś, że jak będziecie w jakimś tunelu, czy gdzieś na karuzeli, w tedy się Nim zajmiesz. Weszliście na "dziedziniec" Placu. Najpierw poszliście na karuzelę, w której każdy siedział na osobnym krzesełku. Później byliście w zamku strachu, ale Zayn, chciał Cię wystraszyć i uciekł, żebyś została tam sama, myśląc, że zaczniesz się drzeć. Potem przyszła pora na samochodziki na prąd. Stukaliście się ile wlezie, a Ty.. Śmiałaś się? Od niepamiętnych czasów śmiałaś się. Ale nie dlatego, że tego wymagał "obiad", ale dlatego, że Ci było dobrze. Ze zgrozą stwierdziłaś, że polubiłaś chłopaka. Że czujesz się przy Nim szczęśliwa. Mieliście jeszcze sporo atrakcji aż przyszedł czas na Diabelskie Koło. Wsiedliście do jednego wagonika i "pojechaliście" w górę. Zayn zatrzymał Was na samym szczycie, skąd był widok na Londyn.
-Wow. - wymknęło Ci się.-Jak tu ładnie. Chłopak uśmiechnął się.
-Wiem. Przychodziłem tu wieczorem z moją dziewczyną. W tedy już nikogo nie było. Siedzieliśmy sobie i rozmawialiśmy.
-Co się stało, że już.. no wiesz.
Mulat westchnął. Zobaczyłaś, że uśmiech zniknął z jego twarzy.
-Raz szedłem Oxford Street. Przechodziłem obok restauracji i w niej zobaczyłem Ją. Ale nie była sama. Był z nią jakiś koleś i po chwili ją pocałował, a Ona? Nawet nie protestowała. Wtedy zrozumiałem, że Perrie mnie zdradziła.-spuścił głowę.-Wszedłem do budynku i zrobiłem Jej niezłą awanturę, po czym oznajmiłem Jej, że to koniec.-dokończył.
Poczułaś coś w sobie. Coś czego bardzo, ale to bardzo nie chciałaś czuć. Poczułaś... współczucie? Zrozumienie jego cierpień? Nie, przecież Ty nie mogłaś niczego czuć! Byłaś pozbawiona wszelkich uczuć, a jednak. Coś w Tobie pękło.
-Rozumiem Cię.-odezwałaś się.-Mnie też mój chłopak zdradził.
-Przykro Mi.-powiedział chłopak i Cię przytulił. Poczułaś ciepło bijące od niego. W jego ramionach poczułaś się bezpieczna, mimo, że zawsze czułaś się bezpiecznie, no bo, kto Ci może zaszkodzić? Ale to było zupełnie co innego. Znałaś Go praktycznie kilka godzin, a poczułaś to co czułaś wiele lat temu. Gdy byłaś z rodzicami. Poczułaś ogromną miłość. Miłość do Niego. Do człowieka, którego jeszcze tak nie dawno chciałaś w okrutny sposób posłać na tamten świat. Z uśmiechem wtuliłaś się jeszcze bardziej w Jego tros. W głębi duszy, czułaś jednak wyrzuty sumienia.
-[T.I]?-powiedział.
Odsunęłaś się trochę od niego, żeby Mu patrzeć w oczy.
-Słucham? - odezwałaś się.
-Bo widzisz, wiem, że to głupie i bezsensowne, bo znam Cię właściwie nawet nie jeden dzień, ale czuję, w głębi mojego serca, że się w Tobie zakochałem.-wyznał patrząc Ci w oczy.
Poczułaś ciepło w sercu.  Narząd, który jeszcze nie dawno nie dawał znaku o swojej obecności zaczął szybciej bić.
-Zayn, wiesz. Ja chyba też, nie... Ja jestem pewna, że ja też Cię kocham. - wymówiłaś te słowa z ogromną  łatwością. Uśmiech zagościł na twarzy chłopaka. Zayn zbliżył się do Ciebie i pocałował namiętnie. Odwzajemniłaś to. Pocałunek był dla Ciebie czymś magicznym. To jak w bajce "Piękna i Bestia", ale tutaj był jeden minus. Ty tak jak bestia w bajce doświadczyłaś miłości, ale nie zmieniłaś się jak Ona. Wciąż byłaś wampirem.
-Chodźmy już.-szepnęłaś Mu na ucho. Zayn posłusznie nacisnął guzik na plocie i zjechaliście w dół. Wysiedliście z wagonika. Mulat wszystko powyłączał i poszliście w stronę jego auta. Wsiedliście i pojechaliście do twojego domu. Właściwie to taki, przynajmniej TY miałaś zamiar, bo mimo, że podałaś mu adres to on zawiózł Cię pod obcy dom, poprawka, ten "dom" wyglądał bardziej jak hotel. Weszliście przez drzwi do środka. Zobaczyłaś piękny i wieeelki salon w jasnych barwach. Na kanapie przed plazmą siedziało 4 chłopaków. Wiedziałaś, że to reszta zespołu. W sumie dziwiło Cię to, że Zayn ani razu nie wspomniał o 1D. Było Ci trochę głupio, że tak pochopnie go oceniłaś.
-Zayn, co dzisiaj tak wcześnie? – zapytał chłopak z loczkami, a gdy mnie zobaczył dodał - Aaaa, to wszystko wyjaśnia(uśmiechnął się). Ale nie bądźcie za głośno dobrze?
-Harry! - fuknął na niego mulat.-To nie tak. Może od początku. To jest [T.I]. Faktycznie poznałem Ją w klubie, ale to nie znaczy, że no ten tego. Bylibyśmy wscześniej ale bawiliśmy się w Wesołym Miasteczku.
-Oh, stary serio Nam przykro z powodu Twojego Wujka. Zobaczysz, prędzej czy później znajdą skurwysyna, który to zrobił i wpakują Go za kratki. Musi być sprawiedliwość.-odezwał się chłopak w bluzce w paski. Poczułaś się trochę nie swojo. Zayn to zauważył, ale inaczej to odebrał.
-Dobra, już o tym nie mówmy. Lepiej obejrzyjmy jakiś film.
-Taaaak! Idę zrobić przekąski.-krzyknął chłopak w blond włosach.
-A ty tylko o jednym.-powiedział w przekąsem chłopak w koszuli w kratkę. A tak w ogóle to jestem Liam. To jest Harry (wskazał na chłopaka w loczkach), Louis (chłopak w bluzce w paski), a ten głodomor co poszedł do kuchni to Niall. - wytłumaczył Ci.
Kiedy Niall wrócił włączyliście film. Horror. Nie bałaś się go, ale no jakoś musiałaś poudawać. Wtuliłaś się w Zayna, a Jemu to się podobało. Usnęłaś pod koniec seansu. Obudziłaś się pierwsza. Oderwałaś się od chłopaka i rozejrzałaś po pokoju. Harry spał na dywanie. Liam na jednej z 2 kanap a na jego kolanach była głowa Niall'a. A Loui zasnął na fotelu. Zayn w pozycji siedzącej na drugiej kanapie, a Ty jeszcze przed chwilą na nim. Wstałaś i przetarłaś oczy. Wzięłaś jakąś kartkę i długopis i napisałaś Zayn'owi w krótkim liście, że poszłaś do domu i że się zdzwonicie. Na dole zostawiłaś mu swój numer, a jego wzięłaś z jego komórki, która leżała na stoliku. Wyszłaś na dwór. Było chłodno. Szłaś do domu. Burczało Ci w brzuchu. Nic dziwnego w końcu w swojej wczorajszej "kolacji" się zakochałaś. Doszłaś do domu i rzuciłaś się do lodówki. Wyjęłaś z lodówki krew, którą miałaś na zapas ze szpitala i wypiłaś cału litr. Poczułaś zaspokojenie.
Od 2 miesięcy jesteś z Zayn'em. Jeszcze mu nie powiedziałaś o tym Kim albo właściwie Czym jesteś. Dziś znów wznowiono poszukiwania za zabójcą. Szukali mordercy, który 2 miesiące temu przestał działać. Tak, przestałaś zabijać. Wystarczała Ci krew ze szpitala. Czułaś się jednak nie fair wobec chłopaka. Postanowiłaś, że dziś mu to powiesz, nawet jeżeli miałby Cię znienawidzić. Było koło 19:30. Napisałaś do Zayn'a SMS-a.
'Kochanie możemy się spotkać za 20 minut pod bramą do Lunaparku? Mam ważną sprawę. Kocham <3'
W odpowiedzi dostałaś:
'Jasne, że tak. Coś się stało? PS. Ja też ;***'
Ty:
'Nie nic... A właściwie to tak i to jest na prawdę poważne. Ja nie powiedziałam Ci do końca całej prawdy o mnie. Ale to nie rozmowa na telefon, proszę przyjdź. :'dd'
Zayn:
'Już jadę, spokojnie. Będzie dobrze. Bez względu na wszystko, Kocham Cię <333'
'Jeszcze zmienisz zdanie' - pomyślałaś po przeczytaniu SMS-a, a z oczu popłynęły Ci łzy. Wsiadłaś do samochodu i pojechałaś do Wesołego Miasteczka. Z dala zobaczyłaś już samochód Zayn'a i jego majaczącą sylwetkę. Zatrzymałaś się i wysiadłaś. Pędem podbiegłaś do chłopaka i wtuliłaś się w niego bardzo mocno, bo wiedziałaś, że to może być ostatni raz.
-Hej, kotku co się stało? - zapytał z wyraźnym niepokojem w głosie.
-Zayn, ja... Ja nie.. nie powiedziałam Ci wszystkiego.-jąkałaś się.
-Ale czego? - zapytał.
-Widzisz, ja jestem inna niż myślisz. Ja nie jestem normalną osobą. Nie wiesz, że ja.. Że ja...
-No, śmiało.-chłopak dodawał Ci otuchy.
-Że jestem wampirem.-powiedziałaś , a twoje oczy zabłysły.
-Co takiego? Skarbie Ty wiesz co mówisz. - Zayn się trochę wyluzował, bo był pewny, że sobie żartujesz.-Wampir? Serio? Potrzebna Ci lepsza wymówka, żeby się mnie pozbyć.-uśmiechnął się.
-Zayn! To nie jest śmieszne. To nie tylko jest smutne, ale też prawdziwe! - krzyczałś.
-[T.I.], uspokój się.-starał się nad Tobą zapanować, ale średnio mu to wychodziło.
-Taak? Nie wierzysz mi? To się przekonaj. To JA zabiłam tych wszystkich ludzi. to JA siałam postrach i panikę. I na koniec, to JA zabiłam twojego wuja! - zakończyłam, patrząc na niego ze wściekłością. Teraz sobie pewnie pomyślał, że jestem jakąś wariatką.
-[T.I.], to niedorzeczne. Przestań pieprzyć głupoty! - teraz to on krzyczał.-Jeżeli mnie już nie kochasz to powiedz mi to w twarz, a nie wymyślasz historyjki i mieszasz jeszcze w to mojego Ś.P. wujka!
-Gdybym kłamała to czy bym wiedziała, że miał na oko 25 lat? Szczerze to nie za młody na wujka? I był wtedy ubrany w ciemne jeansy i czerwono-białą koszulę? -zdradziłaś mu fakty.
Chłopak zamarł.
-I czy bym potrafiła tak? - z niezwykłą szybkością pobiegłaś w przeciwną stronę i wróciłaś w wiewiórką w zębach. Twoje oczy były już czerwone, a w nich można było dostrzec wściekłość.
Zayn cofnął się o kilka kroków od ciebie.
-Zabiłaś Go. - wyszeptał. - Zabiłaś Jego i tych wszystkich niewinnych ludzi! - teraz już krzyczał. Widziałaś to w jego oczach strach. Uśmiechnęłaś się słabo.
-Myślisz, że chciałam dla siebie takie życie? Myślisz, że chętnie zabijałam, żeby przeżyć? Nie! To nie była MOJA decyzja, tylko Jessie'go! - Ty również krzyczałaś.-Ale Ty mnie zmieniłeś. Wtedy w klubie myślałam, że zdradzasz Perrie i Ciebie też chciałam... ukatrupić. Ale zabrałeś mnie tutaj (wskazałaś ręką Park Rozrywki). Gdy byliśmy na Diabelskim Kole, poczułam się jak kiedyś. Jak mała dziewczynka, którą tulił do siebie tatuś. Zakochałam się w Tobie. Czułam się bezpieczna. Ale przecież nie mogę okłamywać Cię wiecznie. Zauważył byś, że się nie starzeję. Zacząłbyś coś podejrzewać. Wolę, abyś tu i teraz mnie znienawidził, niż gdybyś dowiedział się o tym za 2, 3 lata? - dokończyłaś i popatrzyłaś z wyczekiwaniem na chłopaka. Ten długo się nad tym zastanawiał.
-[T.I.]. Po pierwsze WoW. Naprawdę mnie zaskoczyłaś. Ja też się wtedy w tobie zakochałem, ale nasz związek nie ma przyszłości. Nie dla mnie. Nie mogę z tobą być. Przykro Mi. Nadal Cię kocham, ale nie. Wybacz.
-Rozumiem.-powiedziałaś tylko i zniknęłaś. Popędziłaś do swojego domu, zapominając o samochodzie. Zamknęłaś drzwi i zsunęłaś się po nich. Zaczęłaś płakać. Co ja mówię? TY ryczałaś ile sił w płucach i to całą noc. Myślałaś o nim. Obwiniałaś Go, ale rozumiałaś. Wspominałaś te 2 ostatnie miesiące. Byłaś wtedy taka szczęśliwa, ale widocznie wszystko ma swój koniec. Wstałaś przed świtem. Zrozumiałaś, że nie możesz żyć bez Zayna. Nie chciałaś cierpieć. Wygrzebałaś kartkę i długopis. Zaczęłaś pisać do niego list.
Drogi Zayn'ie.
To co się stało wczoraj dało mi wiele do myślenia. Zrozumiałam, że te 2 ostatnie miesiące, były najlepsze w całym moim życiu. A wiesz, mam 120 lat, a to sporo. Wiem jedno, nie umiem bez Ciebie żyć. Gdybym musiała, byłaby to wieczność. Nie mogłabym widzieć Cię z inną ani nie mogłabym patrzeć jak się starzejesz i umierasz. Wiem, że jestem potworem i przepraszam Cię za Wujka. Nie wiedziałam. Przepraszam. Wiedz jednak, że zawsze będę Cię kochała i mam nadzieję, że kiedyś się jeszcze spotkamy, ale to zapewne będzie już po drugiej stronie. Proszę Cię o jedno. Żyj pełnią życia i ciesz się nim. Zakochaj się, załóż rodzinę. Dołączam do listu pierścień, który zrobiła pewna czarownica. Dzięki niemu mogłam wychodzić na słońce. Ciebie jednak, jako śmiertelnika, będzie chronił przed wypadkami i złem. Zatrzymaj Go na pamiątkę. Noś go przy sobie, a nie stanie Ci się nic złego. Obiecuję. Kiedy będziesz to czytał, mnie już pewnie nie będzie i nie, nie użyję drewnianego kołka, bo znaleźliby moje pomarszczone ciało. Wyjdę na słońce bez pierścienia, bo to Ty go teraz masz, i po prosty zniknę. Wiedz, że zawszę będę Cię kochać i czuwać nad Tobą i chłopcami. Pozdrów ich ode mnie.
                                                  Twoja [T.I.]
Włożyłaś list wraz z pierścieniem do koperty i wyszłaś. Słońce dopiero wschodziło, a Ty już poczułaś przeszywający Cię ból. To okrutna i bolesna śmierć, ale jedyna, która nic po Tobie nie pozostawi. Podeszłaś pod Jego i chłopców dom. Wsunęłaś list przez szparę w drzwiach i odeszłaś. Właściwie to odbiegłaś jak najszybciej umiałaś. Pobiegłaś do Lunaparku. Słońce po woli wzchodziło. Czułaś ciepło na sobie. Rozdzierało Cię od środka. Skóra zaczynała pękać tworząc prześwity. Starałaś się nie krzyczeć, ale ból był zbyt mocny. Po 2 minutach cierpienia, już Cię nie było na Ziemi. Byłaś po drugiej stronie świata. Patrzyłaś jak Zayn otwiera kopertę. Jak ze łzami w oczach czyta list i przewraca w palcach pierścień. Założył go. Uśmiechnęłaś się. Usłyszałaś jak mówi:
-Przepraszam, ze wszystko. Jeśli to słyszysz, ja też Cię kocham. Zrozumiałem to jednak zbyt późno. Kocham i będę kochać. Do zobaczenia, [T.I.]
________________________________________
WOOOOOOW! Długi wyszedł. Tak wiem jestem dziwna i nieogarnięta ;d Wybaczcie, ale naoglądałam się "Pamiętników Wampirów" i wpadłam na pomysł :D Jak wam się podoba? Piszcie! ~ Nati

sobota, 22 września 2012

#1. Harry


 Miałaś piękne życie. Kochających rodziców, dobre oceny, wspaniałych przyjaciół. I nagle to wszystko legło w gruzach. Twój świat całkiem się zawalił po kłótni rodziców, w której postanowili wziąć rozwód. Podczas sprawy w sądzie postanowili, że ty zostaniesz z ojcem, a twój młodszy brat, Bartek do matki. Minęło kilka dni. Z tatą dogadywałaś się świetnie. Lecz pewnego dnia, twój świat ponownie przewrócił się do góry nogami. Ojciec dostał bardzo dobrą posadę. Jednak wszystko ma swoją cenę. Musieliście przeprowadzić się do Londynu. Zawsze chciałaś tam jechać, jednak nie teraz. Jak mogłaś tak zostawić przyjaciół? Ale nie było wyjścia. Siedziałaś na podłodze i upychałaś swoje rzeczy do walizek i kartonów, gdy nagle ktoś wszedł.
- Kochanie..
Popatrzyłaś na ojca.
- Wiem, że się denerwujesz, że musisz opuścić Warszawę i przyjaciół, ale zrozum to dla mnie. To dla NAS wielka szansa. Szansa na jeszcze lepsze życie.
- Tato, ja na prawdę rozumiem. To dla mnie trudne, ale rozumiem. Wiem, że nie mogłeś odmówić. Nawet tak trochę się cieszę, że jedziemy do Angli. Dobrze, że was słuchałam i uczyłam się języka.-wstałaś i przytuliłaś tatę.
- No widzisz. Mówiłem, że Ci się przyda. - powiedział głaszcząc Cię po głowie.-No pakuj się. Już jutro wyjeżdżamy. - mówił wychodząc. Po 2 godzinach skończyłaś. Na zegarku widniała 22:30, więc postanowiłaś się już położyć. W końcu jutro trzeba wstać o 8:00.
*Następny dzień*
Otworzyłaś oczy. Sięgnęłaś po telefon, by sprawdzić, która godzina. Była 7:45. Poszłaś do łazienki i przepłukałaś twarz. Umyłaś jeszcze zęby i weszłaś z powrotem do pokoju. ?Ubrałaś szare legginsy, różową neonową bluzkę na ramiączkach z żabką, białe skejty i 2 bransoletki z muliny. Wzięłaś torbę podręczną i spakowałaś do niej telefon, MP3, słuchawki, chusteczki, błyszczyk itp. Dopakowałaś jeszcze kilka rzeczy i usłyszałaś głos ojca.                   
- [T.I]! Wychodzimy. Wzięłaś torbę i zeszłaś na dół do domu wparowała ekipa od przeprowadzek zbierając wasze rzeczy. Czego jak czego, ale kasy twojemu tacie nie brakowało. Był, znaczy nie dawno został prezesem dużej firmy. Do Londynu lecieliście jego prywatnym samolotem, więc mogliście zabrać tyle rzeczy ile chcieliście. Wsiedliście do czarnego BMW i odjechaliście na lotnisko. Weszłaś na pokład samolotu. 'Łał' - pomyślałaś. Trochę trwało przeniesienie wszystkich rzeczy do samolotu. W końcu wystartowaliście. Patrzyłaś na Warszawę, myśląc czy tu jeszcze wrócisz. Włożyłaś słuchawki do uszu i włączyłaś "Up all night" - One Direction. Tak. Byłaś ich fanką. Bardzo wierną fanką. Kiedy się weszło do twojego pokoju zgadywało się kolor ściany, której nie było widać spod sterty plakatów. Po około 2 godzinach zobaczyłaś panoramę Londynu. Wylądowaliście na lotnisko i wyruszyliście się do waszego samochodu, który nie wiesz jakim cudem się tu znalazł. Pojechaliście
pod nowy dom, który był cudowny i taki… wielki.
I znowu wyjąkałaś tylko ciche 'Łał'. Weszłaś do środka i cię zamurowało. W wewnątrz był jeszcze piękniejszy. Poszłaś obejrzeć resztę domu, a przez ten czas "panowie od przeprowadzek" wnosili wasze rzeczy. Zgadłaś, który pokój jest twój. Miał liliowe ściany z akcentami ciemnego fioletu. Nad wielkim łóżkiem wisiała antyrama z... NIMI! Miałaś nad sobą swoich 5 bogów.
- I jak Ci się podoba. - usłyszałaś za sobą głos taty.
- Jest pięknie. - wyszeptałaś. - dziękuję. - wtuliłaś się z ojca.
Rozpakowanie wszystkiego zajęło wam w przybliżeniu 6 godzin. Trochę dużo, ale wszytko leżało w odpowiednim miejscu. Po skończeniu pracy postanowiłaś się przejść, bo była dopiero 18:00, a ty lubiłaś poznawać nowe miasta. Szczególnie wieczorami. Tata się zgodził, ale miałaś się zbytnio nie oddalać. Przebrałaś się w ciemne jeansy, białą bluzkę z napisem
"I <3 Cats". Założyłaś te same ulubione białe skejty, a swoje kasztanowe włosy sięgające Ci trochę za ramiona zostawiłaś rozpuszczone. Wsunęłaś telefon i słuchawki do kieszeni. 'Wychodzę!' - krzyknęłaś otwierając drzwi. 'Okej, tylko pamiętaj. Nie za daleko!' - dostałaś w odpowiedzi i już Cię nie było. Szłaś wolno ulicami tego pięknego miasta, które wcześniej znałaś tylko z gazet, zdjęć czy filmów. Chodziłaś bez celu dobre 1,5 godziny wsłuchując się w muzykę płynącą z twojego telefonu. Szłam przez jakiś park niedaleko mojego nowego domu patrząc się w chodnik. Po woli się ściemniało. Uliczne latarnie zostały już zapalone. Gdy tak szłaś niechcący kogoś potrąciłaś. Upadłaś na ziemię, a słuchawki oderwały się od komórki pozwalając żeby dźwięki "More than this" potoczyły się po pustym parku. Szybko wstałaś i wyłączyłaś piosenkę, przepraszając przechodnia.
- Na prawdę przepraszam, nie zauważyłam pana i..
- Pana? Daj spokój ja mam dopiero 18:00 lat. Aż tak stary to chyba nie jestem. -zaśmiał się.
- No wiesz w takim mroku to trochę ciężko ocenić. - ty również się zaśmiałaś.
- Jestem Harry. - powiedział chłopak.
- A ja [T.I]. - uśmiechnęłaś się, ale tego już chyba nie było widać.
- Co Cię skłoniło do takiego spaceru? Jeszcze ta piosenka. - zapytał po chwili. - Coś się stało?
- Nie. Zawsze lubię nocą pozwiedzać nowe miasta. A piosenka akurat leciała. - po zastanowieniu się spytałaś. - A tak w ogóle to znasz ją?
- Tak. - odpowiedział.
Byłaś w lekkim szoku. Pierwszy raz spotkałaś kolesia, który zna Ich muzykę i nie jest na Nich cięty.
- Nowe miasto? Jesteś nowa? - zapytał.
- Taak. Dzisiaj się przeprowadziłam. Jestem z Polski.
- Hmm... Polska? Zawsze chciałem tam pojechać. - powiedział Harry.
-To najwyższy czas. - poklepałaś go po plecach, a on się cicho zaśmiał. Właśnie przechodziliście przez światło latarni i mogłaś go zobaczyć. Burza brązowych loków, uśmiech pełen białych zębów, dołeczki w policzkach i te jego piękne zielone oczy. Stanęłaś jak wryta. Czy to możliwe, żeby on był..? Czy to możliwe, że właśnie przed chwilą rozmawiałaś z samym Harry'm Styles'em z twojego ulubionego zespołu?
- Czy ty.. jesteś.. czy.. -jąkałaś się.
- Hehe. Tak jestem Harry Styles. Tak gram w One Directon. Tak jestem tu na prawdę i tak rozmawiam z tobą.-powiedział uśmiechając się jeszcze szerzej. Zaśmiałaś się. Harry uważnie się tobie przyglądał.
- Jestem brudna czy coś, że mi się tak przyglądasz? - zapytałaś.
- Nie, patrzę się na twoją bluzkę. Bardzo ładna. - uśmiechnął się. Dobrze wiedziałaś, że kocha koty. Ty zresztą też, ale od początku dzieciństwa, a nie jak większość Directionerek przez Harry'ego.
- Noszę prawdę. - spojrzałaś na niego. - Kocham te zwierzęta. Miałam 3 jak byłam mała, ale później na świat przyszedł mój braciszek, który jak na złość miał uczulenie na koty i musieliśmy je sprzedać.-posmutniałaś, a Harry Cię przytulił? 'OMG!' -krzyczałaś w myślach. Harry Styles Cię przytulił!!! Dobra tylko spokojnie. Odkleił się od Ciebie i spojrzał Ci w oczy. Wasze twarze dzieliły milimetry. Było tuż, tuż od pocałunku, ale twój telefon musiał wszystko zepsuć, bo momentalnie zaczął dzwonić. Szybko odsunęłaś się od chłopaka speszona tą całą sytuacją i wyciągnęłaś komórkę. Na wyświetlaczu widniało 'Tatuś'. Odebrałaś.
- [T.I]! Gdzie ty się podziewasz?! Wiesz jak się martwię?! Jest już 23:30, a ciebie nie ma! Na jednej nodze do domu i to JUŻ!
- Tato, nic mi nie jest, spokojnie. Tak, tak już idę. Tak wiem, że będzie szlaban. Ychym. Tak, cześć.
Westchnęłam.
- Chyba będziesz miała przeze mnie kłopoty.-powiedział Harry.
- Nie to nie przez ciebie.-mówiłam idąc w przeciwną stronę. - Sama jestem sobie winna. Powinnam pilnować czasu.
Chłopak Cię dogonił.
- To może Cię chociaż odprowadzę? Mogę?
- Jeżeli masz czas to chętnie. - uśmiechnęłam się krzywo.
Szliście przez dłuższy czas bez słowa. W połowie drogi Harry zaczął iść bliżej ciebie. Wasze ręce nieraz się o siebie ocierały, aż w końcu Hazza złączył je razem. Popatrzył na ciebie pytająco czy Ci to nie przeszkadza. Ty tylko się uśmiechnęłaś. On też. Doszliście do twojego domu.
- No cóż. To tutaj.-powiedziałaś ze smutkiem. Nie chciałaś rozstawać się z Loczkiem, ale musiałaś. On jednak cały czas trzymał Cię za rękę. Zaczęłaś iść w stronę furtki myśląc, że wtedy puści, jednak nie. Już chciałaś nacisnąć klamkę, ale Harry przyciągnął Cię za rękę do siebie i wpił się w twoje usta. Nie protestowałaś. Gdy się od ciebie odkleił popatrzył Ci w oczy i się uśmiechnął. Dał Ci swój numer a Ty Mu swój. Na koniec pocałował Cię w czoło i wyszeptał - 'Dobranoc i do jutra, mam nadzieję'. Oddalił się. Ty. Zszokowana weszłaś do domu i zobaczyłaś tatę jak się uśmiecha i kiwając głową patrzy na ciebie.
- No, [T.I]. Więc to jest powód twojego spóźnienia. - uśmiechnął się i Ty również. - Ah ta miłość. Uważaj, kochanie. A teraz idź się połóż, jak chcesz się z nim jutro spotkać. Przytuliłaś tatę i poszłaś do swojego pokoju. Przebrałaś się w piżamkę i położyłaś. Na dobranoc dostałaś jeszcze SMS-a od: Hazza <3.
"Dobranoc aniołku ;) Słodkich snów i do jutra ;**"
Uśmiechnęłaś się do siebie i odpisałaś:
"Oczywiście, że tak :D Dobranoc... diabołku <333"
Odłożyłaś komórkę i z uśmiechem na twarzy zasnęłaś.
*rok później*
Od 5 miesięcy jesteś z Harry'm oficjalnie parą. Byliście nią już wcześniej, ale się ukrywaliście. Poznałaś resztę zespołu i się zaprzyjaźniliście. Skończyłaś liceum i zamieszkałaś z Hazzą. Miesiąc temu Ci się oświadczył. Oczywiście zgodziłaś się. Już za 3 tygodnie połączy was małżeńska więź.
___________________________________
Jest pierwszy imagin z Hazzą. Długo nad nim myślałam i uważam, że nie jest zły, tylko beznadziejny... Ale takie początki ;) Mam jedną prośbę : jeśli czytasz, to pozostaw po sobie jakiś ślad. To dla nas wiele znaczy :D ~ Nati
PS. Prowadzę sama również 2 bloga, tym razem z opowiadaniem. Jeżeli Wam się nudzi to wbijajcie ^^  www.i-think-you-are-the-best.blogspot.com

Cześć :D

Heeeeej :D
Jesteśmy Klaudia i Natalia. Mamy 15 lat i mieszkmy w Zduńskiej Woli. Kochamy One Direction i postanowiłyśmy założyć tego bloga. Będziemy na nim umieszczać imaginy o chłopakach ;) Lubimy siatkówkę i kosza oraz słuchać rapu :p Już dziś dodamy pierwszego imagina o Harry'm. Klaudia będzie się podpisywała Kala, a ja Nati. Miłego czytania ;*