piątek, 28 września 2012

#2. Zayn



Odessałaś się od szyi dobrze zbudowanego mężczyzny. Na oko wyglądał na jakieś 25 lat. Spojrzałaś mu w oczy. Iskierki podniecenia zgasły. Teraz widać było w nich tylko pustkę. Wisiał Ci na rękach, więc gdy je zabrałaś upadł bezwładnie na zimny chodnik. Popatrzyłaś na niego z politowaniem. Kolejny naiwny człowiek, którego uwiodłaś, żeby później wykorzystać go jako kolację. Oblizałaś wargi, na których zostało jeszcze trochę krwi.
Zostawiłaś go w ciemnym zaułku, by następnego dnia przeczytać, jak zresztą co dzień, o jego śmierci w gazecie. W mediach huczało o niezliczonych mordach, które zaczęły się od twojego przyjazdu do Londynu. Spokojna stolica Anglii w jeden dzień zamieniła się w siejące strach miasto. Ludzie bali się wychodzić po zmroku, bojąc się o życie. A Ty? Ty tylko z uśmiechem na ustach czytałaś i słuchałaś tych strasznych informacji. Miałaś długie kasztanowe włosy i bardzo ciemne oczy, które prawdę mówiąc były czarne. Byłaś szczupła, ale miałaś kobiece kształty, więc bez problemu uwodziłaś kolejnych ludzi. Z pozoru wyglądałaś na słodką, niewinną i bezbronną 18-latkę, ale w głębi duszy byłaś krwiożerczym, żądnym mordu i zemsty, ok. 120-letnim wampirem. Nie zostałaś nim ze swojej woli. Urządził Cię tak twój były chłopak, Jessie, który słono za to zapłacił. Nie chciałaś zabijać, nie chciałaś pić krwi, ale nie było wyjścia. Na początku wystarczała Ci krew zwierząt, jednak głód był coraz silniejszy. Zabijać, zaczęłaś gdy Twój drugi chłopak, Josh, Cię zdradził. On był twoją pierwszą ofiarą. Postanowiłaś, że będziesz zabijać tylko mężczyzn, żeby już więcej żaden z nich nie skrzywdził żadnej kobiety. Dlatego, żeby to sobie ułatwić zaczęłaś chodzić do różnych Klubów. Tam upijałaś chłopaków, którzy flirtowali z innymi, a ty widziałaś, że nie przyszli sami lub mieli obrączki, by następnie zaprowadzić ich na zaplecze lub do jakieś ciemnej uliczki, żeby tam ponieśli karę. I z takim oto zamiarem poszłaś do jednego z Londyńskich Klubów tamtej nocy.
Weszłaś do środka. Mocno czuć było alkoholem i papierosami. Byłaś już do tego przyzwyczajona. Zaczęłaś szukać celu. Zobaczyłaś młodego chłopaka. Dobrze zbudowany o ciemnej karnacji, ciemnych oczach, ale nie tak jak twoje, z ciemnymi włosami postawionymi ku górze, flirtował z jakimś blond plastikiem. Znałaś tego człowieka. Był to sławny Zayn Malik z zespołu One Direction, którym szczerze gardziłaś. 'Ale zaraz, zaraz.' - pomyślałaś. - 'Czy on przypadkiem nie jest w związku z Perrie Edwards? Wokalistką Little Mix, który bardzo lubiłaś? Taak, a teraz jest tu i robi to co kilkadziesiąt innych na sali. Zdradza.' Podeszłaś do niego, bo
Plastik-fantastik sobie poszedł do innego.
-Hej.-zagadnęłaś
-Cześć.-uśmiechnął się do Ciebie.
-Jesteś sam? - zapytałaś.
-Tak.-odpowiedział.
-Nie no co Ty? Taki przystojniak nie ma dziewczyny?! - sprytnie Go podpytałaś, udając zdziwienie.
-No tak. A taka ładna dziewczyna, bez tony tapety, bo wiesz, tutaj to rzadkość, nie ma chłopaka? - powiedział.
-A skąd niby wiesz, że nie mam chłopaka? - zapytałaś.
-A gdybyś miała to podeszła byś do Mnie?
'Kurde, dobry jest'-pomyślałaś.
-Okej, masz mnie.-uśmiechnęłaś się słodko.-Idziemy tańczyć?
-Ja tam bym wolał coś innego.-rzekł ruszając brwiami.-Chyba wiesz co mam na myśli?
'TAK! Udało się!' - pomyślałaś i chytry uśmiech zagościł na twojej twarzy.
-Uznam to za "tak".- mówiąc to Zayn złapał Cię za rękę i wyprowadził z Klubu.
-Tak w ogóle to jestem Zayn. - odezwał się gdy byliście już przy jego samochodzie.
-Ja [T.I], ale Zayn, możesz prowadzić? - zapytałaś, bo dobrze wiedziałaś, że Tobie i tak się nic nie stanie.
-Dziś jeszcze nie piłem. - uśmiechnął się i usiadł przy kierownicy. Ty zajęłaś miejsce obok Niego.
-Dokąd jedziemy? - zapytałaś.
-Niespodzianka.-powiedział tajemniczo.
Jechaliście koło 15 minut. Dojechaliście. Wysiadłaś z auta i twoim oczom ukazał się Park Rozrywki. Miałaś mieszane myśli. 'Po co tu przyjechaliśmy?' 'Co on chce tu robić?'- te myśli zaprzątały twój umysł.
-Eee, Zayn? Po co my tu przyszliśmy?
-To Wesołe Miasteczko było tu od bardzo dawna.-mówił ciągną Cię za rękę do głównego wejścia.-Jednak od czasu tych wszystkich tragedii, (jego mina posmutniała) nikt tu nie przychodzi. To co tu widzisz należy... Należało do mojego Wuja.
-Czemu, należało? - zapytałaś zaciekawiona.
-Zginął wczoraj.-wyszeptał, a po policzku spłynęła mu łza, ale szybko ją otarł.-Mam klucz do wszystkich atrakcji i pomyślałem, że może się pobawimy? Co Ty na to? -zapytał z nadzieją w głosie.
Chwilę nad tym myślałaś. Myślałaś też nad tym, że to właśnie przez Ciebie jego Wujek nie żyje.
-Chętnie.-powiedziałaś. Ściemniało się, więc pomyślałaś, że jak będziecie w jakimś tunelu, czy gdzieś na karuzeli, w tedy się Nim zajmiesz. Weszliście na "dziedziniec" Placu. Najpierw poszliście na karuzelę, w której każdy siedział na osobnym krzesełku. Później byliście w zamku strachu, ale Zayn, chciał Cię wystraszyć i uciekł, żebyś została tam sama, myśląc, że zaczniesz się drzeć. Potem przyszła pora na samochodziki na prąd. Stukaliście się ile wlezie, a Ty.. Śmiałaś się? Od niepamiętnych czasów śmiałaś się. Ale nie dlatego, że tego wymagał "obiad", ale dlatego, że Ci było dobrze. Ze zgrozą stwierdziłaś, że polubiłaś chłopaka. Że czujesz się przy Nim szczęśliwa. Mieliście jeszcze sporo atrakcji aż przyszedł czas na Diabelskie Koło. Wsiedliście do jednego wagonika i "pojechaliście" w górę. Zayn zatrzymał Was na samym szczycie, skąd był widok na Londyn.
-Wow. - wymknęło Ci się.-Jak tu ładnie. Chłopak uśmiechnął się.
-Wiem. Przychodziłem tu wieczorem z moją dziewczyną. W tedy już nikogo nie było. Siedzieliśmy sobie i rozmawialiśmy.
-Co się stało, że już.. no wiesz.
Mulat westchnął. Zobaczyłaś, że uśmiech zniknął z jego twarzy.
-Raz szedłem Oxford Street. Przechodziłem obok restauracji i w niej zobaczyłem Ją. Ale nie była sama. Był z nią jakiś koleś i po chwili ją pocałował, a Ona? Nawet nie protestowała. Wtedy zrozumiałem, że Perrie mnie zdradziła.-spuścił głowę.-Wszedłem do budynku i zrobiłem Jej niezłą awanturę, po czym oznajmiłem Jej, że to koniec.-dokończył.
Poczułaś coś w sobie. Coś czego bardzo, ale to bardzo nie chciałaś czuć. Poczułaś... współczucie? Zrozumienie jego cierpień? Nie, przecież Ty nie mogłaś niczego czuć! Byłaś pozbawiona wszelkich uczuć, a jednak. Coś w Tobie pękło.
-Rozumiem Cię.-odezwałaś się.-Mnie też mój chłopak zdradził.
-Przykro Mi.-powiedział chłopak i Cię przytulił. Poczułaś ciepło bijące od niego. W jego ramionach poczułaś się bezpieczna, mimo, że zawsze czułaś się bezpiecznie, no bo, kto Ci może zaszkodzić? Ale to było zupełnie co innego. Znałaś Go praktycznie kilka godzin, a poczułaś to co czułaś wiele lat temu. Gdy byłaś z rodzicami. Poczułaś ogromną miłość. Miłość do Niego. Do człowieka, którego jeszcze tak nie dawno chciałaś w okrutny sposób posłać na tamten świat. Z uśmiechem wtuliłaś się jeszcze bardziej w Jego tros. W głębi duszy, czułaś jednak wyrzuty sumienia.
-[T.I]?-powiedział.
Odsunęłaś się trochę od niego, żeby Mu patrzeć w oczy.
-Słucham? - odezwałaś się.
-Bo widzisz, wiem, że to głupie i bezsensowne, bo znam Cię właściwie nawet nie jeden dzień, ale czuję, w głębi mojego serca, że się w Tobie zakochałem.-wyznał patrząc Ci w oczy.
Poczułaś ciepło w sercu.  Narząd, który jeszcze nie dawno nie dawał znaku o swojej obecności zaczął szybciej bić.
-Zayn, wiesz. Ja chyba też, nie... Ja jestem pewna, że ja też Cię kocham. - wymówiłaś te słowa z ogromną  łatwością. Uśmiech zagościł na twarzy chłopaka. Zayn zbliżył się do Ciebie i pocałował namiętnie. Odwzajemniłaś to. Pocałunek był dla Ciebie czymś magicznym. To jak w bajce "Piękna i Bestia", ale tutaj był jeden minus. Ty tak jak bestia w bajce doświadczyłaś miłości, ale nie zmieniłaś się jak Ona. Wciąż byłaś wampirem.
-Chodźmy już.-szepnęłaś Mu na ucho. Zayn posłusznie nacisnął guzik na plocie i zjechaliście w dół. Wysiedliście z wagonika. Mulat wszystko powyłączał i poszliście w stronę jego auta. Wsiedliście i pojechaliście do twojego domu. Właściwie to taki, przynajmniej TY miałaś zamiar, bo mimo, że podałaś mu adres to on zawiózł Cię pod obcy dom, poprawka, ten "dom" wyglądał bardziej jak hotel. Weszliście przez drzwi do środka. Zobaczyłaś piękny i wieeelki salon w jasnych barwach. Na kanapie przed plazmą siedziało 4 chłopaków. Wiedziałaś, że to reszta zespołu. W sumie dziwiło Cię to, że Zayn ani razu nie wspomniał o 1D. Było Ci trochę głupio, że tak pochopnie go oceniłaś.
-Zayn, co dzisiaj tak wcześnie? – zapytał chłopak z loczkami, a gdy mnie zobaczył dodał - Aaaa, to wszystko wyjaśnia(uśmiechnął się). Ale nie bądźcie za głośno dobrze?
-Harry! - fuknął na niego mulat.-To nie tak. Może od początku. To jest [T.I]. Faktycznie poznałem Ją w klubie, ale to nie znaczy, że no ten tego. Bylibyśmy wscześniej ale bawiliśmy się w Wesołym Miasteczku.
-Oh, stary serio Nam przykro z powodu Twojego Wujka. Zobaczysz, prędzej czy później znajdą skurwysyna, który to zrobił i wpakują Go za kratki. Musi być sprawiedliwość.-odezwał się chłopak w bluzce w paski. Poczułaś się trochę nie swojo. Zayn to zauważył, ale inaczej to odebrał.
-Dobra, już o tym nie mówmy. Lepiej obejrzyjmy jakiś film.
-Taaaak! Idę zrobić przekąski.-krzyknął chłopak w blond włosach.
-A ty tylko o jednym.-powiedział w przekąsem chłopak w koszuli w kratkę. A tak w ogóle to jestem Liam. To jest Harry (wskazał na chłopaka w loczkach), Louis (chłopak w bluzce w paski), a ten głodomor co poszedł do kuchni to Niall. - wytłumaczył Ci.
Kiedy Niall wrócił włączyliście film. Horror. Nie bałaś się go, ale no jakoś musiałaś poudawać. Wtuliłaś się w Zayna, a Jemu to się podobało. Usnęłaś pod koniec seansu. Obudziłaś się pierwsza. Oderwałaś się od chłopaka i rozejrzałaś po pokoju. Harry spał na dywanie. Liam na jednej z 2 kanap a na jego kolanach była głowa Niall'a. A Loui zasnął na fotelu. Zayn w pozycji siedzącej na drugiej kanapie, a Ty jeszcze przed chwilą na nim. Wstałaś i przetarłaś oczy. Wzięłaś jakąś kartkę i długopis i napisałaś Zayn'owi w krótkim liście, że poszłaś do domu i że się zdzwonicie. Na dole zostawiłaś mu swój numer, a jego wzięłaś z jego komórki, która leżała na stoliku. Wyszłaś na dwór. Było chłodno. Szłaś do domu. Burczało Ci w brzuchu. Nic dziwnego w końcu w swojej wczorajszej "kolacji" się zakochałaś. Doszłaś do domu i rzuciłaś się do lodówki. Wyjęłaś z lodówki krew, którą miałaś na zapas ze szpitala i wypiłaś cału litr. Poczułaś zaspokojenie.
Od 2 miesięcy jesteś z Zayn'em. Jeszcze mu nie powiedziałaś o tym Kim albo właściwie Czym jesteś. Dziś znów wznowiono poszukiwania za zabójcą. Szukali mordercy, który 2 miesiące temu przestał działać. Tak, przestałaś zabijać. Wystarczała Ci krew ze szpitala. Czułaś się jednak nie fair wobec chłopaka. Postanowiłaś, że dziś mu to powiesz, nawet jeżeli miałby Cię znienawidzić. Było koło 19:30. Napisałaś do Zayn'a SMS-a.
'Kochanie możemy się spotkać za 20 minut pod bramą do Lunaparku? Mam ważną sprawę. Kocham <3'
W odpowiedzi dostałaś:
'Jasne, że tak. Coś się stało? PS. Ja też ;***'
Ty:
'Nie nic... A właściwie to tak i to jest na prawdę poważne. Ja nie powiedziałam Ci do końca całej prawdy o mnie. Ale to nie rozmowa na telefon, proszę przyjdź. :'dd'
Zayn:
'Już jadę, spokojnie. Będzie dobrze. Bez względu na wszystko, Kocham Cię <333'
'Jeszcze zmienisz zdanie' - pomyślałaś po przeczytaniu SMS-a, a z oczu popłynęły Ci łzy. Wsiadłaś do samochodu i pojechałaś do Wesołego Miasteczka. Z dala zobaczyłaś już samochód Zayn'a i jego majaczącą sylwetkę. Zatrzymałaś się i wysiadłaś. Pędem podbiegłaś do chłopaka i wtuliłaś się w niego bardzo mocno, bo wiedziałaś, że to może być ostatni raz.
-Hej, kotku co się stało? - zapytał z wyraźnym niepokojem w głosie.
-Zayn, ja... Ja nie.. nie powiedziałam Ci wszystkiego.-jąkałaś się.
-Ale czego? - zapytał.
-Widzisz, ja jestem inna niż myślisz. Ja nie jestem normalną osobą. Nie wiesz, że ja.. Że ja...
-No, śmiało.-chłopak dodawał Ci otuchy.
-Że jestem wampirem.-powiedziałaś , a twoje oczy zabłysły.
-Co takiego? Skarbie Ty wiesz co mówisz. - Zayn się trochę wyluzował, bo był pewny, że sobie żartujesz.-Wampir? Serio? Potrzebna Ci lepsza wymówka, żeby się mnie pozbyć.-uśmiechnął się.
-Zayn! To nie jest śmieszne. To nie tylko jest smutne, ale też prawdziwe! - krzyczałś.
-[T.I.], uspokój się.-starał się nad Tobą zapanować, ale średnio mu to wychodziło.
-Taak? Nie wierzysz mi? To się przekonaj. To JA zabiłam tych wszystkich ludzi. to JA siałam postrach i panikę. I na koniec, to JA zabiłam twojego wuja! - zakończyłam, patrząc na niego ze wściekłością. Teraz sobie pewnie pomyślał, że jestem jakąś wariatką.
-[T.I.], to niedorzeczne. Przestań pieprzyć głupoty! - teraz to on krzyczał.-Jeżeli mnie już nie kochasz to powiedz mi to w twarz, a nie wymyślasz historyjki i mieszasz jeszcze w to mojego Ś.P. wujka!
-Gdybym kłamała to czy bym wiedziała, że miał na oko 25 lat? Szczerze to nie za młody na wujka? I był wtedy ubrany w ciemne jeansy i czerwono-białą koszulę? -zdradziłaś mu fakty.
Chłopak zamarł.
-I czy bym potrafiła tak? - z niezwykłą szybkością pobiegłaś w przeciwną stronę i wróciłaś w wiewiórką w zębach. Twoje oczy były już czerwone, a w nich można było dostrzec wściekłość.
Zayn cofnął się o kilka kroków od ciebie.
-Zabiłaś Go. - wyszeptał. - Zabiłaś Jego i tych wszystkich niewinnych ludzi! - teraz już krzyczał. Widziałaś to w jego oczach strach. Uśmiechnęłaś się słabo.
-Myślisz, że chciałam dla siebie takie życie? Myślisz, że chętnie zabijałam, żeby przeżyć? Nie! To nie była MOJA decyzja, tylko Jessie'go! - Ty również krzyczałaś.-Ale Ty mnie zmieniłeś. Wtedy w klubie myślałam, że zdradzasz Perrie i Ciebie też chciałam... ukatrupić. Ale zabrałeś mnie tutaj (wskazałaś ręką Park Rozrywki). Gdy byliśmy na Diabelskim Kole, poczułam się jak kiedyś. Jak mała dziewczynka, którą tulił do siebie tatuś. Zakochałam się w Tobie. Czułam się bezpieczna. Ale przecież nie mogę okłamywać Cię wiecznie. Zauważył byś, że się nie starzeję. Zacząłbyś coś podejrzewać. Wolę, abyś tu i teraz mnie znienawidził, niż gdybyś dowiedział się o tym za 2, 3 lata? - dokończyłaś i popatrzyłaś z wyczekiwaniem na chłopaka. Ten długo się nad tym zastanawiał.
-[T.I.]. Po pierwsze WoW. Naprawdę mnie zaskoczyłaś. Ja też się wtedy w tobie zakochałem, ale nasz związek nie ma przyszłości. Nie dla mnie. Nie mogę z tobą być. Przykro Mi. Nadal Cię kocham, ale nie. Wybacz.
-Rozumiem.-powiedziałaś tylko i zniknęłaś. Popędziłaś do swojego domu, zapominając o samochodzie. Zamknęłaś drzwi i zsunęłaś się po nich. Zaczęłaś płakać. Co ja mówię? TY ryczałaś ile sił w płucach i to całą noc. Myślałaś o nim. Obwiniałaś Go, ale rozumiałaś. Wspominałaś te 2 ostatnie miesiące. Byłaś wtedy taka szczęśliwa, ale widocznie wszystko ma swój koniec. Wstałaś przed świtem. Zrozumiałaś, że nie możesz żyć bez Zayna. Nie chciałaś cierpieć. Wygrzebałaś kartkę i długopis. Zaczęłaś pisać do niego list.
Drogi Zayn'ie.
To co się stało wczoraj dało mi wiele do myślenia. Zrozumiałam, że te 2 ostatnie miesiące, były najlepsze w całym moim życiu. A wiesz, mam 120 lat, a to sporo. Wiem jedno, nie umiem bez Ciebie żyć. Gdybym musiała, byłaby to wieczność. Nie mogłabym widzieć Cię z inną ani nie mogłabym patrzeć jak się starzejesz i umierasz. Wiem, że jestem potworem i przepraszam Cię za Wujka. Nie wiedziałam. Przepraszam. Wiedz jednak, że zawsze będę Cię kochała i mam nadzieję, że kiedyś się jeszcze spotkamy, ale to zapewne będzie już po drugiej stronie. Proszę Cię o jedno. Żyj pełnią życia i ciesz się nim. Zakochaj się, załóż rodzinę. Dołączam do listu pierścień, który zrobiła pewna czarownica. Dzięki niemu mogłam wychodzić na słońce. Ciebie jednak, jako śmiertelnika, będzie chronił przed wypadkami i złem. Zatrzymaj Go na pamiątkę. Noś go przy sobie, a nie stanie Ci się nic złego. Obiecuję. Kiedy będziesz to czytał, mnie już pewnie nie będzie i nie, nie użyję drewnianego kołka, bo znaleźliby moje pomarszczone ciało. Wyjdę na słońce bez pierścienia, bo to Ty go teraz masz, i po prosty zniknę. Wiedz, że zawszę będę Cię kochać i czuwać nad Tobą i chłopcami. Pozdrów ich ode mnie.
                                                  Twoja [T.I.]
Włożyłaś list wraz z pierścieniem do koperty i wyszłaś. Słońce dopiero wschodziło, a Ty już poczułaś przeszywający Cię ból. To okrutna i bolesna śmierć, ale jedyna, która nic po Tobie nie pozostawi. Podeszłaś pod Jego i chłopców dom. Wsunęłaś list przez szparę w drzwiach i odeszłaś. Właściwie to odbiegłaś jak najszybciej umiałaś. Pobiegłaś do Lunaparku. Słońce po woli wzchodziło. Czułaś ciepło na sobie. Rozdzierało Cię od środka. Skóra zaczynała pękać tworząc prześwity. Starałaś się nie krzyczeć, ale ból był zbyt mocny. Po 2 minutach cierpienia, już Cię nie było na Ziemi. Byłaś po drugiej stronie świata. Patrzyłaś jak Zayn otwiera kopertę. Jak ze łzami w oczach czyta list i przewraca w palcach pierścień. Założył go. Uśmiechnęłaś się. Usłyszałaś jak mówi:
-Przepraszam, ze wszystko. Jeśli to słyszysz, ja też Cię kocham. Zrozumiałem to jednak zbyt późno. Kocham i będę kochać. Do zobaczenia, [T.I.]
________________________________________
WOOOOOOW! Długi wyszedł. Tak wiem jestem dziwna i nieogarnięta ;d Wybaczcie, ale naoglądałam się "Pamiętników Wampirów" i wpadłam na pomysł :D Jak wam się podoba? Piszcie! ~ Nati

3 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fanka "Moja niania jest wampirem" ?

    OdpowiedzUsuń
  3. 29 year old VP Product Management Courtnay Siaskowski, hailing from Cumberland enjoys watching movies like Comanche Territory (Territorio comanche) and Pottery. Took a trip to Lagoons of New Caledonia: Reef Diversity and Associated Ecosystems and drives a Ferrari 250 GT SWB Berlinetta Competizione. Strona glowna

    OdpowiedzUsuń