sobota, 22 września 2012

#1. Harry


 Miałaś piękne życie. Kochających rodziców, dobre oceny, wspaniałych przyjaciół. I nagle to wszystko legło w gruzach. Twój świat całkiem się zawalił po kłótni rodziców, w której postanowili wziąć rozwód. Podczas sprawy w sądzie postanowili, że ty zostaniesz z ojcem, a twój młodszy brat, Bartek do matki. Minęło kilka dni. Z tatą dogadywałaś się świetnie. Lecz pewnego dnia, twój świat ponownie przewrócił się do góry nogami. Ojciec dostał bardzo dobrą posadę. Jednak wszystko ma swoją cenę. Musieliście przeprowadzić się do Londynu. Zawsze chciałaś tam jechać, jednak nie teraz. Jak mogłaś tak zostawić przyjaciół? Ale nie było wyjścia. Siedziałaś na podłodze i upychałaś swoje rzeczy do walizek i kartonów, gdy nagle ktoś wszedł.
- Kochanie..
Popatrzyłaś na ojca.
- Wiem, że się denerwujesz, że musisz opuścić Warszawę i przyjaciół, ale zrozum to dla mnie. To dla NAS wielka szansa. Szansa na jeszcze lepsze życie.
- Tato, ja na prawdę rozumiem. To dla mnie trudne, ale rozumiem. Wiem, że nie mogłeś odmówić. Nawet tak trochę się cieszę, że jedziemy do Angli. Dobrze, że was słuchałam i uczyłam się języka.-wstałaś i przytuliłaś tatę.
- No widzisz. Mówiłem, że Ci się przyda. - powiedział głaszcząc Cię po głowie.-No pakuj się. Już jutro wyjeżdżamy. - mówił wychodząc. Po 2 godzinach skończyłaś. Na zegarku widniała 22:30, więc postanowiłaś się już położyć. W końcu jutro trzeba wstać o 8:00.
*Następny dzień*
Otworzyłaś oczy. Sięgnęłaś po telefon, by sprawdzić, która godzina. Była 7:45. Poszłaś do łazienki i przepłukałaś twarz. Umyłaś jeszcze zęby i weszłaś z powrotem do pokoju. ?Ubrałaś szare legginsy, różową neonową bluzkę na ramiączkach z żabką, białe skejty i 2 bransoletki z muliny. Wzięłaś torbę podręczną i spakowałaś do niej telefon, MP3, słuchawki, chusteczki, błyszczyk itp. Dopakowałaś jeszcze kilka rzeczy i usłyszałaś głos ojca.                   
- [T.I]! Wychodzimy. Wzięłaś torbę i zeszłaś na dół do domu wparowała ekipa od przeprowadzek zbierając wasze rzeczy. Czego jak czego, ale kasy twojemu tacie nie brakowało. Był, znaczy nie dawno został prezesem dużej firmy. Do Londynu lecieliście jego prywatnym samolotem, więc mogliście zabrać tyle rzeczy ile chcieliście. Wsiedliście do czarnego BMW i odjechaliście na lotnisko. Weszłaś na pokład samolotu. 'Łał' - pomyślałaś. Trochę trwało przeniesienie wszystkich rzeczy do samolotu. W końcu wystartowaliście. Patrzyłaś na Warszawę, myśląc czy tu jeszcze wrócisz. Włożyłaś słuchawki do uszu i włączyłaś "Up all night" - One Direction. Tak. Byłaś ich fanką. Bardzo wierną fanką. Kiedy się weszło do twojego pokoju zgadywało się kolor ściany, której nie było widać spod sterty plakatów. Po około 2 godzinach zobaczyłaś panoramę Londynu. Wylądowaliście na lotnisko i wyruszyliście się do waszego samochodu, który nie wiesz jakim cudem się tu znalazł. Pojechaliście
pod nowy dom, który był cudowny i taki… wielki.
I znowu wyjąkałaś tylko ciche 'Łał'. Weszłaś do środka i cię zamurowało. W wewnątrz był jeszcze piękniejszy. Poszłaś obejrzeć resztę domu, a przez ten czas "panowie od przeprowadzek" wnosili wasze rzeczy. Zgadłaś, który pokój jest twój. Miał liliowe ściany z akcentami ciemnego fioletu. Nad wielkim łóżkiem wisiała antyrama z... NIMI! Miałaś nad sobą swoich 5 bogów.
- I jak Ci się podoba. - usłyszałaś za sobą głos taty.
- Jest pięknie. - wyszeptałaś. - dziękuję. - wtuliłaś się z ojca.
Rozpakowanie wszystkiego zajęło wam w przybliżeniu 6 godzin. Trochę dużo, ale wszytko leżało w odpowiednim miejscu. Po skończeniu pracy postanowiłaś się przejść, bo była dopiero 18:00, a ty lubiłaś poznawać nowe miasta. Szczególnie wieczorami. Tata się zgodził, ale miałaś się zbytnio nie oddalać. Przebrałaś się w ciemne jeansy, białą bluzkę z napisem
"I <3 Cats". Założyłaś te same ulubione białe skejty, a swoje kasztanowe włosy sięgające Ci trochę za ramiona zostawiłaś rozpuszczone. Wsunęłaś telefon i słuchawki do kieszeni. 'Wychodzę!' - krzyknęłaś otwierając drzwi. 'Okej, tylko pamiętaj. Nie za daleko!' - dostałaś w odpowiedzi i już Cię nie było. Szłaś wolno ulicami tego pięknego miasta, które wcześniej znałaś tylko z gazet, zdjęć czy filmów. Chodziłaś bez celu dobre 1,5 godziny wsłuchując się w muzykę płynącą z twojego telefonu. Szłam przez jakiś park niedaleko mojego nowego domu patrząc się w chodnik. Po woli się ściemniało. Uliczne latarnie zostały już zapalone. Gdy tak szłaś niechcący kogoś potrąciłaś. Upadłaś na ziemię, a słuchawki oderwały się od komórki pozwalając żeby dźwięki "More than this" potoczyły się po pustym parku. Szybko wstałaś i wyłączyłaś piosenkę, przepraszając przechodnia.
- Na prawdę przepraszam, nie zauważyłam pana i..
- Pana? Daj spokój ja mam dopiero 18:00 lat. Aż tak stary to chyba nie jestem. -zaśmiał się.
- No wiesz w takim mroku to trochę ciężko ocenić. - ty również się zaśmiałaś.
- Jestem Harry. - powiedział chłopak.
- A ja [T.I]. - uśmiechnęłaś się, ale tego już chyba nie było widać.
- Co Cię skłoniło do takiego spaceru? Jeszcze ta piosenka. - zapytał po chwili. - Coś się stało?
- Nie. Zawsze lubię nocą pozwiedzać nowe miasta. A piosenka akurat leciała. - po zastanowieniu się spytałaś. - A tak w ogóle to znasz ją?
- Tak. - odpowiedział.
Byłaś w lekkim szoku. Pierwszy raz spotkałaś kolesia, który zna Ich muzykę i nie jest na Nich cięty.
- Nowe miasto? Jesteś nowa? - zapytał.
- Taak. Dzisiaj się przeprowadziłam. Jestem z Polski.
- Hmm... Polska? Zawsze chciałem tam pojechać. - powiedział Harry.
-To najwyższy czas. - poklepałaś go po plecach, a on się cicho zaśmiał. Właśnie przechodziliście przez światło latarni i mogłaś go zobaczyć. Burza brązowych loków, uśmiech pełen białych zębów, dołeczki w policzkach i te jego piękne zielone oczy. Stanęłaś jak wryta. Czy to możliwe, żeby on był..? Czy to możliwe, że właśnie przed chwilą rozmawiałaś z samym Harry'm Styles'em z twojego ulubionego zespołu?
- Czy ty.. jesteś.. czy.. -jąkałaś się.
- Hehe. Tak jestem Harry Styles. Tak gram w One Directon. Tak jestem tu na prawdę i tak rozmawiam z tobą.-powiedział uśmiechając się jeszcze szerzej. Zaśmiałaś się. Harry uważnie się tobie przyglądał.
- Jestem brudna czy coś, że mi się tak przyglądasz? - zapytałaś.
- Nie, patrzę się na twoją bluzkę. Bardzo ładna. - uśmiechnął się. Dobrze wiedziałaś, że kocha koty. Ty zresztą też, ale od początku dzieciństwa, a nie jak większość Directionerek przez Harry'ego.
- Noszę prawdę. - spojrzałaś na niego. - Kocham te zwierzęta. Miałam 3 jak byłam mała, ale później na świat przyszedł mój braciszek, który jak na złość miał uczulenie na koty i musieliśmy je sprzedać.-posmutniałaś, a Harry Cię przytulił? 'OMG!' -krzyczałaś w myślach. Harry Styles Cię przytulił!!! Dobra tylko spokojnie. Odkleił się od Ciebie i spojrzał Ci w oczy. Wasze twarze dzieliły milimetry. Było tuż, tuż od pocałunku, ale twój telefon musiał wszystko zepsuć, bo momentalnie zaczął dzwonić. Szybko odsunęłaś się od chłopaka speszona tą całą sytuacją i wyciągnęłaś komórkę. Na wyświetlaczu widniało 'Tatuś'. Odebrałaś.
- [T.I]! Gdzie ty się podziewasz?! Wiesz jak się martwię?! Jest już 23:30, a ciebie nie ma! Na jednej nodze do domu i to JUŻ!
- Tato, nic mi nie jest, spokojnie. Tak, tak już idę. Tak wiem, że będzie szlaban. Ychym. Tak, cześć.
Westchnęłam.
- Chyba będziesz miała przeze mnie kłopoty.-powiedział Harry.
- Nie to nie przez ciebie.-mówiłam idąc w przeciwną stronę. - Sama jestem sobie winna. Powinnam pilnować czasu.
Chłopak Cię dogonił.
- To może Cię chociaż odprowadzę? Mogę?
- Jeżeli masz czas to chętnie. - uśmiechnęłam się krzywo.
Szliście przez dłuższy czas bez słowa. W połowie drogi Harry zaczął iść bliżej ciebie. Wasze ręce nieraz się o siebie ocierały, aż w końcu Hazza złączył je razem. Popatrzył na ciebie pytająco czy Ci to nie przeszkadza. Ty tylko się uśmiechnęłaś. On też. Doszliście do twojego domu.
- No cóż. To tutaj.-powiedziałaś ze smutkiem. Nie chciałaś rozstawać się z Loczkiem, ale musiałaś. On jednak cały czas trzymał Cię za rękę. Zaczęłaś iść w stronę furtki myśląc, że wtedy puści, jednak nie. Już chciałaś nacisnąć klamkę, ale Harry przyciągnął Cię za rękę do siebie i wpił się w twoje usta. Nie protestowałaś. Gdy się od ciebie odkleił popatrzył Ci w oczy i się uśmiechnął. Dał Ci swój numer a Ty Mu swój. Na koniec pocałował Cię w czoło i wyszeptał - 'Dobranoc i do jutra, mam nadzieję'. Oddalił się. Ty. Zszokowana weszłaś do domu i zobaczyłaś tatę jak się uśmiecha i kiwając głową patrzy na ciebie.
- No, [T.I]. Więc to jest powód twojego spóźnienia. - uśmiechnął się i Ty również. - Ah ta miłość. Uważaj, kochanie. A teraz idź się połóż, jak chcesz się z nim jutro spotkać. Przytuliłaś tatę i poszłaś do swojego pokoju. Przebrałaś się w piżamkę i położyłaś. Na dobranoc dostałaś jeszcze SMS-a od: Hazza <3.
"Dobranoc aniołku ;) Słodkich snów i do jutra ;**"
Uśmiechnęłaś się do siebie i odpisałaś:
"Oczywiście, że tak :D Dobranoc... diabołku <333"
Odłożyłaś komórkę i z uśmiechem na twarzy zasnęłaś.
*rok później*
Od 5 miesięcy jesteś z Harry'm oficjalnie parą. Byliście nią już wcześniej, ale się ukrywaliście. Poznałaś resztę zespołu i się zaprzyjaźniliście. Skończyłaś liceum i zamieszkałaś z Hazzą. Miesiąc temu Ci się oświadczył. Oczywiście zgodziłaś się. Już za 3 tygodnie połączy was małżeńska więź.
___________________________________
Jest pierwszy imagin z Hazzą. Długo nad nim myślałam i uważam, że nie jest zły, tylko beznadziejny... Ale takie początki ;) Mam jedną prośbę : jeśli czytasz, to pozostaw po sobie jakiś ślad. To dla nas wiele znaczy :D ~ Nati
PS. Prowadzę sama również 2 bloga, tym razem z opowiadaniem. Jeżeli Wam się nudzi to wbijajcie ^^  www.i-think-you-are-the-best.blogspot.com

2 komentarze: