Odessałaś się od szyi dobrze zbudowanego
mężczyzny. Na oko wyglądał na jakieś 25 lat. Spojrzałaś mu w oczy. Iskierki
podniecenia zgasły. Teraz widać było w nich tylko pustkę. Wisiał Ci na rękach,
więc gdy je zabrałaś upadł bezwładnie na zimny chodnik. Popatrzyłaś na niego z
politowaniem. Kolejny naiwny człowiek, którego uwiodłaś, żeby później wykorzystać
go jako kolację. Oblizałaś wargi, na których zostało jeszcze trochę krwi.
Zostawiłaś go w ciemnym zaułku, by następnego dnia
przeczytać, jak zresztą co dzień, o jego śmierci w gazecie. W mediach huczało o
niezliczonych mordach, które zaczęły się od twojego przyjazdu do Londynu.
Spokojna stolica Anglii w jeden dzień zamieniła się w siejące strach miasto.
Ludzie bali się wychodzić po zmroku, bojąc się o życie. A Ty? Ty tylko z
uśmiechem na ustach czytałaś i słuchałaś tych strasznych informacji. Miałaś
długie kasztanowe włosy i bardzo ciemne oczy, które prawdę mówiąc były czarne.
Byłaś szczupła, ale miałaś kobiece kształty, więc bez problemu uwodziłaś
kolejnych ludzi. Z pozoru wyglądałaś na słodką, niewinną i bezbronną 18-latkę,
ale w głębi duszy byłaś krwiożerczym, żądnym mordu i zemsty, ok. 120-letnim
wampirem. Nie zostałaś nim ze swojej woli. Urządził Cię tak twój były chłopak,
Jessie, który słono za to zapłacił. Nie chciałaś zabijać, nie chciałaś pić
krwi, ale nie było wyjścia. Na początku wystarczała Ci krew zwierząt, jednak
głód był coraz silniejszy. Zabijać, zaczęłaś gdy Twój drugi chłopak, Josh, Cię
zdradził. On był twoją pierwszą ofiarą. Postanowiłaś, że będziesz zabijać tylko
mężczyzn, żeby już więcej żaden z nich nie skrzywdził żadnej kobiety. Dlatego,
żeby to sobie ułatwić zaczęłaś chodzić do różnych Klubów. Tam upijałaś
chłopaków, którzy flirtowali z innymi, a ty widziałaś, że nie przyszli sami lub
mieli obrączki, by następnie zaprowadzić ich na zaplecze lub do jakieś ciemnej
uliczki, żeby tam ponieśli karę. I z takim oto zamiarem poszłaś do jednego z
Londyńskich Klubów tamtej nocy.
Weszłaś do środka. Mocno czuć było alkoholem i
papierosami. Byłaś już do tego przyzwyczajona. Zaczęłaś szukać celu. Zobaczyłaś
młodego chłopaka. Dobrze zbudowany o ciemnej karnacji, ciemnych oczach, ale nie
tak jak twoje, z ciemnymi włosami postawionymi ku górze, flirtował z jakimś
blond plastikiem. Znałaś tego człowieka. Był to sławny Zayn Malik z zespołu One
Direction, którym szczerze gardziłaś. 'Ale zaraz, zaraz.' - pomyślałaś. - 'Czy
on przypadkiem nie jest w związku z Perrie Edwards? Wokalistką Little Mix,
który bardzo lubiłaś? Taak, a teraz jest tu i robi to co kilkadziesiąt innych na
sali. Zdradza.' Podeszłaś do niego, bo
Plastik-fantastik sobie poszedł do innego.
-Hej.-zagadnęłaś
-Cześć.-uśmiechnął się do Ciebie.
-Jesteś sam? - zapytałaś.
-Tak.-odpowiedział.
-Nie no co Ty? Taki przystojniak nie ma
dziewczyny?! - sprytnie Go podpytałaś, udając zdziwienie.
-No tak. A taka ładna dziewczyna, bez tony tapety,
bo wiesz, tutaj to rzadkość, nie ma chłopaka? - powiedział.
-A skąd niby wiesz, że nie mam chłopaka? - zapytałaś.
-A gdybyś miała to podeszła byś do Mnie?
'Kurde, dobry jest'-pomyślałaś.
-Okej, masz mnie.-uśmiechnęłaś się słodko.-Idziemy
tańczyć?
-Ja tam bym wolał coś innego.-rzekł ruszając
brwiami.-Chyba wiesz co mam na myśli?
'TAK! Udało się!' - pomyślałaś i chytry uśmiech
zagościł na twojej twarzy.
-Uznam to za "tak".- mówiąc to Zayn
złapał Cię za rękę i wyprowadził z Klubu.
-Tak w ogóle to jestem Zayn. - odezwał się gdy
byliście już przy jego samochodzie.
-Ja [T.I], ale Zayn, możesz prowadzić? - zapytałaś,
bo dobrze wiedziałaś, że Tobie i tak się nic nie stanie.
-Dziś jeszcze nie piłem. - uśmiechnął się i usiadł
przy kierownicy. Ty zajęłaś miejsce obok Niego.
-Dokąd jedziemy? - zapytałaś.
-Niespodzianka.-powiedział tajemniczo.
Jechaliście koło 15 minut. Dojechaliście.
Wysiadłaś z auta i twoim oczom ukazał się Park Rozrywki. Miałaś mieszane myśli.
'Po co tu przyjechaliśmy?' 'Co on chce tu robić?'- te myśli zaprzątały twój
umysł.
-Eee, Zayn? Po co my tu przyszliśmy?
-To Wesołe Miasteczko było tu od bardzo
dawna.-mówił ciągną Cię za rękę do głównego wejścia.-Jednak od czasu tych
wszystkich tragedii, (jego mina posmutniała) nikt tu nie przychodzi. To co tu
widzisz należy... Należało do mojego Wuja.
-Czemu, należało? - zapytałaś zaciekawiona.
-Zginął wczoraj.-wyszeptał, a po policzku spłynęła
mu łza, ale szybko ją otarł.-Mam klucz do wszystkich atrakcji i pomyślałem, że
może się pobawimy? Co Ty na to? -zapytał z nadzieją w głosie.
Chwilę nad tym myślałaś. Myślałaś też nad tym, że
to właśnie przez Ciebie jego Wujek nie żyje.
-Chętnie.-powiedziałaś. Ściemniało się, więc
pomyślałaś, że jak będziecie w jakimś tunelu, czy gdzieś na karuzeli, w tedy
się Nim zajmiesz. Weszliście na "dziedziniec" Placu. Najpierw poszliście
na karuzelę, w której każdy siedział na osobnym krzesełku. Później byliście w
zamku strachu, ale Zayn, chciał Cię wystraszyć i uciekł, żebyś została tam
sama, myśląc, że zaczniesz się drzeć. Potem przyszła pora na samochodziki na
prąd. Stukaliście się ile wlezie, a Ty.. Śmiałaś się? Od niepamiętnych czasów
śmiałaś się. Ale nie dlatego, że tego wymagał "obiad", ale dlatego,
że Ci było dobrze. Ze zgrozą stwierdziłaś, że polubiłaś chłopaka. Że czujesz
się przy Nim szczęśliwa. Mieliście jeszcze sporo atrakcji aż przyszedł czas na
Diabelskie Koło. Wsiedliście do jednego wagonika i "pojechaliście" w
górę. Zayn zatrzymał Was na samym szczycie, skąd był widok na Londyn.
-Wow. - wymknęło Ci się.-Jak tu ładnie. Chłopak
uśmiechnął się.
-Wiem. Przychodziłem tu wieczorem z moją
dziewczyną. W tedy już nikogo nie było. Siedzieliśmy sobie i rozmawialiśmy.
-Co się stało, że już.. no wiesz.
Mulat westchnął. Zobaczyłaś, że uśmiech zniknął z
jego twarzy.
-Raz szedłem Oxford Street. Przechodziłem obok
restauracji i w niej zobaczyłem Ją. Ale nie była sama. Był z nią jakiś koleś i
po chwili ją pocałował, a Ona? Nawet nie protestowała. Wtedy zrozumiałem, że
Perrie mnie zdradziła.-spuścił głowę.-Wszedłem do budynku i zrobiłem Jej niezłą
awanturę, po czym oznajmiłem Jej, że to koniec.-dokończył.
Poczułaś coś w sobie. Coś czego bardzo, ale to
bardzo nie chciałaś czuć. Poczułaś... współczucie? Zrozumienie jego cierpień?
Nie, przecież Ty nie mogłaś niczego czuć! Byłaś pozbawiona wszelkich uczuć, a
jednak. Coś w Tobie pękło.
-Rozumiem Cię.-odezwałaś się.-Mnie też mój chłopak
zdradził.
-Przykro Mi.-powiedział chłopak i Cię przytulił.
Poczułaś ciepło bijące od niego. W jego ramionach poczułaś się bezpieczna,
mimo, że zawsze czułaś się bezpiecznie, no bo, kto Ci może zaszkodzić? Ale to
było zupełnie co innego. Znałaś Go praktycznie kilka godzin, a poczułaś to co
czułaś wiele lat temu. Gdy byłaś z rodzicami. Poczułaś ogromną miłość. Miłość
do Niego. Do człowieka, którego jeszcze tak nie dawno chciałaś w okrutny sposób
posłać na tamten świat. Z uśmiechem wtuliłaś się jeszcze bardziej w Jego tros.
W głębi duszy, czułaś jednak wyrzuty sumienia.
Odsunęłaś się trochę od niego, żeby Mu patrzeć w
oczy.
-Słucham? - odezwałaś się.
-Bo widzisz, wiem, że to głupie i bezsensowne, bo
znam Cię właściwie nawet nie jeden dzień, ale czuję, w głębi mojego serca, że
się w Tobie zakochałem.-wyznał patrząc Ci w oczy.
Poczułaś ciepło w sercu. Narząd, który jeszcze nie dawno nie dawał
znaku o swojej obecności zaczął szybciej bić.
-Zayn, wiesz. Ja chyba też, nie... Ja jestem
pewna, że ja też Cię kocham. - wymówiłaś te słowa z ogromną łatwością. Uśmiech zagościł na twarzy
chłopaka. Zayn zbliżył się do Ciebie i pocałował namiętnie. Odwzajemniłaś to.
Pocałunek był dla Ciebie czymś magicznym. To jak w bajce "Piękna i
Bestia", ale tutaj był jeden minus. Ty tak jak bestia w bajce
doświadczyłaś miłości, ale nie zmieniłaś się jak Ona. Wciąż byłaś wampirem.
-Chodźmy już.-szepnęłaś Mu na ucho. Zayn
posłusznie nacisnął guzik na plocie i zjechaliście w dół. Wysiedliście z wagonika.
Mulat wszystko powyłączał i poszliście w stronę jego auta. Wsiedliście i
pojechaliście do twojego domu. Właściwie to taki, przynajmniej TY miałaś
zamiar, bo mimo, że podałaś mu adres to on zawiózł Cię pod obcy dom, poprawka,
ten "dom" wyglądał bardziej jak hotel. Weszliście przez drzwi do
środka. Zobaczyłaś piękny i wieeelki salon w jasnych barwach. Na kanapie przed
plazmą siedziało 4 chłopaków. Wiedziałaś, że to reszta zespołu. W sumie dziwiło
Cię to, że Zayn ani razu nie wspomniał o 1D. Było Ci trochę głupio, że tak
pochopnie go oceniłaś.
-Zayn, co dzisiaj tak wcześnie? – zapytał chłopak
z loczkami, a gdy mnie zobaczył dodał - Aaaa, to wszystko wyjaśnia(uśmiechnął
się). Ale nie bądźcie za głośno dobrze?
-Harry! - fuknął na niego mulat.-To nie tak. Może
od początku. To jest [T.I]. Faktycznie poznałem Ją w klubie, ale to nie znaczy,
że no ten tego. Bylibyśmy wscześniej ale bawiliśmy się w Wesołym Miasteczku.
-Oh, stary serio Nam przykro z powodu Twojego
Wujka. Zobaczysz, prędzej czy później znajdą skurwysyna, który to zrobił i
wpakują Go za kratki. Musi być sprawiedliwość.-odezwał się chłopak w bluzce w
paski. Poczułaś się trochę nie swojo. Zayn to zauważył, ale inaczej to odebrał.
-Dobra, już o tym nie mówmy. Lepiej obejrzyjmy jakiś
film.
-Taaaak! Idę zrobić przekąski.-krzyknął chłopak w
blond włosach.
-A ty tylko o jednym.-powiedział w przekąsem
chłopak w koszuli w kratkę. A tak w ogóle to jestem Liam. To jest Harry
(wskazał na chłopaka w loczkach), Louis (chłopak w bluzce w paski), a ten
głodomor co poszedł do kuchni to Niall. - wytłumaczył Ci.
Kiedy Niall wrócił włączyliście film. Horror. Nie
bałaś się go, ale no jakoś musiałaś poudawać. Wtuliłaś się w Zayna, a Jemu to
się podobało. Usnęłaś pod koniec seansu. Obudziłaś się pierwsza. Oderwałaś się
od chłopaka i rozejrzałaś po pokoju. Harry spał na dywanie. Liam na jednej z 2
kanap a na jego kolanach była głowa Niall'a. A Loui zasnął na fotelu. Zayn w
pozycji siedzącej na drugiej kanapie, a Ty jeszcze przed chwilą na nim. Wstałaś
i przetarłaś oczy. Wzięłaś jakąś kartkę i długopis i napisałaś Zayn'owi w
krótkim liście, że poszłaś do domu i że się zdzwonicie. Na dole zostawiłaś mu
swój numer, a jego wzięłaś z jego komórki, która leżała na stoliku. Wyszłaś na
dwór. Było chłodno. Szłaś do domu. Burczało Ci w brzuchu. Nic dziwnego w końcu
w swojej wczorajszej "kolacji" się zakochałaś. Doszłaś do domu i
rzuciłaś się do lodówki. Wyjęłaś z lodówki krew, którą miałaś na zapas ze
szpitala i wypiłaś cału litr. Poczułaś zaspokojenie.
Od 2 miesięcy jesteś z Zayn'em. Jeszcze mu nie
powiedziałaś o tym Kim albo właściwie Czym jesteś. Dziś znów wznowiono
poszukiwania za zabójcą. Szukali mordercy, który 2 miesiące temu przestał
działać. Tak, przestałaś zabijać. Wystarczała Ci krew ze szpitala. Czułaś się
jednak nie fair wobec chłopaka. Postanowiłaś, że dziś mu to powiesz, nawet
jeżeli miałby Cię znienawidzić. Było koło 19:30. Napisałaś do Zayn'a SMS-a.
'Kochanie możemy się spotkać za 20 minut pod bramą
do Lunaparku? Mam ważną sprawę. Kocham <3'
W odpowiedzi dostałaś:
'Jasne, że tak. Coś się stało? PS. Ja też ;***'
Ty:
'Nie nic... A właściwie to tak i to jest na prawdę
poważne. Ja nie powiedziałam Ci do końca całej prawdy o mnie. Ale to nie
rozmowa na telefon, proszę przyjdź. :'dd'
Zayn:
'Już jadę, spokojnie. Będzie dobrze. Bez względu
na wszystko, Kocham Cię <333'
'Jeszcze zmienisz zdanie' - pomyślałaś po
przeczytaniu SMS-a, a z oczu popłynęły Ci łzy. Wsiadłaś do samochodu i
pojechałaś do Wesołego Miasteczka. Z dala zobaczyłaś już samochód Zayn'a i jego
majaczącą sylwetkę. Zatrzymałaś się i wysiadłaś. Pędem podbiegłaś do chłopaka i
wtuliłaś się w niego bardzo mocno, bo wiedziałaś, że to może być ostatni raz.
-Hej, kotku co się stało? - zapytał z wyraźnym
niepokojem w głosie.
-Zayn, ja... Ja nie.. nie powiedziałam Ci
wszystkiego.-jąkałaś się.
-Ale czego? - zapytał.
-Widzisz, ja jestem inna niż myślisz. Ja nie
jestem normalną osobą. Nie wiesz, że ja.. Że ja...
-No, śmiało.-chłopak dodawał Ci otuchy.
-Że jestem wampirem.-powiedziałaś , a twoje oczy
zabłysły.
-Co takiego? Skarbie Ty wiesz co mówisz. - Zayn
się trochę wyluzował, bo był pewny, że sobie żartujesz.-Wampir? Serio?
Potrzebna Ci lepsza wymówka, żeby się mnie pozbyć.-uśmiechnął się.
-Zayn! To nie jest śmieszne. To nie tylko jest
smutne, ale też prawdziwe! - krzyczałś.
-[T.I.], uspokój się.-starał się nad Tobą
zapanować, ale średnio mu to wychodziło.
-Taak? Nie wierzysz mi? To się przekonaj. To JA
zabiłam tych wszystkich ludzi. to JA siałam postrach i panikę. I na koniec, to
JA zabiłam twojego wuja! - zakończyłam, patrząc na niego ze wściekłością. Teraz
sobie pewnie pomyślał, że jestem jakąś wariatką.
-[T.I.], to niedorzeczne. Przestań pieprzyć
głupoty! - teraz to on krzyczał.-Jeżeli mnie już nie kochasz to powiedz mi to w
twarz, a nie wymyślasz historyjki i mieszasz jeszcze w to mojego Ś.P. wujka!
-Gdybym kłamała to czy bym wiedziała, że miał na
oko 25 lat? Szczerze to nie za młody na wujka? I był wtedy ubrany w ciemne
jeansy i czerwono-białą koszulę? -zdradziłaś mu fakty.
Chłopak zamarł.
-I czy bym potrafiła tak? - z niezwykłą szybkością
pobiegłaś w przeciwną stronę i wróciłaś w wiewiórką w zębach. Twoje oczy były
już czerwone, a w nich można było dostrzec wściekłość.
Zayn cofnął się o kilka kroków od ciebie.
-Zabiłaś Go. - wyszeptał. - Zabiłaś Jego i tych
wszystkich niewinnych ludzi! - teraz już krzyczał. Widziałaś to w jego oczach
strach. Uśmiechnęłaś się słabo.
-Myślisz, że chciałam dla siebie takie życie?
Myślisz, że chętnie zabijałam, żeby przeżyć? Nie! To nie była MOJA decyzja,
tylko Jessie'go! - Ty również krzyczałaś.-Ale Ty mnie zmieniłeś. Wtedy w klubie
myślałam, że zdradzasz Perrie i Ciebie też chciałam... ukatrupić. Ale zabrałeś
mnie tutaj (wskazałaś ręką Park Rozrywki). Gdy byliśmy na Diabelskim Kole,
poczułam się jak kiedyś. Jak mała dziewczynka, którą tulił do siebie tatuś.
Zakochałam się w Tobie. Czułam się bezpieczna. Ale przecież nie mogę okłamywać
Cię wiecznie. Zauważył byś, że się nie starzeję. Zacząłbyś coś podejrzewać.
Wolę, abyś tu i teraz mnie znienawidził, niż gdybyś dowiedział się o tym za 2,
3 lata? - dokończyłaś i popatrzyłaś z wyczekiwaniem na chłopaka. Ten długo się
nad tym zastanawiał.
-[T.I.]. Po pierwsze WoW. Naprawdę mnie
zaskoczyłaś. Ja też się wtedy w tobie zakochałem, ale nasz związek nie ma
przyszłości. Nie dla mnie. Nie mogę z tobą być. Przykro Mi. Nadal Cię kocham,
ale nie. Wybacz.
-Rozumiem.-powiedziałaś tylko i zniknęłaś.
Popędziłaś do swojego domu, zapominając o samochodzie. Zamknęłaś drzwi i
zsunęłaś się po nich. Zaczęłaś płakać. Co ja mówię? TY ryczałaś ile sił w
płucach i to całą noc. Myślałaś o nim. Obwiniałaś Go, ale rozumiałaś.
Wspominałaś te 2 ostatnie miesiące. Byłaś wtedy taka szczęśliwa, ale widocznie
wszystko ma swój koniec. Wstałaś przed świtem. Zrozumiałaś, że nie możesz żyć
bez Zayna. Nie chciałaś cierpieć. Wygrzebałaś kartkę i długopis. Zaczęłaś pisać
do niego list.
Drogi Zayn'ie.
To co się stało wczoraj dało mi wiele do myślenia.
Zrozumiałam, że te 2 ostatnie miesiące, były najlepsze w całym moim życiu. A
wiesz, mam 120 lat, a to sporo. Wiem jedno, nie umiem bez Ciebie żyć. Gdybym
musiała, byłaby to wieczność. Nie mogłabym widzieć Cię z inną ani nie mogłabym
patrzeć jak się starzejesz i umierasz. Wiem, że jestem potworem i przepraszam
Cię za Wujka. Nie wiedziałam. Przepraszam. Wiedz jednak, że zawsze będę Cię
kochała i mam nadzieję, że kiedyś się jeszcze spotkamy, ale to zapewne będzie
już po drugiej stronie. Proszę Cię o jedno. Żyj pełnią życia i ciesz się nim.
Zakochaj się, załóż rodzinę. Dołączam do listu pierścień, który zrobiła pewna
czarownica. Dzięki niemu mogłam wychodzić na słońce. Ciebie jednak, jako
śmiertelnika, będzie chronił przed wypadkami i złem. Zatrzymaj Go na pamiątkę.
Noś go przy sobie, a nie stanie Ci się nic złego. Obiecuję. Kiedy będziesz to
czytał, mnie już pewnie nie będzie i nie, nie użyję drewnianego kołka, bo
znaleźliby moje pomarszczone ciało. Wyjdę na słońce bez pierścienia, bo to Ty
go teraz masz, i po prosty zniknę. Wiedz, że zawszę będę Cię kochać i czuwać
nad Tobą i chłopcami. Pozdrów ich ode mnie.
Twoja [T.I.]
Włożyłaś list wraz z pierścieniem do koperty i
wyszłaś. Słońce dopiero wschodziło, a Ty już poczułaś przeszywający Cię ból. To
okrutna i bolesna śmierć, ale jedyna, która nic po Tobie nie pozostawi. Podeszłaś
pod Jego i chłopców dom. Wsunęłaś list przez szparę w drzwiach i odeszłaś.
Właściwie to odbiegłaś jak najszybciej umiałaś. Pobiegłaś do Lunaparku. Słońce
po woli wzchodziło. Czułaś ciepło na sobie. Rozdzierało Cię od środka. Skóra
zaczynała pękać tworząc prześwity. Starałaś się nie krzyczeć, ale ból był zbyt
mocny. Po 2 minutach cierpienia, już Cię nie było na Ziemi. Byłaś po drugiej
stronie świata. Patrzyłaś jak Zayn otwiera kopertę. Jak ze łzami w oczach czyta
list i przewraca w palcach pierścień. Założył go. Uśmiechnęłaś się. Usłyszałaś
jak mówi:
-Przepraszam, ze wszystko. Jeśli to słyszysz, ja
też Cię kocham. Zrozumiałem to jednak zbyt późno. Kocham i będę kochać. Do
zobaczenia, [T.I.]
________________________________________
WOOOOOOW! Długi wyszedł. Tak wiem jestem dziwna i
nieogarnięta ;d Wybaczcie, ale naoglądałam się "Pamiętników Wampirów"
i wpadłam na pomysł :D Jak wam się podoba? Piszcie! ~ Nati

Ten komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńFanka "Moja niania jest wampirem" ?
OdpowiedzUsuń29 year old VP Product Management Courtnay Siaskowski, hailing from Cumberland enjoys watching movies like Comanche Territory (Territorio comanche) and Pottery. Took a trip to Lagoons of New Caledonia: Reef Diversity and Associated Ecosystems and drives a Ferrari 250 GT SWB Berlinetta Competizione. Strona glowna
OdpowiedzUsuń