Miałaś piękne życie. Kochających rodziców, dobre oceny,
wspaniałych przyjaciół. I nagle to wszystko legło w gruzach. Twój świat całkiem
się zawalił po kłótni rodziców, w której postanowili wziąć rozwód. Podczas
sprawy w sądzie postanowili, że ty zostaniesz z ojcem, a twój młodszy brat,
Bartek do matki. Minęło kilka dni. Z tatą dogadywałaś się świetnie. Lecz
pewnego dnia, twój świat ponownie przewrócił się do góry nogami. Ojciec dostał
bardzo dobrą posadę. Jednak wszystko ma swoją cenę. Musieliście przeprowadzić
się do Londynu. Zawsze chciałaś tam jechać, jednak nie teraz. Jak mogłaś tak
zostawić przyjaciół? Ale nie było wyjścia. Siedziałaś na podłodze i upychałaś
swoje rzeczy do walizek i kartonów, gdy nagle ktoś wszedł.
- Kochanie..
Popatrzyłaś na ojca.
- Wiem, że się denerwujesz, że musisz opuścić Warszawę i przyjaciół,
ale zrozum to dla mnie. To dla NAS wielka szansa. Szansa na jeszcze lepsze
życie.
- Tato, ja na prawdę rozumiem. To dla mnie trudne, ale
rozumiem. Wiem, że nie mogłeś odmówić. Nawet tak trochę się cieszę, że jedziemy
do Angli. Dobrze, że was słuchałam i uczyłam się języka.-wstałaś i przytuliłaś
tatę.
- No widzisz. Mówiłem, że Ci się przyda. - powiedział głaszcząc
Cię po głowie.-No pakuj się. Już jutro wyjeżdżamy. - mówił wychodząc. Po 2
godzinach skończyłaś. Na zegarku widniała 22:30, więc postanowiłaś się już
położyć. W końcu jutro trzeba wstać o 8:00.
*Następny dzień*
Otworzyłaś oczy. Sięgnęłaś po telefon, by sprawdzić, która
godzina. Była 7:45. Poszłaś do łazienki i przepłukałaś twarz. Umyłaś jeszcze
zęby i weszłaś z powrotem do pokoju. ?Ubrałaś szare legginsy, różową neonową
bluzkę na ramiączkach z żabką, białe skejty i 2 bransoletki z muliny. Wzięłaś
torbę podręczną i spakowałaś do niej telefon, MP3, słuchawki, chusteczki,
błyszczyk itp. Dopakowałaś jeszcze kilka rzeczy i usłyszałaś głos ojca.
- [T.I]! Wychodzimy. Wzięłaś torbę i zeszłaś na dół do domu
wparowała ekipa od przeprowadzek zbierając wasze rzeczy. Czego jak czego, ale
kasy twojemu tacie nie brakowało. Był, znaczy nie dawno został prezesem dużej
firmy. Do Londynu lecieliście jego prywatnym samolotem, więc mogliście zabrać
tyle rzeczy ile chcieliście. Wsiedliście do czarnego BMW i odjechaliście na
lotnisko. Weszłaś na pokład samolotu. 'Łał' - pomyślałaś. Trochę trwało
przeniesienie wszystkich rzeczy do samolotu. W końcu wystartowaliście.
Patrzyłaś na Warszawę, myśląc czy tu jeszcze wrócisz. Włożyłaś słuchawki do
uszu i włączyłaś "Up all night" - One Direction. Tak. Byłaś ich
fanką. Bardzo wierną fanką. Kiedy się weszło do twojego pokoju zgadywało się
kolor ściany, której nie było widać spod sterty plakatów. Po około 2 godzinach
zobaczyłaś panoramę Londynu. Wylądowaliście na lotnisko i wyruszyliście się do
waszego samochodu, który nie wiesz jakim cudem się tu znalazł. Pojechaliście
pod nowy dom, który był cudowny i taki… wielki.
I znowu wyjąkałaś tylko ciche 'Łał'. Weszłaś do środka i cię
zamurowało. W wewnątrz był jeszcze piękniejszy. Poszłaś obejrzeć resztę domu, a
przez ten czas "panowie od przeprowadzek" wnosili wasze rzeczy.
Zgadłaś, który pokój jest twój. Miał liliowe ściany z akcentami ciemnego
fioletu. Nad wielkim łóżkiem wisiała antyrama z... NIMI! Miałaś nad sobą swoich
5 bogów.
- I jak Ci się podoba. - usłyszałaś za sobą głos taty.
- Jest pięknie. - wyszeptałaś. - dziękuję. - wtuliłaś się z
ojca.
Rozpakowanie wszystkiego zajęło wam w przybliżeniu 6 godzin.
Trochę dużo, ale wszytko leżało w odpowiednim miejscu. Po skończeniu pracy
postanowiłaś się przejść, bo była dopiero 18:00, a ty lubiłaś poznawać nowe
miasta. Szczególnie wieczorami. Tata się zgodził, ale miałaś się zbytnio nie
oddalać. Przebrałaś się w ciemne jeansy, białą bluzkę z napisem
"I <3 Cats". Założyłaś te same ulubione białe skejty, a
swoje kasztanowe włosy sięgające Ci trochę za ramiona zostawiłaś rozpuszczone.
Wsunęłaś telefon i słuchawki do kieszeni. 'Wychodzę!' - krzyknęłaś otwierając
drzwi. 'Okej, tylko pamiętaj. Nie za daleko!' - dostałaś w odpowiedzi i już Cię
nie było. Szłaś wolno ulicami tego pięknego miasta, które wcześniej znałaś
tylko z gazet, zdjęć czy filmów. Chodziłaś bez celu dobre 1,5 godziny
wsłuchując się w muzykę płynącą z twojego telefonu. Szłam przez jakiś park
niedaleko mojego nowego domu patrząc się w chodnik. Po woli się ściemniało.
Uliczne latarnie zostały już zapalone. Gdy tak szłaś niechcący kogoś potrąciłaś.
Upadłaś na ziemię, a słuchawki oderwały się od komórki pozwalając żeby dźwięki
"More than this" potoczyły się po pustym parku. Szybko wstałaś i
wyłączyłaś piosenkę, przepraszając przechodnia.
- Na prawdę przepraszam, nie zauważyłam pana i..
- Pana? Daj spokój ja mam dopiero 18:00 lat. Aż tak
stary to chyba nie jestem. -zaśmiał się.
- No wiesz w takim mroku to trochę ciężko ocenić. -
ty również się zaśmiałaś.
- Jestem Harry. - powiedział chłopak.
- A ja [T.I]. - uśmiechnęłaś się, ale tego już
chyba nie było widać.
- Co Cię skłoniło do takiego spaceru? Jeszcze ta
piosenka. - zapytał po chwili. - Coś się stało?
- Nie. Zawsze lubię nocą pozwiedzać nowe miasta. A
piosenka akurat leciała. - po zastanowieniu się spytałaś. - A tak w ogóle to
znasz ją?
- Tak. - odpowiedział.
Byłaś w lekkim szoku. Pierwszy raz spotkałaś
kolesia, który zna Ich muzykę i nie jest na Nich cięty.
- Nowe miasto? Jesteś nowa? - zapytał.
- Taak. Dzisiaj się przeprowadziłam. Jestem z
Polski.
-To najwyższy czas. - poklepałaś go po plecach, a
on się cicho zaśmiał. Właśnie przechodziliście przez światło latarni i mogłaś
go zobaczyć. Burza brązowych loków, uśmiech pełen białych zębów, dołeczki w
policzkach i te jego piękne zielone oczy. Stanęłaś jak wryta. Czy to możliwe,
żeby on był..? Czy to możliwe, że właśnie przed chwilą rozmawiałaś z samym
Harry'm Styles'em z twojego ulubionego zespołu?
- Czy ty.. jesteś.. czy.. -jąkałaś się.
- Hehe. Tak jestem Harry Styles. Tak gram w One
Directon. Tak jestem tu na prawdę i tak rozmawiam z tobą.-powiedział
uśmiechając się jeszcze szerzej. Zaśmiałaś się. Harry uważnie się tobie
przyglądał.
- Jestem brudna czy coś, że mi się tak
przyglądasz? - zapytałaś.
- Nie, patrzę się na twoją bluzkę. Bardzo ładna. -
uśmiechnął się. Dobrze wiedziałaś, że kocha koty. Ty zresztą też, ale od
początku dzieciństwa, a nie jak większość Directionerek przez Harry'ego.
- Noszę prawdę. - spojrzałaś na niego. - Kocham te
zwierzęta. Miałam 3 jak byłam mała, ale później na świat przyszedł mój
braciszek, który jak na złość miał uczulenie na koty i musieliśmy je
sprzedać.-posmutniałaś, a Harry Cię przytulił? 'OMG!' -krzyczałaś w myślach.
Harry Styles Cię przytulił!!! Dobra tylko spokojnie. Odkleił się od Ciebie i
spojrzał Ci w oczy. Wasze twarze dzieliły milimetry. Było tuż, tuż od
pocałunku, ale twój telefon musiał wszystko zepsuć, bo momentalnie zaczął dzwonić.
Szybko odsunęłaś się od chłopaka speszona tą całą sytuacją i wyciągnęłaś
komórkę. Na wyświetlaczu widniało 'Tatuś'. Odebrałaś.
- [T.I]! Gdzie ty się podziewasz?! Wiesz jak się
martwię?! Jest już 23:30, a ciebie nie ma! Na jednej nodze do domu i to JUŻ!
- Tato, nic mi nie jest, spokojnie. Tak, tak już
idę. Tak wiem, że będzie szlaban. Ychym. Tak, cześć.
Westchnęłam.
- Chyba będziesz miała przeze mnie
kłopoty.-powiedział Harry.
- Nie to nie przez ciebie.-mówiłam idąc w
przeciwną stronę. - Sama jestem sobie winna. Powinnam pilnować czasu.
Chłopak Cię dogonił.
- To może Cię chociaż odprowadzę? Mogę?
- Jeżeli masz czas to chętnie. - uśmiechnęłam się
krzywo.
Szliście przez dłuższy czas bez słowa. W połowie
drogi Harry zaczął iść bliżej ciebie. Wasze ręce nieraz się o siebie ocierały,
aż w końcu Hazza złączył je razem. Popatrzył na ciebie pytająco czy Ci to nie
przeszkadza. Ty tylko się uśmiechnęłaś. On też. Doszliście do twojego domu.
- No cóż. To tutaj.-powiedziałaś ze smutkiem. Nie
chciałaś rozstawać się z Loczkiem, ale musiałaś. On jednak cały czas trzymał
Cię za rękę. Zaczęłaś iść w stronę furtki myśląc, że wtedy puści, jednak nie.
Już chciałaś nacisnąć klamkę, ale Harry przyciągnął Cię za rękę do siebie i
wpił się w twoje usta. Nie protestowałaś. Gdy się od ciebie odkleił popatrzył
Ci w oczy i się uśmiechnął. Dał Ci swój numer a Ty Mu swój. Na koniec pocałował
Cię w czoło i wyszeptał - 'Dobranoc i do jutra, mam nadzieję'. Oddalił się. Ty.
Zszokowana weszłaś do domu i zobaczyłaś tatę jak się uśmiecha i kiwając głową
patrzy na ciebie.
- No, [T.I]. Więc to jest powód twojego
spóźnienia. - uśmiechnął się i Ty również. - Ah ta miłość. Uważaj, kochanie. A
teraz idź się połóż, jak chcesz się z nim jutro spotkać. Przytuliłaś tatę i
poszłaś do swojego pokoju. Przebrałaś się w piżamkę i położyłaś. Na dobranoc
dostałaś jeszcze SMS-a od: Hazza <3.
"Dobranoc aniołku ;) Słodkich snów i do jutra
;**"
Uśmiechnęłaś się do siebie i odpisałaś:
"Oczywiście, że tak :D Dobranoc... diabołku
<333"
Odłożyłaś komórkę i z uśmiechem na twarzy zasnęłaś.
*rok później*
Od 5 miesięcy jesteś z Harry'm oficjalnie parą.
Byliście nią już wcześniej, ale się ukrywaliście. Poznałaś resztę zespołu i się
zaprzyjaźniliście. Skończyłaś liceum i zamieszkałaś z Hazzą. Miesiąc temu Ci
się oświadczył. Oczywiście zgodziłaś się. Już za 3 tygodnie połączy was
małżeńska więź.
___________________________________
Jest pierwszy imagin z Hazzą. Długo nad nim myślałam i uważam, że
nie jest zły, tylko beznadziejny... Ale takie początki ;) Mam jedną prośbę :
jeśli czytasz, to pozostaw po sobie jakiś ślad. To dla nas wiele znaczy :D ~
Nati
PS. Prowadzę sama również 2 bloga, tym razem z opowiadaniem.
Jeżeli Wam się nudzi to wbijajcie ^^
www.i-think-you-are-the-best.blogspot.com

śwetne
OdpowiedzUsuńCiekawy:))
OdpowiedzUsuń